Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: To był trudny mecz

Mariusz Wlazły: To był trudny mecz

fot. Łukasz Krzywański

Mistrzowie Polski, choć byli pewnymi faworytami do zwycięstwa z częstochowskim AZS-em, to musieli w każdym z trzech setów mocno pracować na wygraną. - Rywale grali z nami punkt za punkt i wywarli sporą presję swoją zagrywką - ocenił Miguel Falasca.

Drużyna z Częstochowy od początku spotkania grała odważną siatkówkę, co przynosiło skutek. Bełchatowianie w przeciągu całego pojedynku mieli duże problemy, by na czysto wbić się w pole gry po stronie rywali. Do świetnej obrony akademików trzeba dołożyć także skuteczne zagrywki, a cień na tym wszystkim kładzie słabsza gra w kontrze. – Wszystkie sety rozegrane były do 23. Szczególnie w końcówkach, gdzie mieliśmy swoje szanse, gdzie mogliśmy seta bądź dwa zdobyć. Niestety, wyjeżdżamy z Bełchatowa z zerowym dorobkiem – powiedział po pojedynku kapitan akademików, Bartosz Janeczek. Atakujący AZS-u nie zaliczy tego pojedynku do udanych, zdobył bowiem 7 punktów przy 25 próbach.

W ekipie mistrzów Polski jego vis a vis spisywał się natomiast wyśmienicie, za co uhonorowany został statuetką MVP. Wlazły był najlepiej punktującym tego starcia i na 21 oczek 19 zdobył atakiem. Uzyskał w nim 61% skuteczności, dorzucając do dorobku po punkcie blokiem i zagrywką. – Cieszymy się oczywiście ze zwycięstwa, tym bardziej, że mecz był trudny. Sam wynik pokazuje, że był to naprawdę zacięty mecz – ocenił mistrz świata.

W całym pojedynku akademicy starali się jak mogli uprzykrzyć życie rywalom. Z pola zagrywki po trzy razy punktowali De Amo i Samica. Bardzo dobre zawody na środku siatki rozegrał Udrys, który uzyskał 70% skuteczności w ataku (7/10) oraz dwukrotnie blokował rywali. Każdy z pozostałych zawodników słabszą grę w jednym elemencie nadrabiał dobrą postawą w kolejnym. Na uwagę zasługuje z pewnością gra defensywna częstochowian, którym niewiele brakowało, by ugrać choć seta. Z postawy swojej drużyny po meczu zadowolony był trener Michał Bąkiewicz.Nie ukrywajmy, że Skra była faworytem tego spotkania. Bardzo się cieszę, bo zagraliśmy bardzo odważnie. Przyjeżdżając do Bełchatowa, nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że nie mieliśmy nic do stracenia. Jestem zadowolony z tego, że szczególnie nasza zagrywka wyglądała bardzo fajnie. Widać, że w tej presji, jeśli się otworzymy, to potrafimy każdemu sprawić problem. Graliśmy bardzo fajnie, ciekawie, natomiast w końcówkach wyszło zdecydowanie doświadczenie przeciwnika i bardzo szkoda, że nie potrafiliśmy utrzymać poziomu w najważniejszych momentach spotkania – podsumował pojedynek.



Dla podopiecznych Miguela Falaski starcie z AZS-em Częstochowa było małym przetarciem przed niezwykle ważnym meczem w Lidze Mistrzów, a opór rywali oraz presja, pod jaką grali bełchatowianie, z pewnością pomogły mistrzom Polski lepiej przygotować się do pojedynku wyjazdowego z Cucine Lube Treia. – To był ciężki mecz i tym bardziej cieszy zwycięstwo. Rywale grali z nami punkt za punkt i wywarli sporą presję swoją zagrywką oraz świetną współpracę Miguela De Amo i Samiki, którzy popełnili w swojej grze tylko jeden błąd. Obaj zagrywali też bardzo dobrze i utrudniali nam grę. Teraz możemy już myśleć o przyszłych meczach w Lidze Mistrzów, ponieważ utrzymaliśmy pierwszą pozycję w PlusLidze. W pełni skupiamy się więc na zespole z Maceraty – zakończył hiszpański szkoleniowiec PGE Skry.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved