Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Jenia Grebennikov: Nie chciałem zostać libero

Jenia Grebennikov: Nie chciałem zostać libero

fot. FIVB

- Na początku nie chciałem zostać libero - przyznaje Jenia Grebennikov. Libero VfB Friedrichshafen i reprezentacji Francji, wybrany najlepszym zawodnikiem na tej pozycji w zeszłorocznych mistrzostwach świata, opowiada o początkach swojej kariery.

Jak udało ci się przestawić z trybu mistrzostw świata na rozgrywki ligowe?

Jenia Grebennikov:Jeżeli chodzi o formę fizyczną, to było nieco ciężko po mistrzostwach świata. Nie było łatwo znowu wdrożyć się w treningi w Friedrichshafen, ale jestem zadowolony, że udało mi się z powrotem wdrożyć do zespołu i efektywnie pracowałem z moim trenerem przygotowania fizycznego, żeby być w formie na początek rozgrywek ligowych i Ligi Mistrzów.

Po przegranym meczu finałowym w zeszłym sezonie (VfB Friedrichshafen przegrało z BR Volleys Berlin – przyp. red.), przypuszczam, że zdobycie mistrzostwa w tym roku siedzi wam wszystkim w głowach.



Mieliśmy spotkanie na samym początku sezonu z władzami klubu. Prezes był bardzo konkretny i jasno powiedział, że chce tytuł w tym roku.

Jak oceniasz poziom ligi niemieckiej w porównaniu do ligi francuskiej?

Liga jest zupełnie inna, są tylko cztery mocne zespoły: z Buhl, Düren, Berlina i my. Pozostałe nie są tak mocne, są na poziomie naszej Ligue B. Co do samej gry, to jest mniej gry obronnej niż we Francji. Mniej gra się, korzystając z bloku, jest mniej obron, akcje trwają krócej.

Czy w Niemczech wyczuwa się większy entuzjazm dla siatkówki?

Ostatni mecz, który graliśmy w Berlinie, zagraliśmy przed 7500 widzów. Za każdym razem, kiedy gramy przeciwko nim, hala jest pełna. To robi wrażenie. Także finał Pucharu Niemiec gra się w hali na 10 000 osób, która jest pełna. Naprawdę gra się super przed tak liczną publicznością. I nawet jak człowiek jedzie do jakichś mniejszych miejscowości, to sale są zapełnione. W niektórych może nie do końca, ale i tak atmosfera tam jest bardzo dobra, ludzie się cieszą, że przyszli obejrzeć mecz siatkówki. Kochają tę dyscyplinę.

Jak przebiegała twoja aklimatyzacja w nowym klubie, jak tu przyjechałeś w lecie 2013 roku?

To był pierwszy raz, kiedy wyjechałem za granicę grać w klubie, ale miałem szczęście, bo w Friedrichshafen grał też inny Francuz, Baptiste Geiler. W dwójkę jest raźniej, bardzo łatwo się zżyliśmy ze sobą. A trener na to nasze zachowanie godził się, na podejście z uśmiechem i bycie zawsze w gotowości do wygłupów. Bardzo mu się ten francuski styl spodobał.

Czy bariera językowa była problemem?

Szybko zdałem sobie sprawę, że wszyscy mówią po angielsku. To było łatwiejsze, chociaż musiałem poprawić mój angielski. Język niemiecki jest trudny jeżeli chodzi o wymowę, ale w tym roku idzie mi z nim już troszkę lepiej. Poza tym rzadko mówię tutaj po niemiecku, chyba że z kibicami. W zeszłym roku zacząłem kurs języka niemieckiego, ale w tym musiałem z niego zrezygnować, bo brakowało mi czasu. I tak pomyślałem, że lepiej byłoby włożyć więcej wysiłku w naukę angielskiego niż niemieckiego. Oczywiście znam podstawy tego języka, ale nie na tyle, by prowadzić konwersację na jakieś poważne tematy. Poza tym całkiem spora liczba osób próbuje rozmawiać ze mną po francusku, co jest oczywiście bardzo miłe.

Czego ci tutaj najbardziej brakuje? Jedzenia? Rodziny? Przyjaciół? Rozgrywek ligi francuskiej?

Tego, żeby trenował mnie mój ojciec (śmiech). Trochę brakuje mi ligi francuskiej, w każdy weekend trzeba było być nieustępliwym, walczyć. Od trzech lat we Francji jest taka intensywność rozgrywek. Jestem teraz daleko od tego i doceniam, że zawsze były niespodzianki. Co do jedzenia, to jest tutaj dobre. Na początku miałem trochę problemów z tutejszymi specjałami, ale teraz już nie mam zmartwień, jedzenie jest naprawdę dobre. Od czasu do czasu brakuje mi kawałka dobrego steka, ale ostatecznie udaje mi się znaleźć restauracje, które go przyrządzają. Poza tym rodzina i przyjaciele często przyjeżdżają mnie odwiedzić. Brakuje mi jednak tego, że nie widzę na trybunach ludzi, których dobrze znam, że nie gram dla tych, którzy mnie doceniają.

Czy interesujesz się innymi dyscyplinami sportu?

Interesuję się piłką nożną i oczywiście tym, co się dzieje na Stade Rennais. Także śledzę poczynania naszej reprezentacji w piłce ręcznej i duże wydarzenia sportowe. Poza tym sprawdzam wyniki rosyjskiej ligi siatkówki. Patrzę na to, co mój ojciec robi w Rosji (Boris Grebennikov jest trenerem Gazprom-Jugra Surgut – przyp. red.) i oglądam sporo meczów tamtejszej ligi.

Mówiąc o twoim ojcu, to nie da się ukryć, że u Grebennikov’ów siatkówka wydaje się być rodzinnym zajęciem.

Tak. Mój ojciec często zabierał mnie na salę, kiedy grał w REC i w CPB Rennes. Cały czas tam tkwiłem. Chodziłem także na treningi z moim tatą, gdyż moja mama trenowała, kiedy byłem bardzo mały. W każdy weekend miałem w ręku piłkę. Zostałem bezpośrednio wciągnięty w siatkówkę przez całą moją rodzinę. Poza tym na samym początku nie chodziłem dużo na treningi, głównie uczęszczałem na zajęcia hokeja na lodzie. Kiedy dostałem się do liceum, mój ojciec nakazał mi, żebym wybrał między tymi dwiema dyscyplinami i potem kiedy się dowiedziałem, że mój ojciec został trenerem Rennes Volley, pomyślałem, że to jest bardzo dobra okazja, by stać się profesjonalnym graczem. Ponieważ byłem niski, moim celem było stać się profesjonalnym sportowcem, nieważne w jakiej dyscyplinie. Z hokejem to było bardziej skomplikowane, musiałbym wyjechać daleko, do kraju, gdzie jest zimno, np. do Stanów Zjednoczonych.

Czy zawsze chciałeś grać na pozycji libero?

Wcale, na początku nie chciałem zostać libero. Kiedy byłem nastolatkiem, grałem na przyjęciu. Czasami, ze względu na to, że byłem najniższy, ustawiali mnie na libero. Pewnego dnia mój ojciec mi powiedział, że jedyną możliwością jaką miałem, by grać na najwyższym poziomie w siatkówkę, było zostać libero. Pracowaliśmy nad tym. Ale na początku zupełnie mi się to nie podobało. Mówiłem sobie – libero? A co to jest? A mój ojciec mi mówił, że albo to, albo nie będę grał. Zupełnie na początku nie rozumiałem o co chodzi w grze na tej pozycji. Przez pierwszy rok byłem jak dziecko we mgle, a potem to pokochałem. To, co kocham, to obrona, podbijanie piłek, pomaganie innym. Stopniowo się poprawiałem i to mi otworzyło drzwi do reprezentacji Francji, tak więc na sam szczyt.

Co z twoją przyszłością?

Jak na razie jest mi tutaj dobrze, dużo pracuję i nad przygotowaniem fizycznym, i taktycznym. Ale mam tutaj kontrakt tylko do końca sezonu. Rozmawiałem z trenerem, jak na razie nie powiedziałem ani tak, ani nie, jeżeli chodzi o przedłużenie kontraktu. Bardzo chciałbym dołączyć do mojego ojca w Rosji ale to jest skomplikowane. Na razie zupełnie o tym nie myślę.

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved