Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga > Młoda Liga: Kolejny intensywny weekend młodych ekip

Młoda Liga: Kolejny intensywny weekend młodych ekip

fot. archiwum

Zespoły Młodej Ligi nie mogą w ten weekend narzekać na nadmiar wolnego czasu. Po rozegranych w sobotę meczach 17. kolejki już dziś wrócą na ligowe parkiety. W sobotnich konfrontacjach nie zabrakło długich spotkań, kończonych tie-breakami.

Nie ma mocnych na lidera. Także tym razem podopieczni Tomasza Zaczka potwierdzili, że ich aktualna pozycja w ligowej tabeli nie jest przypadkiem. W konfrontacji z beniaminkiem rozgrywek bydgoszczanie byli niekwestionowanym faworytem. Zgodnie z przewidywaniami mecz rozstrzygnął się w trzech setach, a do końcowego sukcesu bydgoszczanom wystarczyła niespełna godzina. W pamięci gości z pewnością zapisze się pierwsza partia meczu, w której "rozstrzelani" serwisem rywala będzinianie mieli problemy z wyprowadzeniem skutecznego ataku. Samodzielnie podopieczni Adriana Pawłowskiego zdobyli w tej partii zaledwie dwa punkty, przy 13-procentowej skuteczności zagrań w ataku. Swój zespół do wygranej prowadził Jędrzej Goss, as Transferu Bydgoszcz ponownie był wyróżniającą się postacią swojego zespołu, kończąc starcie z dorobkiem 17 oczek. Po wygranej 25:7 w odsłonie premierowej także w kolejnych partiach gospodarze dyktowali warunki gry, ponownie triumfując, choć już nie przy takiej przepaści punktowej.

Transfer Bydgoszcz – MKS Będzin 3:0
(25:7, 25:18, 25:18)

Niewiele dłużej trwał kolejny z pojedynków sobotniego popołudnia. Kolejna próba odbicia się od dna ligowej tabeli stołecznych akademików okazała się nieskuteczna. Warszawianie mieli jednak swoje szanse. W przedmeczowych typowaniach to po stronie ekipy Andrzeja Sitkowskiego stawiano więcej plusów. Zgodnie z przewidywaniami goście spotkanie rozpoczęli z wysokiego C, szybko odskakując rywalom na kilka oczek. Swój dzień miał Łukasz Hamiga, najlepiej punktujący Czarnych Radom zakończył mecz z rezultatem 15 zdobytych punktów i imponującą – 92-procentową skutecznością. Akademicy również mieli swojego lidera w osobie Igora Stelmaszczyka. Najpewniejszy punkt AZS-u nie był jednak nieomylny, a przewaga gości w ataku była widoczna we wszystkich rozegranych partiach. Wraz z rozwojem meczu radomianie prezentowali coraz lepsze wyczucie hali rywala, popisując się kolejnymi asami serwisowymi. Gospodarze mieli co prawda swoje szanse, jak chociażby w drugim secie, gdzie prowadzili już 16:8, aby pozwolić rywalom dojść do głosu i ostatecznie przegrać na przewagi. Po tym ciosie warszawianie nie zdołali się już podnieść i przegrali 0:3 w całym meczu.



AZS Politechnika Warszawska – RCS Czarni Radom 0:3
(22:25, 24:26, 14:25)

Z dobrej strony pokazali się zawodnicy z Częstochowy, przed własną publicznością pokonując dobrze w tym sezonie dysponowanych rywali z Bielska-Białej. Porażka bielszczan mimo wszystko może być rozpatrywana w kategoriach niespodzianki, tym bardziej, że podopieczni Pawła Gradowskiego nie ugrali w meczu chociażby seta. Konsekwencja w grze i siła ataku były po częstochowskiej stronie siatki, nie brakowało też sportowego szczęścia. W kluczowych momentach AZS mógł liczyć na Patryka Napiórkowskiego. To właśnie zdobywca 27 punktów sprawił najwięcej problemów rywalom, skutecznie omijając ich blok. Częstochowianie nie ustrzegli się co prawda błędów, jednak częściej mylili się goście. Najbardziej wyrównana była pierwsza partia meczu, w trwającym ponad pół godziny secie AZS triumfował na przewagi 32:30. Ta wygrana wyraźnie dodała akademikom skrzydeł, kolejne fragmenty meczu należały już do podopiecznych Jacka Gawrońskiego.

CS PSP AZS Częstochowa – BBTS ATH Bielsko-Biała 3:0
(32:30, 25:18, 25:20)

Dość niespodziewanie pięciosetową przeprawę zafundowali sobie siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Podejmując ostatnią w tabeli Skrę Bełchatów, jastrzębianie mieli wszelkie atuty,  aby móc liczyć na pełną pulę punktów. Złudzenia rywalom szybko odebrali goście, dwie pierwsze partie meczu należały bowiem do podopiecznych Radosława Kolanka. Wykorzystując niemoc rywali w ataku i szanse otrzymywane w kontrach, bełchatowianie spokojnie prowadzili swoją grę, po niespełna godzinie będąc blisko wywiezienia ze Śląska kompletu oczek. Zryw miejscowych przyszedł jednak na czas, zagrania Mikołaja Szewczyka wspieranego przez duet Śnieżek/Żeliński pomogły gospodarzom wrócić do gry. Wciąż nie brakowało emocji, bo w trzecim secie praktycznie cała końcówka seta to gra punkt za punkt. Ten triumf wyraźnie jednak pomógł jastrzębianom, przy słabnącej sile ataku gości podopieczni trenera Kubiaka nie zmarnowali tej szansy, wygrywając w całym meczu 3:2.

Jastrzębski Węgiel – Skra Bełchatów 3:2
(21:25, 20:25, 26:24, 25:18, 15:8)

To nie był dzień beniaminków rozgrywek, o czym poza będzinianami przekonali się również zawodnicy z Lubina, ulegając niżej notowanym rywalom z Kielc. Cuprum Lubina nie uratowała nawet dobra dyspozycja Mateusza Bogusa. Najlepiej punktujący zawodnik swojego zespołu nie mógł liczyć na wsparcie kolegów. Inaczej wyglądał rozkład sił w ataku po drugiej stronie siatki, gdzie obok zdobywcy 19 oczek Ksawerego Tomsi tempa nie zwalniał Adam Sobota (16 oczek). Na przestrzeni całego meczu gra kielczan również falowała, w drugiej partii meczu podopieczni Adama Swaczyny tylko nieznacznie przekroczyli próg 30% efektywności, co przypłacili przegranym setem. Kolejny spadek mocy gospodarze zanotowali w odsłonie czwartej, jednak w tej części meczu bezbłędny był blok kielczan (7 punktów zdobytych w tym elemencie), co pozwoliło miejscowym utrzymać przewagę i wygrać za trzy punkty.

Effector Kielce – Cuprum Lubin 3:1
(25:18, 21:25, 26:24, 25:19)

Akademicy z Olsztyna po mocnym starcie powoli tracą kontakt z czołówką. Po porażce z Cuprum Lubin podopieczni Macieja Rejznera tym razem ulegli srebrnym medalistom z ubiegłego sezonu. Chociaż początki meczu nie zapowiadały takiego rozwoju wypadków. W partii premierowej przewaga w ataku i czujność w bloku sprzyjała przyjezdnym. Miejscowi chwilę później wrócili do gry, jednak prowadzenie AZS-u w trzeciej partii 21:16 nie zapowiadało tego, co wydarzyło się chwilę później. Olsztynianie stracili jednak koncentrację, a tej szansy rzeszowianie nie zamierzali zmarnować. Do roli lidera w zespole Jacka Podpory wyrósł Mateusz Jóźwik i przy grze na przewagi Resovia Rzeszów wyrwała rywalom wygraną w tej części meczu. Partia czwarta była już tylko formalnością, pewni swego siatkarze z Podkarpacia kontrolowali sytuację od pierwszej do ostatniej akcji, wygrywając 25:17 i w całym spotkaniu 3:1.

Resovia Rzeszów – AZS Olsztyn 3:1
(23:25, 25:16, 27:25, 25:17)

O zmęczeniu sobotnim pojedynkiem mogą mówić zawodnicy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i Trefla Gdańsk. Do wyłonienia triumfatora rywalizacji w Kędzierzynie-Koźlu konieczne było rozegranie pięciu partii. Po blisko dwugodzinnej walce z tarczą z Opolszczyzny wyjeżdżali podopieczni Edwarda Pawluna. W spotkaniu nie brakowało zwrotów akcji, jednak to przyjezdni przez dłuższą część meczu dyktowali warunki gry. W trudnych chwilach gdańszczanie mogli liczyć na Sławomira Zemlika, a przyjmujący Trefla nie zawodził, kończąc mecz z wynikiem 20 zdobytych punktów. Po stronie ZAKSY niemal już zgodnie z tradycją dobrze prezentował się duet Polański/Semeniuk. W tie-breaku o przechyleniu szali zwycięstwa na stronę gości decydowały jednak szczegóły, minimalnie więcej pewności zachowali przyjezdni i to oni mogli cieszyć się z wygranej 3:2.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Trefl Gdańsk 2:3
(25:15, 23:25, 25:15, 23:25, 13:15)

Zobacz również:
Wyniki i tabela po 17. kolejce rundy zasadniczej Młodej Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Młoda Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved