Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Patryk Łaba: Przed nami najważniejsze mecze w sezonie

Patryk Łaba: Przed nami najważniejsze mecze w sezonie

fot. archiwum

- Chcielibyśmy zdobyć dziewięć punktów, choć wiemy, że nie będzie o to łatwo. Te mecze mogą ustawić już końcówkę rundy zasadniczej - mówi przed lutowym maratonem meczowym Patryk Łaba, przyjmujący AGH AZS Kraków, który wciąż walczy o awans do play-off.

Nie byliście faworytem starcia z Victorią, choć punkty były wam bardzo potrzebne. Jednak chyba sami nie spodziewaliście się, że ten pojedynek zakończy się już po trzech setach?

Patryk Łaba: – Jeszcze przed tym meczem sytuacja bardzo się skomplikowała, ponieważ w piątek siedlczanie wygrali z ostrołęczanami, więc ewentualna nasza porażka sprawiłaby, że przegoniliby nas w tabeli. W związku z tym odczuliśmy dodatkową motywację, zdając sobie sprawę z wagi meczu z Victorią. Myślę, że rywale trochę podali nam rękę, popełniając dużą ilość błędów, ale cieszymy się, że udało nam się to wykorzystać i wygrać 3:0.



Wałbrzyszanie najbliżej przedłużenia meczu byli w trzeciej partii. Nie obawialiście się wówczas, że powtórzy się sytuacja z Krakowa, kiedy prowadziliście już 2:0, a rywalom udało się doprowadzić do tie-breaka?

– Na boisku się nad tym nie skupialiśmy. Rzeczywiście w końcówce trzeciego seta wałbrzyszanie objęli prowadzenie i zrobiło się bardzo gorąco. W dodatku na przestrzeni kilku akcji dwaj nasi zawodnicy odnieśli kontuzję, podkręcając kostkę. Zmusiło nas to do wymiany rozgrywającego i przyjmującego, co na pewno trochę wybiło nas z rytmu. Na szczęście zmiany okazały się pozytywne i pozwoliły nam zakończyć spotkanie w trzech setach.

Trochę nie macie szczęścia w tym sezonie. Chyba mało było jednostek treningowych, w których mogliście ćwiczyć w optymalnym składzie? Ciągle wam ktoś wypada z gry przez kłopoty zdrowotne…

– Szczerze mówiąc, nie wiem, czy w ogóle były takie jednostki treningowe, w których trener miał wszystkich zawodników do dyspozycji. Może szczęście w nieszczęściu, że jeden przyjmujący odnosi kontuzję, a drugi po niej wraca, więc wszystko się jakoś równoważy. Już kiedyś wspominałem, że ten, kto przed sezonem budował zespół z sześcioma przyjmującymi, był jakimś prorokiem. W ważnym momencie sezonu ze składu wypadł nam Grzesiek Surma, ale wówczas ja powoli zacząłem wracać do formy. Wcześniej było podobnie z Adamem Smolarczykiem, którego zastąpili inni gracze, więc na pozycji przyjmującego jest ciągła rotacja.

A jest szansa, że na ostatnie mecze rundy zasadniczej trener będzie miał wszystkich zawodników do dyspozycji, czy np. uraz Surmy jest zbyt poważny?

– Nie chciałbym prorokować, ale niektóre urazy są dość poważne. Mam nadzieję, że Grzesiek (Surma – przyp. red.) wróci jak najszybciej do gry, ale pojawiły się pewne komplikacje, które mogą mu to utrudnić. Wierzę, że na najważniejsze spotkania w sezonie większość zawodników zdoła się wyleczyć, a dzięki temu trener będzie miał większe pole manewru.

Obserwując wasze wyniki, można wyciągnąć wniosek, że zdecydowanie łatwiej gra się wam z mocniejszymi rywalami. Ograliście Victorię i Krispol, byliście też blisko urwania punktów Camperowi, za to tracicie ich mnóstwo z przeciwnikami, którzy są w waszym zasięgu. Z czego to może wynikać?

Sam się nad tym wielokrotnie zastanawiałem. Może grając z wyżej notowanym przeciwnikiem, podchodzimy do meczu na większym luzie, a wiedząc, że nie mamy nic do stracenia, łatwiej zdobywa nam się punkty. Natomiast w spotkaniach z bezpośrednimi rywalami w tabeli może za bardzo chcemy wygrać, może mamy zbyt dużą motywację, przez co gra nam się wówczas nie układa. Nie wiem, co może być powodem takiego stanu rzeczy. Mam jednak nadzieję, że obecna przerwa, w której dość mocno trenujemy, pozwoli nam na uniknięcie błędów wybijających nas z rytmu. Wierzę, że udowodnimy samym sobie, że jesteśmy w stanie wygrywać nie tylko z mocniejszymi zespołami, ale również z tymi, które są w naszym zasięgu.

Pod koniec lutego rozegracie trzy mecze w ciągu siedmiu dni. Chyba szczególnie dwa spotkania przed własną publicznością z Espadonem i KPS-em mogą zadecydować o tym, czy wciąż będziecie mieli szansę na grę w play-off, czy też nie?

– Na pewno będzie to ciężki tydzień. Może dobrze, że miniony weekend mieliśmy wolny, bo mogliśmy podładować akumulatory, żeby w trzech arcyważnych meczach pokazać dobrą siatkówkę. Chcielibyśmy zdobyć dziewięć punktów, choć wiemy, że nie będzie o to łatwo. Te mecze mogą ustawić już końcówkę rundy zasadniczej. W tabeli jest taki ścisk, że jedna lub dwie wygrane mogą dać nam miejsce w ósemce, a dwie porażki mogą zepchnąć nas do walki w play-out. Teraz przed nami najważniejsze mecze. Po nich okaże się, które zespoły mają najmocniejsze nerwy. Na pewno emocji nie zabraknie. Już nie raz różne drużyny rzutem na taśmę wchodziły do ósemki, a w play-off sprawiały niespodzianki, więc czemu w tym sezonie tak nie miałoby się stać w przypadku AGH?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved