Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Fabian Drzyzga: Mogliśmy trafić dużo gorzej

Fabian Drzyzga: Mogliśmy trafić dużo gorzej

fot. Joanna Skólimowska

Nie milkną echa losowania par 1. rundy play-off Ligi Mistrzów. Srebrni medaliści PlusLigi, Asseco Resovia Rzeszów, zmierzą się w niej z VfB Friedrichshafen. - Jest to wymagający przeciwnik, ale w naszym zasięgu. Myślę, że to dobre losowanie - przyznał Krzysztof Ignaczak.

Do fazy play-off elitarnej Champions League awansowali wszyscy trzej przedstawiciele Polski – Jastrzębski Węgiel, Asseco Resovia Rzeszów i PGE Skra Bełchatów. Jastrzębianie i bełchatowianie już na początku trafili na mocnych, włoskich rywali – odpowiednio Sir Safety Perugia i Cucine Lube Banca Marche Treia. W kolejnej rundzie oba polskie teamy mogą trafić za to na siebie. Los nieco bardziej sprzyjał Resovii, która w pierwszej rundzie trafiła na zdecydowanie najłatwiejszego rywala z całej polskiej trójki – niemiecki VfB Friedrichshafen. Według zawodników wicemistrzów Polski Niemcy są zaporą jak najbardziej do przejścia. – Pierwszy przeciwnik, VfB Friedrichshafen, jest w naszym zasięgu, ale będziemy musieli zagrać dwa bardzo dobre spotkania, żeby wygrać i awansować dalej – powiedział Rafał Buszek.Na pewno jest to bardzo wymagający przeciwnik, ale chyba jeden z niżej notowanych, jeśli patrzylibyśmy na możliwe rozwiązania dolosowania do nas innych zespołów. Na pewno będzie ciężko, bo pod wodzą Moculescu VfB zawsze było groźne i ciężkie do grania, ale jest w naszym zasięgu – wtórował Krzysztof Ignaczak. Z wyniku losowania cieszył się także Fabian Drzyzga, dla którego wylosowanie VfB było zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż na przykład tureckiego Halkbanku. – Na pewno układ pierwszej rundy jest dla nas dobry. Mogliśmy trafić dużo gorzej, jak na przykład na Halkbank Ankara, z czego żaden z nas by się nie ucieszył. To nie o to chodzi, że się kogoś boimy, ale możemy się spotkać w różnych formach, bo każda liga jest na trochę innym etapie.

Niemiecki VfB Friedrichshafen jest w Polsce dobrze znany m.in. ze względu na to, iż w rozgrywkach europejskich często trafiał na polskie zespoły. Często górą byli Polacy, jednak kilka razy lepsi okazywali się Niemcy, którzy ogrywali chociażby bełchatowską Skrę. Co jest siłą ekipy naszych zachodnich sąsiadów? – Zespół z Friedrichshafen może nie stawi jakiejś wielkiej siły, jednak jest tam na pewno kilku graczy, którzy grali między innymi na naszych mistrzostwach świata. Mieszanka tych młodych zawodników z ich walecznością i fantazją może być dla nas niebezpieczna, ale jeżeli podejdziemy do tego z odpowiednim skupieniem i zaangażowaniem, jeżeli zostawimy serce i zdrowie na boisku, to przejdziemy dalej – wyjaśnił Piotr Nowakowski.

Jeśli Resovii uda się przebrnąć przez pierwszą rundę, w drugiej czekać na nią będzie zwycięzca z pary Tomis Konstanca – Lokomotiw Nowosybirsk. Zdecydowanym faworytem są siatkarze z Rosji i to prawdopodobnie oni zagrają w kolejnym etapie rozgrywek. Piotr Nowakowski nie ukrywał, że liczy na niespodziankę i wygraną Tomisu. – Trafimy prawdopodobnie na ekipę z Nowosybirska, chociaż po cichu liczę, że zawodnicy z Konstancy też trochę powalczą. Jeśli jednak czekać nas będzie wyjazd na Syberię, to powalczymy z niedźwiedziami polarnymi, z zimą, kilkunastoma Rosjanami. Też trzeba będzie dać z siebie wszystko, ale najpierw skupiamy się na naszych niemieckich rywalach – skomentował środkowy. Wypowiedzi o potędze rosyjskiego zespołu nieco stonował popularny Igła, według którego Lokomotiw jest na pewno łatwiejszym przeciwnikiem niż pozostali przedstawiciele Superligi. – Jeśli awansujemy do kolejnej rundy i miałbym patrzeć w przyszłość na naszą drabinkę, to trafiamy na Lokomotiw Nowosybirsk. To też drużyna najniżej notowana, patrząc na innych przedstawicieli z Rosji – Zenit i Biełogorie. Myślę, że to dobre losowanie, aczkolwiek, jak wiadomo, zespoły z Superligi z Rosji to ten top level i będzie ciężko awansować do Final Four – zakończył. – Żeby się znaleźć w Final Four Ligi Mistrzów, trzeba wygrywać z każdym – uciął wszelkie spekulacje i pytania Rafał Buszek.



Pomimo trafienia na rosyjskiego rywala w drugiej rundzie play-off siatkarze z Podkarpacia pozytywnie patrzą w przyszłość i wierzą w to, że uda się wywalczyć historyczny udział w Final Four dla klubu z Rzeszowa. – Mam nadzieję, że z VfB zagramy dobrze i awansujemy, a potem chciałbym trafić na Lokomotiw i po prostu będziemy się z nimi bić o wymarzone Final Four dla Rzeszowa i dla nas – przyznał Drzyzga. – Wiadomo, że marzenia się spełniają, a my Polacy gramy często nieprzewidywalną siatkówkę. Mam nadzieję, że teraz też tak będzie – dodał Ignaczak.

źródło: AssecoResoviaTV, inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved