Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Ewelina Sieczka: Bardzo potrzebowałam takiego spotkania

Ewelina Sieczka: Bardzo potrzebowałam takiego spotkania

fot. orlenliga.pl

Łodzianki długo nie mogły być spokojne o losy meczu z Impelem. Magdalenie Śliwie udało się jednak wykreować zawodniczkę, która kończyła piłkę za piłką. - Byłam w tych momentach pewna. Cieszę się, że nie zawiodłam - powiedziała MVP meczu, Ewelina Sieczka.

Od początku tego spotkania wszystko funkcjonowało w drużynie tak, jak powinno. Jedynie w końcówkach gdzieś gubiłyście przewagę, przez to chyba mieliśmy tak duże emocje…

Ewelina Sieczka: Tak, na pewno zagrałyśmy dobry mecz. Jednak to również dobra gra Impelu spowodowała, że nam z kolei przytrafiały się przestoje. Wtedy to z kolei my nie potrafiłyśmy skończyć swoich akcji, ale zwycięzcy nie powinno się oceniać. Oczywiście bardzo cieszymy się z wyniku, bo każda wygrana buduje zespół. Dla nas jest to taki „wiatr w żagle” przed kolejnymi ważnymi spotkaniami, które jeszcze mamy przed sobą, z bardzo mocnymi rywalami. W każdym z nich o punkty będzie bardzo ciężko.

W końcówce twoja gra była niesiona tymi emocjami? Praktycznie każdą piłkę potrafiłaś zamienić na punkt w piątym secie.



Rzeczywiście czasem tak jest. Byłam w tych momentach pewna, Magda mi zaufała przy kilku ważnych piłkach, posyłając je do mnie. Cieszę się, że nie zawiodłam, bo to chyba jest najlepsze dla zawodnika, jeżeli obdarzony zaufaniem wykonuje zadanie tak, jak należy. Tym bardziej jestem zadowolona, bo bardzo potrzebowałam takiego spotkania. Ostatnio miałam taki „dołek”, przytrafiła się kontuzja i długo szukałam formy, nie mogłam, mówiąc kolokwialnie, „odpalić”. Cieszę się, że mogłam się w tym spotkaniu przełamać i pomóc drużynie. Mam nadzieję, że ten poziom i skuteczność uda mi się utrzymać w kolejnych meczach.

Teraz procentują te spotkania, ze słabszymi rywalami, w których odbudowałyście pewność siebie?

Na pewno. Tak jak mówię, każda wygrana buduje morale. Jeżeli się wygrywa, przychodzi się z uśmiechem na treningi.

Teraz pozostaje wam już tylko w kolejnym meczu pokonać Atom Trefl…

Tak, dokładnie tylko i aż, bo to będzie niezwykle trudne spotkanie. Myślę, że sopocianki już złapały tę wysoką formę przed play-off, co pokazują zresztą w każdym meczu. My jednak również wygrałyśmy, także nie pojedziemy tam „na stracenie”. Mam nadzieję, że zaprezentujemy się z dobrej strony i dalej atakujemy to szóste miejsce, bo wszystko jest jeszcze możliwe (Budowlane tracą do wyprzedzających je dąbrowianek sześć punktów – przyp. red.).

Mecz w Sopocie ma dla was szczególne znaczenie, bo możecie już niebawem natrafić na ten zespół w play-off.

Może się tak złożyć, ale jeszcze jest kilka spotkań przed nami. Ta tabela może się jeszcze wywrócić do góry nogami… może nie całkowicie, ale na pewno kilka pozycji może jeszcze ulec zmianie.

W tym sezonie końcówka ligi będzie niezwykle ciekawa. Zespoły z dołu tabeli walczące o play-off mogą jeszcze sprawić niespodziankę?

My jesteśmy chyba tego najlepszym przykładem. Nieco „przysnęłyśmy” na początku ligi i potraciłyśmy punkty z tymi teoretycznie słabszymi zespołami. Jak się okazało, dziewczyny z tych drużyn potrafią pokazać ogromną wolę walki. Pomimo że nie mają w składach wielkich nazwisk, to udowadniają, że w sportach drużynowych najważniejszy jest duch drużyny i serce do walki. Dlatego w lidze nie ma łatwych spotkań i dla nas na pewno takiego do tej pory nie było.

W czym tkwiła wasza przewaga w meczu z Impelem? Chyba najważniejsze pojedynki toczyły się na środku siatki…

Tak, na pewno dużo piłek zakończyłyśmy atakiem ze środka. Myślę, że w końcówce bardzo dobrze zapracował także nasz blok. Miałyśmy kilka wybloków, które mogłyśmy przełożyć na punkty. Spisywałyśmy się dobrze w każdym elemencie, choć myślę, że troszeczkę słabiej funkcjonowała nasza zagrywka. Potrafimy dużo lepiej grać w polu serwisowym, dzisiaj chyba zbyt dużo siły wkładałyśmy w tę zagrywkę i myślę, że nie była ona taka, jaką prezentujemy na treningach. Aczkolwiek ogromne brawa należą się Natalii Skrzypkowskiej, która miała świetną serię na zagrywce i pociągnęła nasz zespół do wygranej.

Joanna Pacak też zanotowała świetne wejście w końcówce zaraz po wejściu na boisku, posyłając asa….

My śmiejemy się, że Asia to jest nasz „rzeźnik” (śmiech). My musimy jej takie ostre zagrywki przyjmować na treningach. Dlatego zawsze jak Asia idzie na zagrywkę, to śmiejemy się i mówimy: Uwaga, kosa”. Fajnie, że udało jej się to zaprezentować w meczu i tym razem rywalki mogły odczuć jak my mamy ciężko na treningach.

Czy waszą przewagą w tym meczu było to, że rywalki mogły być zmęczone dodatkowymi występami w Lidze Mistrzyń?

– To czasami działa na plus, czasami na minus dla zespołu. Dzięki temu cały czas jest się w grze. Nie ma takiego wyczekiwania na mecz. Czasami pozostawanie w rytmie meczowym pomaga. Było widać po dziewczynach z Wrocławia, że właśnie gdy rozgrywały swoje mecze w Lidze Mistrzyń, to w Orlen Lidze były na fali i pokonywały lepsze zespoły.

W tym sezonie już chyba nie chcecie rozgrywać więcej tie-breaków…

Możemy je grać…. Jeżeli tylko będziemy je wygrywać, to czemu nie? (śmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved