Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Emocje w meczu na szczycie, AS Cannes nadal liderem

Ligue A: Emocje w meczu na szczycie, AS Cannes nadal liderem

fot. archiwum

W 17. kolejce nie zabrakło emocji - AS Cannes wyrwało w tie-breaku wygraną GFCA i utrzymało pozycję lidera, Paris Volley pokonało 3:1 Spacer's Toulouse i traci już tylko punkt do pierwszej lokaty. Czołówkę goni Tours, które nie dało szans Tourcoing.

Zespół z Lyonu kontynuuje swoją dobrą passę. Po pokonaniu w poprzedniej kolejce lidera z Cannes, tym razem w zdecydowanie krótszym czasie rozprawił się ze znajdującą się w strefie spadkowej ekipą z Nantes. Gospodarze dobrze zaczynali zarówno pierwszego, jak i drugiego seta, od kilkupunktowej przewagi, ale to były jedyne momenty w tym meczu, kiedy byli na prowadzeniu. Po pierwszej przerwie technicznej przyjezdni odskakiwali i pewnie wygrywali partie. Podopiecznym Silvano Prandiego w odniesieniu trzysetowej wygranej nie przeszkodził brak Quentina Jouffroya, który doznał kontuzji łękotki i został wykluczony z gry na 4 tygodnie. Przypomnijmy, że w drużynie z południa Francji nie mogą skorzystać z usług kontuzjowanego Marca McGiverna i szkoleniowcowi został do dyspozycji na środku tylko wychowanek Kyril Dimitrov , wspomagany nominalnym atakującym Gérardem Osorio. W całym spotkaniu goście byli skuteczniejsi w ataku i popełnili mniej błędów, co było kluczowe. Najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania był Toontje Van Lankvelt, który zdobył 15 punktów, chociaż akurat nie mógł się pochwalić imponującą skutecznością w ataku – ledwie 39%. W zdobywaniu punktów wspierali go Władimir Nikołow (13 oczek) i Leonardo Miranda (10 oczek). Po drugiej stronie siatki najwięcej punktował Iban Perez – 13 razy, ale skończył tylko 29% piłek. ASUL Lyon dzięki tej wygranej awansował na piąte miejsce, Nantes pozostaje na przedostatnim miejscu w klasyfikacji.

Nantes Rezé Métropole Volley – ASUL Lyon Volley 0:3
(21:25, 20:25, 16:25)

W piątkowy wieczór odbyły się dwa kolejne spotkania 17. kolejki ligi francuskiej. Montpellier podejmowało u siebie Beauvais i na pewno marzyło o komplecie punktów. Jednak po wygraniu pierwszej partii to goście zapisali na swoje konto dwie kolejne. Szczególnie podopieczni Loïca Le Marreca mogą żałować drugiego seta, w którym prowadzili 16:13, potem jeszcze w końcówce 21:19 i przegrali go na przewagi. Wprawdzie udało im się doprowadzić do tie-breaka i zapisać na swoje konto jeden punkt, ale by marzyć o grze w play-off, potrzebne im są wygrane za 3 punkty. Gospodarze byli od swoich rywali nieznacznie skuteczniejsi w ataku (49% do 47%), ale za to gorzej punktowali w bloku i zagrywką – Beauvais bezpośrednio zdobyło tym elementem 5 punktów, psując przy okazji aż 20 zagrywek, tylko jednego asa zapisali na swoim koncie miejscowi, a mylili się w tym elemencie 14 razy. Głównymi zdobywcami punktów w ekipie z Montpellier byli Aleksandar Milkov i Phillip Schneider – po 25 oczek, po drugiej stronie siatki najlepszym rezultatem mógł się pochwalić Gert Van Walle – 27 punktów. Podopieczni Giampaolo Medei dzięki tej wygranej utrzymali miejsce w ósemce, Montpellier jest na dziesiątym i do miejsca gwarantującego play-off traci już 10 punktów.



Montpellier-Agglomération-Volley U.C. – Beauvais Oise U.C. 2:3
(25:22, 24:26, 22:25, 25:21, 11:15)

Wyprawa Arago de Sète do Narbony okazała się być bardzo owocna. Podopieczni Patricka Duflosa w trzech szybkich setach rozprawili się z rywalem, ich prowadzenie w żadnym momencie meczu nie było zagrożone. Z wyjątkiem liczby własnych błędów, we wszystkich pozostałych statystykach drużyna przyjezdna była lepsza – zawodnicy Arago skończyli ogółem 53% ataków, podczas gdy rywal tylko 33%, 15 razy udanie blokowali rywala i posłali 8 asów. Te dobre statystyki widać także, jeżeli spojrzy się na indywidualny dorobek punktowy poszczególnych zawodników przyjezdnej drużyny, bowiem aż czterech z nich osiągnęło dwucyfrowy wynik. Ivan Raic i Keith Pupart zdobyli po 16 punktów, przy czym estoński przyjmujący zanotował dobrą skuteczność w ataku rzędu 62% i 3 razy skutecznie blokował. Po 10 punktów zdobyli Nicolas Mendez i Tommy Senger, przy czym u tego ostatniego aż połowę dorobku punktowego stanowiły skuteczne bloki. W miejscowej ekipie natomiast żaden zawodnik nie zdobył chociażby 10 punktów, najwięcej – 9 – zdobył Guillermo Falasca, który skończył zaledwie 25% piłek. Po tej kolejce obie ekipy utrzymały swoje pozycje, Arago jest siódme, a Narbonne dwunaste i dzieli je 6 punktów od strefy spadkowej.

Narbonne Volley – Arago de Sète V.B. 0:3
(21:25, 14:25, 16:25)

Po zeszłotygodniowej porażce z ASUL Lyon Volley, lider z Cannes z pewnością chciał jak najszybciej powrócić na zwycięską ścieżkę. Jednak w miniony weekend los dał mu trudnego przeciwnika, GFCA Volley. Wyspiarze zmusili AS Cannes do maksymalnego wysiłku, doprowadzając do tie-breaka, w którym lepsi okazali się jednak przyjezdni. Po tym, jak w meczu z Lyonem słabo spisywał się Ludovic Castard, Igor Kolakovic od początku postawił w tym meczu na Dusana Petkovicia, który przyzwoicie wywiązał się ze swojego zadania, zdobywając 14 punktów przy skuteczności 46%, tyle samo punktów dołożył Jonas Aguenier, jednak najlepiej punktującym w ekipie z Cannes był Dejan Radic z dorobkiem 18 oczek. W całym meczu najlepszy był jednak dorobek Jovicy Simovskiego – 32 punkty, co nie pomogło jednak jego drużynie wygrać. Chociaż goście mieli słabszą skuteczność w ataku, to nadrobili to blokiem i mniejszą liczbą popełnionych błędów. W całym spotkaniu gospodarze oddali rywalom w ten sposób aż 38 punktów, podopieczni trenera Kolakovicia o 10 mniej. Dla jego drużyny była to już czternasta wygrana w sezonie, która pozwoliła utrzymać pozycję lidera, GFCA zaś po tej porażce spadło o dwie lokaty, na szóste miejsce.

GFCA Volley-Ball – AS Cannes Volley-Ball 2:3
(25:22, 19:25, 22:25, 25:23, 12:15)

W miniony weekend ważną wygraną odniosło Chaumont, wygrywając 3:0 z bezpośrednim rywalem do czołowej ósemki, ekipą z Saint Nazaire. Goście przyjechali pozbawieni swojego najlepiej punktującego zawodnika, Ronalda Jimeneza i to musiało się odbić na jakości ich gry. O ile jeszcze Robin Tosatto czy Thomas Ereu starali się jakoś wypełnić ten brak i nie wyglądało to najgorzej, to już Janowi-Willen Snippe’owi zupełnie ten mecz nie wyszedł – skończył zaledwie 15% ataków. Po drugiej stronie siatki błyszczał z kolei nowy nabytek klubu z Chaumont, Mboulet Ndaki, który zapisał na koncie aż 19 oczek. Podopieczni Gillesa Gosselina mieli szansę na przedłużenie tej rywalizacji przynajmniej do czterech setów, bo w końcówce trzeciej partii prowadzili 24:22 i nie potrafili postawić kropki nad i – rywal pogrążył ich zagrywką, zresztą w całym meczu podopieczni Stefana Kupca zdobyli tym elementem 10 punktów, a rywale tylko 3. Chaumont obroniło 9. lokatę i zmniejszyło straty do 8. miejsca do czterech punktów, Saint Nazaire spadło zaś na 11 miejsce.

Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne – Saint-Nazaire VB Atlantique 3:0
(25:18, 25:18, 26:24)

Paris Volley musiało się trochę napracować, by w meczu ze Spacer’s Toulouse zgarnąć komplet punktów. Nawet jak paryżanie prowadzili w końcówkach setów – 23:20 w pierwszym i 24:22 w czwartym – to pozwalali rywalowi się dogonić i doprowadzić do emocjonującej gry na przewagi. Na szczęście dla siatkarzy ze stolicy Francji te partie kończyły się na ich korzyść, ale już drugą odsłonę meczu siatkarze z Tuluzy potrafili przechylić na swoją korzyść, a w czwartej, jak wspomnieliśmy, niewiele zabrakło im do doprowadzenia do tie-breaka. Zresztą czego innego można było się spodziewać po meczu na szczycie pomiędzy drugą i trzecią drużyna w tabeli. W spotkaniu uczciwie na tytuł najlepiej punktującego ligi francuskiej pracował Nikola Gjorgiev, który zdobył 30 punktów, 17 dołożył Dmitrii Bahov, a 15 Ardo Kreek. W drużynie gospodarzy najlepiej punktowali Thibault Rossard i Trevor Clevenot – obaj zdobyli po 21 oczek, 16 dorzucił Miroslav Gradinarov. Paryżanie dzięki tej wygranej nie tylko zrewanżowali się rywalowi za porażkę 0:3 z siódmej kolejki, ale także powiększyli dystans do trzeciej ekipy w tabeli i zbliżyli się do lidera tylko na jedno oczko.

Spacer’s Toulouse Volley – Paris Volley 1:3
(29:31, 25:21, 22:25, 27:29)

W meczu kończącym 17. kolejkę aktualni mistrzowie Francji rozprawili się 3:0 z Tourcoing, mając problem tylko w trzeciej partii. Prowadzili w niej już 16:9, 21:16 i zamiast dobić przeciwnika, pozwolili mu doprowadzić do nerwowej końcówki seta, zakończonej dla nich szczęśliwie wygraną 28:26. – Nie mamy prawa tak tego zostawiać, by przeciwnik mógł odrobić straty. Trzeba właśnie jeszcze lepiej zagrać, solidniej, mieć więcej wiary – mówił po meczu Mauricio Paes, trener Tours. To jest bolączką gospodarzy i muszą sobie z nią poradzić. Trzy punkty bardzo ich cieszą, bo pozwalają nadal mieć nadzieję na dobre miejsce przed play-off, zwłaszcza w obliczu innych wyników tej kolejki. – Zapisaliśmy na konto trzy ważne punkty. To jest to, co musimy teraz robić: zbierać jak najwięcej punktów przed play-off – powiedział Nuno Pinheiro, rozgrywający miejscowej ekipy. W spotkaniu po stronie Tours nie zawiódł David Konecny, który zdobył 15 punktów, atakując ze skutecznością wynoszącą 46%, w zespole z Tourcoing najwięcej punktów zdobył Niklas Seppanen, jednak on skończył tylko 27% piłek. Podopieczni Olivera Lecata nadal pozostają na dole ligowej tabeli i mają iluzoryczne szanse z niego się wydobyć, ale z drugiej strony przed nimi mecze z zespołami walczącymi o bezpieczne miejsce na koniec sezonu. Podopieczni Mauricio Paesa z kolei wskoczyli na czwarte miejsce i od trzeciego Spacer’s Toulouse mają tylko gorszy stosunek setów.

Tours Volley-Ball – SAEMS Tourcoing Volley-Ball Lille Métropole 3:0
(25:21, 25:17, 28:26)

źródło: inf. własna, lnv.fr

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved