Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Miłosz Zniszczoł: Nasz cel to dziewiąte miejsce na koniec rundy

Miłosz Zniszczoł: Nasz cel to dziewiąte miejsce na koniec rundy

fot. archiwum

- Pokonaliśmy takie marki jak Resovia czy ZAKSA, a potem polegliśmy w spotkaniu z będzinianami - taką prawidłowość odnośnie postawy swojej drużyny zauważył Miłosz Zniszczoł, który w czwartek przedłużył na dwa lata kontrakt z AZS-em.

Zaledwie dzień po zwycięskim meczu z Politechniką i otrzymaniu statuetki MVP czekał na pana nowy, dwuletni kontrakt z Indykpolem. To przypadek?

Miłosz Zniszczoł: – To zupełny zbieg okoliczności. Rozmowy na ten temat trwały od dłuższego czasu, a umowa była gotowa jeszcze przed meczem z Będzinem. Po prostu nie miałem kiedy złożyć na niej podpisu.

Co pana przekonało, by zostać w Olsztynie na kolejne dwa lata?



– Dla mnie najważniejsza była stabilizacja, którą daje mi Indykpol AZS. Poza tym bardzo dobrze czuję się w tym zespole i lubię to miasto. Liczę też, że w przyszłym sezonie zagramy w PlusLidze o coś więcej. I nie mam tu na myśli awansu do play-off, bo to powinna być formalność.

Miejsce w czołowej ósemce miało być formalnością dla Indykpolu AZS także w obecnych rozgrywkach…

– To prawda, ale przed sezonem wiele osób sądziło, że nowe zespoły w lidze będą grały ogony w tabeli. Tymczasem większość z nich prezentuje dobrą siatkówkę i są wymagającymi rywalami dla każdego. Dlatego nasz najbliższy cel to dziewiąte miejsce na zakończenie rundy zasadniczej.

Wasza nierówna gra w tym sezonie to prawdziwa zagadka. AZS nazywany jest nawet Robin Hoodem, który odbiera punkty najbogatszym drużynom, a rozdaje najbiedniejszym. Z czego to wynika?

– Rzeczywiście, nasze ostatnie mecze jakoś tak się ułożyły (uśmiech). Potrafiliśmy pokonać takie marki jak Resovię Rzeszów czy ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, a niedługo potem polegliśmy w spotkaniu z MKS-em Będzin. Trudno mi powiedzieć, dlaczego tak wyszło, tym bardziej że od dwóch tygodni przygotowujemy się specjalnie pod kątem pojedynków z naszymi bezpośrednimi przeciwnikami w tabeli. Może trochę to nas przerosło, może poczuliśmy się zbyt pewnie i właśnie to się zemściło.

Po wpadce z Będzinem szybko zrehabilitowaliście się swoim kibicom. Pan miał duży udział w zwycięstwie odniesionym w stolicy i zasłużenie dostał statuetkę MVP. Skończyć w ataku 9 z 10 piłek to nie lada wyczyn…

– Sam z Politechniką nie wygrałem. Na ten wynik zapracowała cała nasza drużyna. Mogłem tak atakować, ponieważ rywale musieli być skupieni jednocześnie na naszym atakującym i przyjmujących, którzy byli w formie. Inna rzecz, że w środę bardzo dobrze układała się mi współpraca z Maciejem Dobrowolskim, który precyzyjnie wystawiał piłki. Co do samej statuetki MVP to taka była decyzja komisarza zawodów. To dopiero drugie takie wyróżnienie w mojej karierze. Poprzednie otrzymałem, kiedy grałem jeszcze w barwach Effectora Kielce i też po zwycięstwie z warszawską drużyną.

Kolejny mecz rozegracie dopiero w poniedziałek, kiedy to w hali Urania podejmiecie Czarnych Radom. Taka przerwa chyba wam się przyda? Choćby ze względu na leczących urazy Grzegorza Szymańskiego, Macieja Zajdera czy Krzysztofa Gulaka.

– Ostatnio cały czas byliśmy w podróży, dlatego teraz w naszych domach musimy podładować baterie. Co do kontuzji w naszym zespole to na tę chwilę pewne jest tylko to, że Krzysiek już niedługo wróci na boisko. Podczas jednego z treningów, kiedy skakał do bloku, pechowo został trafiony piłką w oko.

Z Miłoszem Zniszczołem rozmawiał Michał Koronowski

 

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved