Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Łukasz Żygadło o lidze włoskiej, kontuzji i… reprezentacji

Łukasz Żygadło o lidze włoskiej, kontuzji i… reprezentacji

fot. Joanna Skólimowska

- Zespoły, które wystąpiły na turnieju w Bolonii, są moim zdaniem najmocniejszymi w lidze włoskiej. Jednakże kolejna czwórka - Werona, Latina, Ravenna i Piacenza - to również bardzo niebezpieczna mieszanka bardzo dobrych zawodników - mówi Łukasz Żygadło.

Czy przegrana w finale Pucharu Włoch z Modeną odebrana została w Trento jako duże rozczarowanie?

Łukasz Żygadło:Generalnie sam przyjazd do Bolonii był już dla nas dobrym wynikiem. Od początku sezonu wiadomo było, że zespoły z Modeny, Maceraty i Perugii mają większe budżety i były kompletowane pod wygranie mistrzostwa. Trento po poprzednim sezonie odbudowuje swoją pozycję w czołówce. W obecnym okresie gramy non stop, właściwie oprócz kolacji wigilijnej nie miałem świąt ani Sylwestra, dlatego że ciągle 2 razy dziennie trenowaliśmy i cały czas jesteśmy w podróży. Turniej finałowy gracze z Modeny wytrzymali lepiej fizycznie, a u nas szybciej wkradło się zmęczenie.

Finałowy turniej w Bolonii pokazał, że w lidze włoskiej są cztery dobre drużyny o podobnym potencjale i zapowiada się ciekawa walka o scudetto.



To było widać doskonale w półfinałach. Półfinałowy mecz z Perugią był bardzo wyrównany i zakończył się naszym zwycięstwem 3:2. Mecz Lube Banca z ekipą z Modeny miał różne scenariusze. Najpierw wydawało się, że Modena wygra i to zdecydowanie, potem sytuacja odwróciła się na korzyść drużyny Bartka Kurka, a w końcówce znów górą była Modena. Na pewno w dalszej części sezonu będzie jeszcze ciekawiej i dlatego ważne dla nas będzie utrzymanie czołowego miejsca w tabeli.

Po ciężkiej kontuzji, jakiej doznał pan w zeszłym sezonie, nie ma już chyba żadnych śladów i widać, że jest pan w dobrej dyspozycji fizycznej.

Poprzedni sezon był dla mnie niezwykle ciężki ze względu na kontuzję i spędzałem go de facto w Bolonii, gdzie przechodziłem rehabilitację po operacjach. Tak naprawdę to chyba tylko prof. Sandro Gianni był w 100 proc pewny, że tak szybko wrócę. Jego pewność, ogromne doświadczenie i profesjonalizm przełożyły się w dużej mierze na dodatkową energię do ciężkiej i długiej rehabilitacji i wejście w granie. Kiedy przyleciałem do Bolonii z Kazania, on wszedł i powiedział 3 zdania, że zrobi to, to i to i za pół roku wracam, bez cienia wątpliwości, bez mrugnięcia okiem. Fantastyczny człowiek. On uczył się swojego fachu, zanim pojawiły się wszystkie udoskonalenia obecnej techniki i takie doświadczenie i podejście do pacjenta mają tylko najlepsi. Dopiero kiedy przyjechałem na zdjęcie gipsu, kiedy noga była już gotowa do rehabilitacji, powiedział mi jak źle było. W zeszłym roku w okresie stycznia dopiero zaczynałem rehabilitacje, uczyłem moją nogę chodzić, funkcjonować od nowa, doprowadzając ją do poziomu profesjonalnego sportu, a w tym roku zagrałem już w finale Pucharu Włoch i jesteśmy na pierwszym miejscu w lidze. W zeszłym roku nikt by się o to nie założył, a ilu myślało, że już nie zagram – nawet nie chcę wiedzieć. Obecnie czuję się dobrze dzięki odpowiedniej pracy w klubie z trenerem od przygotowania fizycznego i fizjoterapeutą.

Tajemnicze opuszczenie zgrupowania kadry wywołało w kraju falę dyskusji. Pojawiły się takie opinie, że wolał pan sam zrezygnować z rywalizacji o miejsce w składzie, niż ją przegrać.

O mojej decyzji poinformowałem trenera, władze PZPS i kapitana. Wszyscy ją zrozumieli i uszanowali. Zdziwiłem się, że ktoś inny szukał później w tej sprawie drugiego dna, dlatego że zawsze priorytetem była dla mnie reprezentacja, a w chwili kiedy potrzebowałem przerwy, i to po tak ciężkiej kontuzji, miałem wrażenie, że nie mam prawa do życia prywatnego. Najczęściej najwięcej do powiedzenia mają osoby, które nie mają zielonego pojęcia, ale w obecnych czasach popularne jest gadanie, nawet jak się nie wie o czym się mówi, albo napisanie kontrowersyjnego tytułu, bo się lepiej sprzedaje. Cóż, każdy, kto pomyślał jakieś głupoty, chyba nigdy w życiu nie miał poważnych kontuzji, kłopotów zdrowotnych, których nikomu nie życzę, i ma chyba jakieś niezbyt dojrzałe podejście do życia i sytuacji, które się w życiu zdarzają i mają wpływ na podjęcie takich, a nie innych decyzji.

Cały wywiad Karoliny Korbeckiej i Rafała Myśliwca w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved