Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Runda rewanżowa powoli dobiega końca, w tabeli tłok

I liga K: Runda rewanżowa powoli dobiega końca, w tabeli tłok

fot. archiwum

Cztery kolejki dzielą nas od zakończenia rundy zasadniczej na zapleczu Orlen Ligi. Na prowadzeniu wciąż sulechowski Zawisza, którego gonią Budowlani, Ekstrim oraz ŁKS. Problemy z dokończeniem sezonu sygnalizuje beniaminek z Gorlic.

18. kolejkę spotkań I ligi rozpoczęto w miniony piątek. W Toruniu miejscowi Budowlani zmierzyli się broniącą się przed grą w play-out Silesią Volley. Patrząc na układ sił i miejsce w tabeli obu zespołów, zdecydowanym faworytem były podopieczne Mariusza Soi. Tymczasem na boisku różnica potencjałów zupełnie nie była widoczna, a losy poszczególnych partii rozstrzygały się w końcówkach. Pierwszy set należał do torunianek, które w drugiej odsłonie meczu prowadziły 24:19, by przegrać do 26. Niewiele mniej emocji było w kolejnych dwóch partiach, które zakończyły się zwycięstwem miejscowych. Nie obyło się bez zgrzytów. Kilka kontrowersyjnych decyzji sędziowskich sprawiło, że w szeregach zespołu emocje wzięły górę. Skończyło się na żółtej kartce dla trenera Sebastiana Michalaka, czerwonej kartce Eweliny Polak i wpisie gości do protokołu. Najprawdopodobniej w tym tygodniu władze Silesii Volley złożą protest do PZPS, żaląc się na pracę arbitrów.

Od grupy skazanej na grę o utrzymanie oddalają się siatkarki z Murowanej Gośliny. Podopieczne Piotra Sobolewskiego, wygrywając ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku, nad zespołami Silesii Volley i Karpat mają siedem punktów przewagi i jedno zaległe spotkanie, co zapewnia im praktycznie grę w play-off. Wracając do pojedynku na Podbeskidziu, goślinianki błyskawicznie narzuciły rywalkom swój styl gry, pewnie zwyciężając do 10. Pomimo pogromu jaki miał miejsce w premierowej odsłonie meczu uczennice ze Szczyrku nie złożyły broni i jak równy z równym walczyły w kolejnej odsłonie spotkania. Ambicja i wola walki okazały się niewystarczające dla lepiej dysponowanego tego dnia zespołu gości. KS Murowana Goślina wygrał drugiego seta 25:22, a po zmianie stron ponownie przejął inicjatywę na boisku, zwyciężając 25:17 i całe spotkanie 3:0.

Bardzo trudne zadanie w miniony weekend czekało podopieczne Macieja Kosmola. Spartanki po meczu u siebie z Budowlanymi Toruń czekał wyjazd do prowadzącego w tabeli I ligi kobiet Zawiszy. Nie da się ukryć, że w grze warszawianek od pewnego czasu można zauważyć pewien progres. Już w starciu z faworyzowanymi toruniankami Sparta imponowała walecznością. Podobnie było w Sulechowie, jednak z każdym setem ze stołecznych uchodziło powietrze. W pierwszej, najbardziej wyrównanej partii meczu oba zespoły szły niemal punkt za punkt. Ekipa Marka Mierzwińskiego przejęła inicjatywę przy stanie 18:18, zwyciężając do 22. W secie numer dwa gospodynie błyskawicznie narzuciły swój styl gry, mając nawet 11 punktów przewagi. W końcówce seta Zawisza nieco się rozluźnił, pozwalając dojść go głosu stołecznym, które odrobiły kilka oczek. Trzecia i ostatnia partia meczu nie pozostawiła złudzeń. Lider zaplecza Orlen Ligi okazał się zespołem zdecydowanie lepszym, pewnie zwyciężając do 13.



Zupełnie inną jakość prezentuje zespół ze Świecia w rundzie rewanżowej. Jak się okazało w ostatniej kolejce, było to zbyt mało na ekipę Karpat Krosno, która broniąc się przed play-out, jak powietrza szuka punktów. Beniaminek I ligi kobiet doskonale rozpoczął spotkanie na Podkarpaciu. Podopieczne Andrzeja Nadolnego pewnie wygrały pierwszego seta. Także druga partia toczyła się pod ich dyktando i kiedy wydawało się, że po zaciętej końcówce trzeciej odsłony meczu trzy punkty pojadą do Świecia, rzutem na taśmę wygrał zespół Dominika Stanisławczyka. Emocji nie brakowało także w czwartej partii, która również rozstrzygnęła się na przewagi. O losach spotkania musiał przesądzić tie-break, który zakończył się wygraną gospodarzy.

Pięć setów rozegrano także w Jastrzębiu Zdroju, gdzie zespół Jarosława Bodysa podejmował innego beniaminka – Ekstrim Gorlice. Spotkanie stojące na niezłym poziomie trzymało w napięciu do końca. W hali przy Reja było wszystko, czego w siatkówce można sobie zamarzyć. Efektowne bloki i obrony oraz niesamowite zwroty akcje. Siatkarki Grzegorza Silczuka, prowadząc w meczu 2:1, przy znacznej przewadze miały już piłkę setową. Wówczas Ślązaczki, wykorzystując błąd rywalek, zaryzykowały w polu zagrywki, zwyciężając 26:24. Set prawdy, jak nazywana jest piąta partia, należał do jastrzębianek, które po zwycięstwie 3:2 mają obecnie dwa oczka przewagi nad kolejnym beniaminkiem, tym razem z Węgrowa. Może okazać się, że dla gorliczanek mecz na Śląsku był ich ostatnim spotkaniem wyjazdowym. Wszystko za sprawą kasy klubowej, która świeci pustkami.

Na fali wznoszącej ponownie znalazły się łodzianki. Zespół Macieja Bartodziejskiego zmierzył się osłabionym kadrowo beniaminkiem z Węgrowa. W szeregach ŁKS-u zabrakło Barbary Kubieniec, która po przeziębieniu w minionym tygodniu wznowiła treningi. Nie przeszkodziło to przyjezdnym przełamać rywalek, które dzielnie stawiały opór do stanu 7:7. Jak się później okazało, kluczem do zwycięstwa była zagrywka, która lepiej funkcjonowała po stronie ekipy z Łodzi. Pomimo pewnie wygranych przez ŁKS dwóch pierwszych partii, podopieczne Roberta Kupisza nie dawały za wygraną. Na boisku ponownie trwała twarda męska walka i mimo że łodzianki przy stanie 24:20 miały pierwszą piłkę meczową, Nike zdołało zbliżyć się jeszcze na 23:24, ale seta nie wygrało, przegrywając na przewagi 23:25 i całe spotkanie 0:3.

Zobacz również:
Wyniki 18. kolejki spotkań oraz tabela I ligi kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved