Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Kinga Dybek: Cieszy to, że potrafimy pokazać się z dobrej strony

Kinga Dybek: Cieszy to, że potrafimy pokazać się z dobrej strony

fot. Łukasz Krzywański

Pałac Bydgoszcz przegrał swój kolejny mecz ligowy, w trzech setach uległ Budowlanym Łódź. Jednak w grze zespołu widać było poprawę. - Pokazałyśmy, że jesteśmy ambitne i waleczne, potrafimy „postawić się" przeciwnikowi - przyznała Kinga Dybek.

Nie udało wam się powtórzyć wyniku z pierwszego meczu przeciwko Budowlanym Łódź, w którym odebrałyście im jeden punkt. Jakie było wasze nastawienie przed tym spotkaniem?

Kinga Dybek:My w każdym meczu staramy się grać to, co potrafimy, walczyć i zdobywać punkty. Sytuacja jest taka, jaka jest, ale myślę, że te mecze wyglądają w naszym wykonaniu coraz lepiej. Widać to było na parkiecie w Łodzi po poszczególnych akcjach. Może nie zawsze wychodziłyśmy z nich zwycięsko, ale pokazałyśmy, że jesteśmy ambitne i waleczne, potrafimy „postawić się" przeciwnikowi. Niestety, nie przekłada się to, jak do tej pory, na punkty. Nie wiem do końca czym to jest spowodowane, być może brakiem doświadczenia, bo grają u nas praktycznie same młode zawodniczki. Cieszy to, że potrafimy pokazać się z dobrej strony. Co prawda zdarzają nam się słabsze mecze, ale w większości z nich udaje nam się podjąć wyrównaną walkę z przeciwnikiem.

Czy teraz, już po meczu, możesz zdradzić jakich wskazówek udzielał wam trener przed tym spotkaniem?



Trener Adam Grabowski na początku tego sezonu prowadził Budowlane i tak naprawdę wszystko o nich wiedział. Więc my również byłyśmy przygotowane, znałyśmy ich sposób gry. Wiedziałyśmy, co jest ich najsłabszą i najmocniejszą stroną. Myślę, że po meczu nie trzeba już o tym opowiadać, ale widać było, że dziewczyny stosowały się do wskazówek trenera i taktyki, którą miałyśmy przygotowaną na to spotkanie.

Wasz trener po ostatnim meczu powiedział, że w meczu z siatkarkami z Muszyny wykonałyście „krok w tył". W sobotę było już lepiej?

Myślę, że to sobotnie spotkanie w naszym wykonaniu mogło się podobać. Było bardzo wiele obron, skończyłyśmy kilka efektownych ataków. Niestety, przytrafiły się też zupełnie niepotrzebne błędy własne, które powinnyśmy wyeliminować. Uważam, że z meczu na mecz jest ich coraz mniej – na pewno nie tak dużo, jak na początku tego sezonu. Cały czas jednak czegoś brakuje i dlatego przegrywamy kolejne mecze. Możemy się cieszyć, że zagrałyśmy prawdopodobnie lepsze spotkanie niż to z muszyniankami, ale też powodów do wielkiej radości nie mamy. To kolejny mecz, w którym przegrywamy i nie zdobywamy punktów. Co z tego, że walczymy, jak i tak jest to za mało.

Dodatkowo sytuację i możliwość dodatkowej motywacji utrudnia wam fakt, że nie macie bezpośredniego rywala w tabeli…

Tak, na pewno gra się w takiej sytuacji trochę trudniej. My jednak się nie poddajemy i do każdego meczu podchodzimy z „czystą głową". Siedzi to nam gdzieś w myślach, że przegrywamy i że mamy ostatnie miejsce w tabeli i dużo brakuje nam do wyższego miejsca. Staramy się jednak o tym nie myśleć i dawać z siebie wszystko. To jeszcze nie jest koniec ligi i chcemy wywalczyć jakieś punkty. Na pewno będziemy walczyć, zwłaszcza że teraz będziemy grały z zespołami z dolnej części tabeli.

Starcia z drużynami z Łodzi w tym sezonie są dla was szczęśliwe. „Urwałyście" punkt Budowlanym, pokonałyście ŁKS w Pucharze Polski. Myślałyście o tym przed meczem?

Nie, nie zwróciłyśmy na to uwagi… , ale faktycznie tak jest (śmiech). Myślę, że Budowlane to zespół, który jest w naszym zasięgu i mogliśmy pokusić się o niespodziankę. Niestety, to się nie udało.

Zamarło wam serce, kiedy pod sam koniec spotkania na boisko upadła Zuzanna Czyżnielewska?

Strasznie nas to przeraziło, bo tak naprawdę dopiero zdążyła wyleczyć kontuzję barku. Wróciła do gry po bardzo poważnym urazie. Nie widziałam dokładnie jak to się stało, czy Zuzia z kimś się zderzyła, czy samo jej to kolano uciekło. Jednak z tego co mówili lekarze zaraz po meczu, to nie jest źle. Być może jest to kwestia kilku tygodni. Zdrowie jest najważniejsze, dlatego nie powinno się spieszyć i pogłębiać kontuzji. Mam nadzieję, że nie jest to nic poważnego i Zuzia szybko wróci do gry.

Jak oceniasz podwójną zmianę w tym meczu, kiedy pojawiłaś na boisku wraz z Pauliną Bałdygą? Wchodziłyście w takich momentach, kiedy można było już postawić wszystko na jedną kartę…

Tak, w takich „ekstremalnych" momentach. My z Pauliną jesteśmy bardzo dobrze zgrane, a ja tak naprawdę jestem zawodniczką przyjmującą. Zawsze byłam taką defensywną siatkarką. Kiedy wchodziłam na boisko, miałam zająć się przyjęciem i obroną. Atak zazwyczaj był gdzieś na drugim planie, w tym sezonie zostałam już pełnoprawną atakującą. Wciąż jednak zdarzają się mecze, gdzie pomagam na przyjęciu. Cieszę się, zawsze jest to dla mnie coś nowego. Nigdy nie grałam w roli atakującej. Kiedyś byłam środkową, potem już na stałe występowałam jako przyjmująca. Mam nadzieję, że trener jest ze mnie zadowolony, ja dalej będę ćwiczyć. Na treningach sprawdzam się w obu wariantach.

Kolejny mecz gracie z legionowiankami. Rywalki dzisiaj dość niespodziewanie przegrały mecz z KSZO Ostrowiec Św. Myślisz, że będą chciały na was „naskoczyć"?

Na pewno, ale Legionovia też jest drużyną, z którą możemy powalczyć. Pojedziemy tam, by „urwać" jakieś punkty. Na pewno będziemy dużo trenować przed tym meczem, przede wszystkim skupiając się na taktyce. W Legionowie grają dwie zawodniczki, z którymi w tamtym sezonie grałyśmy (Katarzyna Połeć i Katarzyna Wysocka – przyp.red.). Znamy te siatkarki, wiemy jakie mają zachowania. Mam nadzieję, że ten mecz ułoży się po naszej myśli.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved