Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jarosław Sobczyński: Musimy nauczyć się wygrywać

Jarosław Sobczyński: Musimy nauczyć się wygrywać

fot. archiwum

- Chodzi nam o to, żeby drużyna się skonsolidowała i w meczach z rywalami z górnej części tabeli, bo tylko takie czekają nas do końca rundy zasadniczej, pokazała charakter - mówi szkoleniowiec Caro Rzeczyca, Jarosław Sobczyński.

Po wygranym meczu z Victorią pewnie spodziewał się pan lepszej gry i korzystniejszego wyniku w Szczecinie?

Jarosław Sobczyński: – Na pewno spodziewałem się lepszej naszej gry. Jako wyjaśnienie naszej słabej formy mogę powiedzieć, że prosiliśmy zespół ze Szczecina o przełożenie o tydzień meczu ze względu na to, że większość składu jest obecnie na antybiotykach. Obaj rozgrywający i dwaj przyjmujący zagrali z gorączką. Ale choroba nie usprawiedliwia aż tak słabej naszej gry. Szczególnie kolosalna różnica była na rozegraniu. Michal Sladecek zasłużenie dostał nagrodę MVP spotkania. Pięknie reżyserował grę swojej drużyny. Nie zaskoczył nas niczym, ale spisał się perfekcyjnie.



Do połowy trzeciego seta brakowało wam trochę elementu zaczepienia…

– Zagraliśmy dobrze w zagrywce, bardzo przyzwoicie w przyjęciu jak na mecz wyjazdowy. Brakowało nam skuteczności w ataku. Było to spowodowane słabą grą na rozegraniu. Chłopaki muszą się wyleczyć, a zespół musi otrząsnąć się po tej porażce. Mamy dwa tygodnie do meczu z Camperem Wyszków, więc liczę, że przez ten czas poprawimy naszą formę. Będziemy walczyć i próbować sprawić kolejną niespodziankę.

W trzeciej partii gospodarze podali wam trochę rękę. Zbliżyliście się do nich na punkt. Była nadzieja, że uda wam się wywieźć ze Szczecina chociaż jednego seta?

– Było blisko. Nie wiadomo jak potoczyłoby się to spotkanie, gdybyśmy wygrali trzeciego seta. Ewidentnie skończyliśmy piłkę po bloku na remis, ale sędziowie go nie wskazali. Potem nie skończyliśmy ponownie kilku ataków, przez co przegraliśmy również tego seta.

Jak się gra Caro wiedząc, że jesteście skazani na play-out?

– Cały sezon gramy z pewnym obciążeniem. Drużyna została zbudowana w dużej mierze z wyróżniających się zawodników drugoligowych, którzy nie mają zbyt wielkiego doświadczenia. Widać to na przestrzeni całego sezonu. W ważnych momentach coś szwankowało, brakowało nam zimnej krwi. Pięć meczów przegraliśmy po tie-breaku, trzy inne również powinny się zakończyć tie-breakiem. Niestety, w końcówkach rozdawaliśmy prezenty przeciwnikom i gubiliśmy punkty. Mimo że odszedł od nas Artur Żyliński z powodów osobistych, cieszymy się, że po kontuzjach do gry wrócili Paweł Kaczorowski i Adam Sobolewski, a także Bartek Małachowski, któremu pod koniec roku wypadł dysk. Obecnie jest nas jedenastu. Na treningach pomaga nam Mariusz Popiela, choć nie może on być już zgłoszony do grania. Od trzech tygodni mamy możliwość trenowania w pełnym składzie, co zaowocowało dobrym spotkaniem z Kęczaninem, tie-breakiem w Krakowie i wygranym spotkaniem z Victorią. Teraz chodzi nam o to, żeby drużyna się skonsolidowała, żeby w meczach z rywalami z górnej części tabeli, bo tylko takie czekają nas do końca rundy zasadniczej, pokazała charakter.

W kolejnych meczach nie macie już nic do stracenia. Najważniejsze dla was będzie poprawienie własnej gry przed play-off?

Dokładnie tak. Chcemy poprawić swoją grę i nauczyć się wygrywać decydujące piłki w meczu, bo tego nam brakuje. Zrobimy wszystko, aby utrzymać się w I lidze. Mimo że Rzeczyca jest małą miejscowością, to wierzymy, że uda nam się nie spaść do II ligi. Chcemy się dalej rozwijać i jeszcze bardziej zaistnieć na siatkarskiej mapie Polski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved