Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga > Dominik Miarka: Każdy mecz traktuję jako swój ostatni

Dominik Miarka: Każdy mecz traktuję jako swój ostatni

fot. Katarzyna Kopcik

Dominik Miarka drugi sezon gra w Młodej Lidze, w tamtym sezonie reprezentował barwy AZS-u Częstochowa, teraz BBTS-u Bielsko-Biała. - Po prostu przychodzę na mecz i robię to, co potrafię najlepiej - przyznał młody przyjmujący.

Jak to się zaczęło, że zacząłeś grać w siatkówkę, zacząłeś profesjonalnie uprawiać tę dyscyplinę sportu?

Dominik Miarka:U mnie to zaczęło się tak, że mój tata kiedyś grał w siatkówkę. Oczywiście wiązało się to z tym, że jak byłem małym chłopcem, to uczył mnie on tych podstaw. Wtedy dostrzegł mnie mój wujek, który zresztą był trenerem w Norwidzie. Powiedział mi, że następnego dnia mam przyjść na trening, więc przyszedłem. Poodbijałem piłkę z chłopakami, a że bardzo mi się to spodobało, to zacząłem uczęszczać na treningi, uczyć się zagrań. Tak to się teraz toczy. Ja jestem ogromnie szczęśliwy, że to mogę robić. To jest moje całe sportowe życie! Ja tym żyję, budzę się rano i żyję treningiem, meczem. Można nawet wywnioskować po moim zachowaniu, że ciężkie jest życie ze sportowcem, bo on cały czas myśli o siatkówce. Oczywiście czasem trzeba się wyłączyć, tak jak teraz jest sobota, ja mam niby wolne, ale wieczorem przyjdę na mecz PlusLigi, żeby dopingować chłopaków.

Jak trafiłeś do Bielska?



– W Częstochowie byłem najpierw w Norwidzie i tam wszystkiego się nauczyłem, potem byłem rok w Młodej Lidze w AZS-ie, aż wreszcie trafiłem tutaj. Najpierw oczywiście przyjechałem do Bielska na testy. Z trenerem Gradowskim znałem się tyle, że w tamtym sezonie graliśmy w dwóch meczach w Młodej Lidze. Trener wyraził swoje zainteresowanie, chciał, abym był tutaj, ja też zresztą bardzo tego chciałem. Tego mi było potrzeba! Trenera, który powie, że chce, abym u niego grał, który będzie widział we mnie coś więcej niż tylko jakiegoś zawodnika, który przyjdzie i będzie się uczył. Dlatego bardzo to szanuję, cenię, że znalazła się taka osoba. Dodatkowo jeszcze ta sytuacja bardzo mi pomogła.

Jak przebiega wasza współpraca w drużynie? Od razu złapaliście jakiś swój wspólny kontakt, czy najpierw powoli się docieraliście?

– Z większością chłopaków znałem się z rozgrywek juniorskich. Zawsze krótko rozmawialiśmy, zawsze byliśmy przeciwnikami. Maciej Madej i Adam Wróbel byli w Norwidzie w jednej drużynie ze mną, więc ich znam. Chłopaków z Jastrzębia znałem, bo byliśmy przeciwnikami, z Bielska chłopaków też znałem, bo kiedyś też graliśmy przeciwko sobie. Oczywiście na tyle jeszcze się nie znaliśmy, aby spędzać ze sobą kilka godzin czy całe dnie, ale dobrze to przebiegło. Ja jestem z tego bardzo zadowolony. Pamiętam, jak w drugiej kolejce trochę mecz z Kędzierzynem nam nie wyszedł, ale tam wtedy był problem z tą aklimatyzacją, co zresztą czułem, że jeszcze nie jestem jakby „u siebie”. Teraz to wszystko odwróciło się o 180 stopni. Wiadomo, że to nigdy nie będzie dom, ale jest naprawdę fajnie i z tego powodu cieszę się najbardziej.

Trenujecie w dwóch miejscach w Hali pod Dębowcem i w sali mieszczącej się na terenie Akademii Techniczno-Humanistycznej. Ta sala jest stosunkowo bardzo mała w porównaniu z halą. Jakie tam treningi się odbywają?

– Przeważnie odbywają się tam zajęcia w ramach siłowni: siłowa w poniedziałki, a dynamiczna w czwartki. Co prawda ćwiczymy jakieś elementy gry, typu zagrywka, przyjęci, albo różnego rodzaju gry zespołowe jak np. koszykówka czy piłka nożna. My też nie jesteśmy jeszcze zawodnikami z PlusLigi, więc musimy trenować tam, gdzie jest miejsce. Dobry trening będzie zawsze, jeżeli tylko się postaramy i nie jest potrzebne specjalne miejsce do tego. Nawet na podwórku moglibyśmy zrobić dobry trening, który nas będzie rozwijał. Na hali pod Dębowcem ćwiczymy już samą grę, wszystkie jej warianty, technikę, ustawienia, czyli tak jak to powinno normalnie wyglądać.

Chciałbyś jeszcze zostać w Bielsku, czy marzysz jednak o PlusLidze?

Bielsko oczywiście ma PlusLigę, więc zobaczymy. Wiele rzeczy można chcieć, a nigdy nie wiadomo, jak będzie. Nie zamierzam się godzić z przyszłością, którą da mi los, zamierzam walczyć o nią. Na pewno chciałbym zostać. Kto nie chciałby takiej sytuacji, że w pierwszym roku grasz w Młodej Lidze, a potem na drugi rok już „wskoczyć” i grać w tej PlusLidze?! Ja nie jestem jeszcze tak rozchwytywany, ale gdybym dostał ofertę i z Bielska, i z Częstochowy, to bardzo mocno bym się zastanawiał, czy nie powrócić do domu, czy może jednak zostać w Bielsku.

A nie czujesz presji, że skoro gracie w Młodej Lidze,, to na meczach nie wszystkich, ale mogą pojawiać się jacyś członkowie innych klubów, którzy szukają kolejnych zawodników i obserwują was?

– Ja w żadnym wypadku tej presji nie czuję! Przede wszystkim bardzo cieszę się grą, tym co potrafię. Po prostu przychodzę na mecz i robię to, co potrafię najlepiej. Jestem szczęśliwy, że mogę wejść na boisko, zagrać, a każdy mecz traktuję jako swój ostatni, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to wszystko się skończy. Trzeba się po prostu cieszyć i doceniać to, co się ma! A czy ktoś przyjdzie nas obserwować? Ja na przykład nie zwracam na to uwagi. Nie patrzę, kto jest na trybunach. Zwracam uwagę na tego, kto jest naprzeciwko mnie, po przeciwnej stronie siatki i na tym się skupiam.

Obserwujecie zmagania PlusLigi?

– Oczywiście! W miarę możliwości kibicujemy chłopakom. Wiadomo: jedno miasto – jeden klub. Staramy się także dopingować dziewczyny z BKS-u. Chcielibyśmy, aby chłopaki zdobyli mistrzostwo, nikt nie mówi, że jest to poza ich zasięgiem. Potrzeba tylko odpowiedniej motywacji, gdyż wszystko w życiu da się osiągnąć! Trzeba tylko włożyć w to mnóstwo pracy, a przede wszystkim wiarę.

A co sądzisz o tej sytuacji, która zaistniała w AZS-ie Częstochowa? Tak z sentymentu chociażby przejmujesz się tym?

– Nie jestem tam, więc nie mogę zbytnio oceniać tego, co tam się dzieje. Jeżeli chodzi o aspekty sportowe, to bardzo chciałbym, aby chłopaki zaczęli lepiej grać, bo owszem, mam sentyment do tej drużyny.

A w której drużynie widziałbyś się najbardziej?

– Ja pochodzę z Częstochowy, więc wiadomo, że sentyment największy mam do tej drużyny, ale teraz, kiedy przez ten rok jestem w Bielsku, bardzo polubiłem to miasto, a tak naprawdę w moim pierwszym roku chcę po prostu szukać gry. AZS jest najbliższy moim sercu, ale Bielsko powoli także robi się bliskie.

*Rozmawiała Klaudia Staniek (siatkowka24.pl)

źródło: siatkowka24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Młoda Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved