Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Otworzyć drogę do sukcesu

Liga Mistrzów: Otworzyć drogę do sukcesu

fot. plusliga.pl

W I rundzie fazy play-off Asseco Resovia Rzeszów stoczy pojedynek z VfB Friedrichshafen. Choć wydaje się, że losowanie było dość łaskawe dla wicemistrzów Polski, to jednak nie mogą oni zlekceważyć niemieckiej ekipy, a swoją wyższość muszą udowodnić na boisku.

Liga Mistrzów 2014/2015 wkroczyła w decydującą fazę. Runda play-off zdecyduje o dalszym być albo nie być dla wielu drużyn w tegorocznych elitarnych rozgrywkach. Margines błędu jest minimalny, a każda najmniejsza strata może kosztować odpadnięcie z zawodów. Po losowaniu par 1/12 mówiło się, że spośród polskich drużyn na najłatwiejszego przeciwnika trafiła Asseco Resovia Rzeszów. Wicemistrzowie Polski spotkają się z VfB Friedrichshafen i choć drużyna ta lata świetności ma już za sobą i w rywalizacji tej faworytami będą rzeszowianie, to nie można lekceważyć niemieckiej ekipy. Aktualni wicemistrzowie Niemiec to klub, który na trwałe zmienił oblicze tamtejszej siatkówki. Można powiedzieć, że najważniejszą decyzją w historii teamu z miasta Friedrichshafen, malowniczo położonego nad Jeziorem Bodeńskim, była ta z 1997 roku, gdy zdecydowano się na stanowisku szkoleniowca zatrudnić Steliana Moculescu. Rumuński trener piastuje tę funkcję do dzisiaj, a w osiemnastoletniej karierze doprowadził VfB do największych sukcesów, do których z pewnością można zaliczyć dwunastokrotne zdobycie mistrzostwa Niemiec, jedenaście Pucharów Niemiec, a przede wszystkim zwycięstwo w Lidze Mistrzów w sezonie 2006/2007. Niemiecka drużyna w wielkim finale pokonała wtedy Tours VB i osiągając ten spektakularny sukces, na trwałe zapisała się na kartach historii. Najlepszym zawodnikiem turnieju został wtedy Jochen Schöps, który aktualnie jest siatkarzem Resovii. Dzięki temu niemiecki atakujący doskonale zna drużynę z Friedrichshafen, dlatego przestrzega, że jest ona bardzo wymagającym rywalem. – Friedrichshafen u siebie jest bardzo trudnym przeciwnikiem: hala nie jest zbyt łatwa, różne są też okoliczności z kibicami. Kiedy tam grałem, sprawiliśmy sporo problemów wielkim zespołom. Sporo wspaniałych drużyn pokonaliśmy w tamtym czasie, więc mam nadzieję, że nie dołączymy do tego grona przegranych teraz z Resovią. Na papierze jesteśmy faworytem, niemniej jednak pierwszy mecz tam jest zawsze bardzo trudny, więc: Uwaga, uwaga! – stwierdził Schöps w wywiadzie udzielonemu oficjalnej stronie klubu z Podkarpacia. Barw niemieckiej drużyny bronił również wtedy rozgrywający rzeszowian Lukas Tichacek, a obecnie w jej szeregach występuje Adrian Gontariu, który był zawodnikiem rzeszowskiej ekipy w sezonie 2011/2012.

Drużyna ta później miała swoje wzloty i upadki w Lidze Mistrzów, a przez ostatnie dwa lata kończyła zmagania na rundzie grupowej. W tegorocznych rozgrywkach VfB Friedrichshafen występowało w grupie D, ostatecznie plasując się na drugim miejscu z bilansem trzech wygranych i trzech porażek. Wicemistrzowie Niemiec przegrali dwukrotnie po 0:3 z Zenitem Kazań i 2:3 z Posoijlnicą AICH/DOB, natomiast dwa razy 3:0 pokonali Olympiacos Pireus, a także 3:0 Posoijlnicę AICH/DOB. W niemieckiej Bundeslidze VfB w ostatniej kolejce pewnie pokonało 3:0 VCO Berlin i znajduje się na czele klasyfikacji generalnej, mając cztery punkty więcej niż drugi w tabeli Berlin Recycling Volleys. Resovia Rzeszów natomiast zajęła pierwsze miejsce w grupie C, przegrywając tylko jedno spotkanie – 0:3 z Berlin Recycling Volleys, a pewnie rozprawiając się z zespołami ACH Volley Ljubljana i Budvanska Rivijera Budva.

W VfB Friedrichshafen największą gwiazdą jest w pewnością opoka zespołu – trener Stelian Moculescu, jednak w szeregach drużyny znajduje się wielu dobrych graczy, jak chociażby reprezentanci Niemiec: środkowy Max Günthör i rozgrywający Simon Tischer, znany polskim kibicom z występów w Jastrzębskim Węglu w sezonie 2012/2013. Należy też zwrócić uwagę na francuskiego przyjmującego Baptiste’a Geiler czy belgijskiego atakującego Maartena van Garderena, który jest jednym z liderów drużyny w ofensywie, lecz największą gwiazdą jest libero Jennia Grebennikov. Ten niespełna 25-letni francuski siatkarz został wybrany najlepszym siatkarzem na swojej pozycji podczas minionych mistrzostw świata rozgrywanych w Polsce.



Asseco Resovia Rzeszów bardzo dobrze radzi sobie na plusligowym podwórku. W minionym hicie 24. kolejki rzeszowianie pewnie pokonali 3:1 Lotos Trefl Gdańsk. W meczu tym na parkiecie błyszczeli Nikołaj Penczew, znakomicie prezentujący się głównie w polu serwisowym (21 punktów, w tym 4 asy), a także Jochen Schöps, który zdobył 19 oczek, w tym 17 atakiem, przy 55% skuteczności. Wicemistrzowie Polski zanotowali po 56% efektywności w podstawowych elementach siatkarskiego rzemiosła – ataku i przyjęciu. Podopieczni Andrzeja Kowala obecnie mają tyle samo punktów w klasyfikacji generalnej, co PGE Skra Bełchatów, ale legitymując się gorszym bilansem zwycięstw i porażek, zajmują 2. miejsce w tabeli. I choć to siatkarze z Podkarpacia będą pretendentami do zwycięstwa w spotkaniu z zespołem z Friedrichshafen, to trener VfB Stelian Moculescu jest zadowolony z wyniku losowania i faktu potyczki z polską drużyną, bowiem jego ekipie udało się uniknąć wielkich rosyjskich zespołów. – Jesteśmy outsiderem w tej potyczce, chociaż drużyna z Berlina pokazała nam, jak pokonać Resovię Rzeszów w rundzie grupowej i chcemy podążyć jej śladem. Resovia jest rzekomo łatwiejszym przeciwnikiem niż Biełogorie Biełgorod czy Lokomotiw Nowosybirsk. To dobry zespół, ale myślę, że mamy szansę go pokonać – powiedział rumuński szkoleniowiec na łamach portalu cev.lu.

Chociaż obie drużyny już od ponad dekady występują w europejskich rozgrywkach, to nigdy nie przyszło im stanąć po przeciwnych stronach siatki. W środowym spotkaniu dużym atutem niemieckiego teamu będzie z pewnością fakt, że rozegrają go przed własną publicznością, co podkreślił Moculescu. – Nie jest łatwo naszym rywalom grać przed tłumem szczelnie wypełniającym ZF Arenę. Z pomocą świetnej publiczności spotkanie to zapowiada się ekscytująco, może jeszcze bardziej niż nasz niegdysiejszy pojedynek z Zenitem Kazań, ponieważ teraz możemy zwyciężyć – zakończył trener VfB. Czy rzeszowianom uda się sprostać roli faworyta i zbudować zaliczkę w postaci ważnej wygranej przed meczem rewanżowym na Podpromiu, dowiemy się w środę o godz. 20.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved