Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Marta Biedziak: Każda z nas dołożyła cząstkę siebie do sukcesu

Marta Biedziak: Każda z nas dołożyła cząstkę siebie do sukcesu

fot. Cezary Makarewicz

- Ta wygrana to nie tylko efekt pracy wykonanej na treningach w zeszłym tygodniu. Już we wcześniejszych meczach widać było oznaki tego, że jest ona coraz bliżej - powiedziała po wygranej z Legionovią Marta Biedziak, rozgrywająca Pałacu Bydgoszcz.

Miałyście gdzieś z tyłu głowy, że po tylu porażkach wasze zwycięstwo jest tak przez wszystkich wyczekiwane i każdy się zastanawiał, kiedy ono nastąpi?

Marta Biedziak: – Presja na wyniki na pewno jest. Wiadomo, że każdy chce wygrywać. Dziewczyny, które są w tym klubie dłużej, częściej zaznawały zwycięstw, bo kilka lat temu sezony były dla nas dość udane. Jakby nie patrzeć teraz jest znacznie gorzej. Czekałyśmy na tę wygraną, doczekałyśmy się w końcu. 460 dni to bardzo dużo czasu. Poprzednia wygrana była w czwartej kolejce tamtego sezonu, teraz musiałyśmy czekać na nią aż do osiemnastej kolejki.



Co twoim zdaniem było w sobotę kluczem do zwycięstwa w pojedynku z Legionovią?

– Myślę, że nie było jednego typowo siatkarskiego elementu, który o tym zaważył. Wygrałyśmy to zespołem! Chyba dużo osób się ze mną zgodzi, że to było najważniejsze. Byłyśmy jednością – w każdym secie ktoś inny brał na siebie ciężar gry. To nie było tak, że miałyśmy liderkę, która wygrała nam wszystkie sety i cały mecz. Każda z nas dołożyła do tego sukcesu cząstkę siebie, dobrze spisały się zmienniczki. Każda dała z siebie maksa, mogła spojrzeć w lustro i powiedzieć: zrobiłyśmy to wszystkie razem. Dałyśmy radę!

Przystępowałyście do tego meczu w ciężkiej sytuacji, bo straciłyście waszą kapitan. Gra „dla Zuzi” była dla was dodatkową motywacją?

– Na pewno tak. Szkoda, że Zuzi nie ma z nami i odniosłyśmy pierwsze zwycięstwo pod jej nieobecność. Taki niestety jest sport, kontuzje się zdarzają, nie miałyśmy na to żadnego wpływu. To jest wypadek losowy, każdą mogło to spotkać. Niestety padło na Zuzkę, znowu… To dla niej ciężka sytuacja, bo trudno było jej wrócić po kontuzji barku w zeszłym sezonie, a teraz to kolano. Wszyscy życzymy jej powrotu do zdrowia. Wiemy, że jest bardzo silną dziewczyną, ciężko pracowała rok temu, żeby wrócić do nas i w tym sezonie móc nas prowadzić jako kapitan. To zwycięstwo jest taką naszą niespodzianką dla niej. Mimo tego, że nie było jej z nami, na pewno się ucieszyła. To też jest na pewno jej zasługą! Przecież ta wygrana to nie tylko efekt pracy wykonanej na treningach w zeszłym tygodniu. Już we wcześniejszych meczach widać było oznaki tego, że jest to coraz bliżej i że to zmierza w dobrym kierunku. I przyszedł ten dzień, w którym wszystko ułożyło się tak, jak tego chciałyśmy. Nie ma dla nas żadnego znaczenia, że wygrałyśmy dopiero po tie-breaku. Przecież w czwartym secie byłyśmy już praktycznie jedną nogą w szatni.

No właśnie – co się myśli w takich momentach? Legionovia prowadziła 2:1 i 21:15, była bliska zakończenia spotkania w czterech setach. Co pomaga, żeby wychodzić z takich opresji, jak uczyniłyście to w sobotę?

– Stałam wtedy na zagrywce i pomyślałam: musimy to zrobić. Teraz. Jak nie teraz, to kiedy? Trener nas bardzo motywował. W zasadzie była to końcówka seta, bez możliwości wzięcia przerwy czy przeprowadzenia zmiany. Jedyne, co nam trener powiedział, to to, że wszystko zależy od naszego charakteru. Teraz jest ten moment. Kto wyjdzie i zawalczy do końca, ten wygra. Poskutkowało.

We wcześniejszych meczach waszą bolączką było to, że w najważniejszych momentach popełniałyście błędy własne. Teraz na przykład w rozgrywce tie-breakowej zrobiłyście tylko jeden błąd. Wygląda na to, że poradziłyście sobie z tym problemem.

– Tak, w całym spotkaniu popełniłyśmy bardzo mało błędów. Miałyśmy na przykład tylko sześć ataków bezpośrednio zepsutych. A zdarzało nam się, że pojedyncze zawodniczki miały taką ilość w trzech czy czterech setach. Tu grałyśmy tie-breaka, a miałyśmy ich sześć wspólnie jako zespół! Na treningach mocno skupiamy się na tym, żeby nie popełniać tych błędów. Ćwiczenia motywują nas i zmuszają do tego, żebyśmy ich nie robiły. Na razie to skutkuje, miejmy nadzieję, że jak najdłużej to utrzymamy i w następnych meczach też tak będzie. Te błędy zawsze podcinają skrzydła, tym bardziej, gdy wynik jest na styku.

W wielu spotkaniach w tym sezonie tak niewiele brakowało, by wygrać. W końcu to wy jesteście górą. Będzie to jakiś przełom, za którym pójdą kolejne zwycięstwa?

– Dobrze by było, żeby tak się stało. Teraz czekają nas mecze z zespołami, które są blisko nas w tabeli. Wiadomo, że nie możemy popadać w hurraoptymizm i od razu mówić, że wygramy wszystkie spotkania do końca rundy zasadniczej. Na to naprawdę trzeba zapracować, my cały czas ciężko trenujemy. Chciałybyśmy, żeby to przyniosło więcej zwycięstw. Jak dalej będziemy grać tak zespołowo, jak w sobotę, to będzie dobrze.

źródło: kspalac.bydgoszcz.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved