Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Aleksandra Pasznik: Miałyśmy rywalkom coś do udowodnienia

Aleksandra Pasznik: Miałyśmy rywalkom coś do udowodnienia

fot. Włodzimierz Wroński

Siatkarki Ekstrimu Gorlice po raz drugi okazały się lepsze od drużyny ŁKS-u. - Oczywiście, obawiałyśmy się tego meczu. Dziewczyny z Łodzi tworzą bardzo dobry zespół i grają bardzo żywiołowo - mówiła Aleksandra Pasznik, rozgrywająca gorliczanek.

W pierwszym spotkaniu przeciwko łodziankom siatkarki z Gorlic triumfowały w trzech setach, w rewanżu potrzebowały czterech partii, by rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Ten mecz miał ogromny wpływ na układ tabeli, bowiem ŁKS wyprzedzał przed tym spotkaniem rywalki zaledwie bilansem setów, dla przyjezdnych była to więc szansa na awans na trzecie miejsce w tabeli I ligi kobiet. – Oczywiście, że obawiałyśmy się tego meczu. Dziewczyny z Łodzi tworzą bardzo dobry zespół i grają bardzo "żywiołowo". W tej hali gra się też bardzo trudno, bo jest ona bardzo duża – mówiła o obiekcie przy ul. Skorupki Aleksandra Pasznik. Podopieczne trenera Grzegorza Silczuka świetnie rozpoczynały każdą z partii, jednak w premierowej odsłonie dały się zaskoczyć, w końcówce popełniły kilka błędów i musiały uznać wyższość rywalek. – Myślę, że ten pierwszy set bardziej nas zmotywował, niż przeraził. Być może w pewnym momencie za szybko zlekceważyłyśmy rywalki. Troszeczkę odpuściłyśmy, a siatkarki ŁKS-u zdołały się podnieść, odbudowały swoją grę i wygrały tego pierwszego seta. Ich dobra gra i nasze rozluźnienie pozwoliły im zwyciężyć w tej partii – oceniła rozgrywająca zespołu z Gorlic. Później to już przyjezdne kontrolowały boiskowe wydarzenia, przewyższając rywalki w bloku i obronie. W łódzkiej ekipie od początku spotkania niezwykle trudne zadanie zostało postawione przed Agatą Kucharczyk, 19-latka zastępowała w tym spotkaniu znacznie bardziej doświadczone od niej koleżanki. To właśnie młoda zawodniczka stała się celem zagrywek gorliczanek. – Myślę, że szybko przystosowałyśmy się do tych zmian – zauważyła Aleksandra Pasznik. Rzeczywiście Ekstrim wykorzystał słabość rywalek i błyskawicznie zaczął czerpać korzyści z każdego niedokładnego przyjęcia łodzianek. Spotkanie odbyło się o niecodziennej porze, bo zawodniczki wybiegły na parkiet hali należącej do łódzkiego MOSiR-u dopiero o godzinie 20. – Tak, to jest bardzo dziwna pora, my również byłyśmy nieco zdziwione, że spotkanie odbywa się o tej godzinie. Na szczęście dałyśmy radę i nie miało to wpływu na wynik – oceniła zawodniczka Ekstrimu.

Siatkarki Ekstrimu Gorlice i ŁKS-u jeszcze w zeszłym sezonie walczyły o awans do zaplecza ekstraklasy, dlatego każde spotkanie tych drużyn jest w pewien sposób wyjątkowe. – Tak, moje koleżanki walczyły tutaj o awans z ŁKS-em. Z kolei ja wtedy wspólnie z Energetykiem Poznań również zmierzyłam się z łodziankami w rywalizacji o wyjście z grupy. Dlatego także miałam rywalkom coś do udowodnienia – przyznała siatkarka stanowiąca bardzo ważne ogniwo zespołu z Gorlic. Beniaminek I ligi kobiet po zwycięstwie nad ŁKS-em ma zaledwie dwa punkty straty do wiceliderek tabeli, torunianek. Kolejnym rywalem gorliczanek będą siatkarki Nike Węgrów, które w pierwszej rundzie zmagań wygrały z Ekstrimem po tie-breaku. – Na pewno po tamtym meczu węgrowianki podrażniły nasze ambicje. Mam nadzieję, że u nas, na własnym boisku, pokażemy im, że jesteśmy w stanie z nimi wygrać – mówiła Pasznik. Ten sezon dla I ligi kobiet jest wyjątkowy, bowiem ze względu na powiększenie Orlen Ligi również w tych rozgrywkach szansę na występ dostało więcej ekip z II ligi. Zespoły debiutujące na zapleczu ekstraklasy spisują się jednak nadspodziewanie dobrze, wszystkie plasują się w tej chwili w najlepszej szóstce ekip z I ligi. – Na początku sezonu naszym celem było uniknięcie play-outów. W tym momencie mogę powiedzieć, że to zadanie zostanie zrealizowanie, chciałybyśmy powalczyć o coś więcej. Na pewno będziemy walczyć o jak najlepszy wynik, na razie koncentrujemy się na tym, by wygrywać jak najwięcej spotkań. Na chwilę obecną to drużyny ze Szczyrku i Warszawy zamykają ligową tabelę i właściwie jedynie tym ekipom może być trudno nawiązać walkę z wyżej notowanymi zespołami.Uważam, że liga jest bardzo wyrównana, oprócz kilku ostatnich zespołów z samego dołu tabeli. Chociaż w ostatnich spotkaniach również mysłowiczanki pokazały, że mają "pazur". Dlatego myślę, że walka w I lidze jest bardzo interesująca – powiedziała 24-letnia siatkarka pochodząca z Gdańska. Nie potwierdza tego bardzo niska frekwencja środowego meczu. – Bardzo szkoda, że tak się stało. Mam nadzieję, że na kolejne spotkania kibice będą przychodzić już w licznym gronie. Tutaj niestety tego zabrakło. U nas zawsze hala jest wypełniona do końca. Jeżeli gramy mecz z jednym z zespołów z góry tabeli, to można wręcz powiedzieć, że trybuny są przepełnione. Nam bardzo fajnie gra się w takiej atmosferze – opowiadała o wsparciu kibiców Ekstrimu Aleksandra Pasznik. Drużyna z Gorlic to zespół niemal w całości oparty na zawodniczkach z Małopolski. To umożliwia zbudowanie w zespole świetnej atmosfery. – Szczerze mówiąc, tutaj już wszystkie zawodniczki się znały. Jedynie ja i Paulina Majkowska z Pomorza doszłyśmy do tego zespołu w tym sezonie. Wydaje mi się, że duża jest w tym zasługa pozostałych dziewczyn, że umożliwiły mi szybkie wkomponowanie się w tę drużynę – dodała Pasznik.

Rozgrywająca Ekstrimu ma za sobą występy w reprezentacji Polski juniorek, a w latach 2008-2010 występowała w Orlen Lidze, w zespole Gedanii Żukowo. – To było bardzo dawno. Bardzo chciałabym wrócić do Orlen Ligi. Myślę, że w tym sezonie prezentuję się całkiem nieźle. Mam nadzieję, że może w przyszłości ktoś mnie doceni. Ja będę starać się coraz bardziej, by doskonalić swoją grę – obiecała zawodniczka. Jednak czy w obliczu zamknięcia Orlen Ligi możliwym jest, by stworzyć drużynę opartą wyłącznie na bardzo młodych zawodniczkach, tak jak było to w przypadku Gedanii? – Myślę, że to może być trudne do powtórzenia. Jednak z drugiej strony to dobrze, bo takie drużyny bardzo często przegrywają większość spotkań, zajmują ostatnie miejsca. Myślę, że to nie wnosi zbyt wiele dobrego zarówno dla ligi, jak i dla zawodniczek, które tam grają. Być może lepiej jest właśnie dla młodszych dziewczyn, by grać w niższych ligach, ogrywać się i wygrywać – zakończyła rozgrywająca Ekstrimu Gorlice.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved