Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Do Czarnogóry po pierwszeństwo w grupie

LM: Do Czarnogóry po pierwszeństwo w grupie

fot. plusliga.pl

W ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów Asseco Resovia Rzeszów wybierze się do Czarnogóry, by zmierzyć się z miejscową Budvanską Rivijerą Budva o cenne trzy punkty, które przypieczętują zajęcie przez wicemistrzów Polski pierwszego miejsca w grupie C.

Resovia Rzeszów ma już zapewniony awans do fazy play-off Ligi Mistrzów. Podopieczni trenera Andrzeja Kowala wygrali cztery z pięciu spotkań, przegrali jedynie 0:3 z Berlin Recycling Volleys i z dorobkiem 11 punktów są liderem grupy C. Tyle samo oczek uzbierała niemiecka drużyna, ale ma gorszy bilans wygranych meczów. Aby utrzymać pierwsze miejsce, rzeszowianie powinni jedynie wygrać z mistrzem Czarnogóry, a sztuka ta jest możliwa do zrealizowania, bowiem polski zespół będzie faworytem tego starcia. W poprzedniej edycji Champions League „resoviakom” przydarzyły się dwie niechlubne porażki, właśnie z ekipą z Budvy, jednak jest to już zamierzchła przeszłość, obie drużyny zdecydowanie zmieniły swoje oblicza i nie są już tymi samymi ekipami, chociażby ze względu na skład personalny.

W obecnym sezonie podopieczni Slobodana Boskana nie radzą sobie już tak dobrze. W rodzimej lidze zespół z Budvy zajmuje dopiero 5. lokatę z dorobkiem sześciu wygranych i pięciu porażek. Ma w sumie na koncie 18 punktów, a w ostatniej kolejce uległ 1:3 zespołowi Galeb Bar. W europejskich rozgrywkach wiedzie mu się niewiele lepiej. Czarnogórskiemu zespołowi udało się wygrać dwa spotkania – 3:2 z Berlin Recycling Volleys i 3:1 z ACH Volley Ljubljana i notując w ten sposób zaledwie 5 oczek, zajmuje 3. miejsce w grupie C. Natomiast polski zespół w ostatniej kolejce PlusLigi stoczył wygrany, ale bardzo ciężki bój z Cerrard Czarnymi Radom, którzy kończąc niesamowitą ilość ataków z trudnych piłek, zdołali urwać rzeszowianom jeden punkt, który kosztował ich spadek na 2. pozycję w klasyfikacji generalnej. – W ostatnim czasie nasz kalendarz nie należy do najłatwiejszych. W sobotni wieczór praktycznie zaraz po zakończeniu spotkania z Cerrad Czarnymi Radom, udaliśmy się już do Budvy, by się dobrze zaaklimatyzować i przygotować do meczu z lokalną Budvanską Rivijerą – powiedział po tym starciu środkowy Resovii, Russell Holmes.

Budvanska Rivijera nie była w stanie wiele zdziałać w pierwszym meczu z Resovią Rzeszów. Siatkarzom z Budvy energii wystarczyło tylko w premierowej odsłonie, gdzie długo nadawali rytm gry i prowadzili nawet 16:9 na drugiej przerwie technicznej, lecz wicemistrzom Polski w końcówce udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, a w dwóch pozostałych partiach rzeszowianie rozbili rywali, nie pozwalając im na przekroczenie magicznej granicy 20 punktów. Po raz kolejny sprawdziła się powtarzana do znudzenia formułka, że Resovia posiada wyrównany skład i długą ławkę rezerwowych. Gdy nie wiodło się Nikołajowi Penczewowi, na boisko wszedł Paul Lotman i Amerykanin diametralnie odmienił oblicze ekipy z Podkarpacia. W tym meczu podopieczni Andrzeja Kowala, pomimo bardzo słabego przyjęcia na poziomie 26%, potrafili osiągnąć 56% skuteczności w ataku. Rzeszowianie górowali także w bloku (8 przy 6 rywali) i zagrywce (7 asów wobec 4 przyjezdnych). Czarnogórski zespół, mając jedynie 39% efektywności w ofensywie i nie wystrzegając się błędów własnych, nie potrafił przeciwstawić się „pasom”. Wśród wicemistrzów Polski świetne zawody rozegrali Jochen Schöps i Rafał Buszek, którzy zgromadzili na swoim koncie po 15 punktów, lecz najlepiej punktującym zawodnikiem na boisku był kubański atakujący Armando Danger. Były zawodnik Effectora Kielce zdobył 17 oczek, lecz osamotniony w swoich czynach nie był w stanie za wiele zdziałać. Złe dogranie uniemożliwiało brazylijskiemu rozgrywającemu Murilo Radke grę środkiem w większym wymiarze, a druga kubańska armata w szeregach Budvanskiej Rivijery – Yosleyder Cala, który zaliczył krótki epizod w Skrze Bełchatów, punktował zaledwie pięć razy. W odwodzie pozostaje utytułowany serbski środkowy Novica Bjelica, który w pierwszym meczu nie zagrał, ale jego obecność w Budvie byłaby dla mistrzów Czarnogóry sporym wzmocnieniem. Za podopiecznymi Slobodana Boskana z pewnością będzie przemawiał atut własnej hali i jeśli wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności, mogą stanowić trudną przeszkodę na drodze graczy Andrzeja Kowala. – Gramy teraz dosłownie co trzy dni, wchodzimy w decydującą fazę sezonu, we wszystkich rozgrywkach w jakich bierzemy udział, dlatego musimy zacisnąć zęby i walczyć do końca – zapowiedział Holmes. Czy ostatni mecz grupowy okaże się dla Resovii Rzeszów łatwym spacerkiem, czy jednak Budvanska Rivijera Budva pokaże pazur w starciu z wyżej notowanym rywalem, dowiemy się już we wtorek. Pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi o godzinie 18.00.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved