Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jędrzej Maćkowiak: Nie miałem nic do stracenia

Jędrzej Maćkowiak: Nie miałem nic do stracenia

fot. Joanna Skólimowska

- Nigdy nie jestem do końca zadowolony z tego, co zrobiłem. Jestem cierpliwym człowiekiem, ale jeżeli chodzi o rozwój umiejętności siatkarskich, to cierpliwość niestety się u mnie kończy - mówi Jędrzej Maćkowiak, obecnie siatkarz Effectora Kielce.

Swoją przygodę ze Skrą zaczynałeś, kiedy trenerem pierwszego zespołu był Daniel Castellani.

Jędrzej Maćkowiak: Jedyny kontakt, jaki z nim miałem, to był sezon 2006/2007. Po ceremonii rozdania medali za zdobycie mistrzostwa Polski Castellani podszedł do mnie i dał mi… rękawice bokserskie. Myślałem, że to na chwilę, że zaraz przyjdzie je odebrać, ale cała ceremonia się zakończyła, a ja zadowolony wróciłem do domu z niesamowitą pamiątką. Okazało się, że każdy zawodnik i trener dostał taki prezent od naszego sponsora.

Potem trenerem został Jacek Nawrocki. Przy nim wchodziłeś do pierwszego zespołu?



Tak jest. Pierwsze treningi były bodajże na początku sezonu 2011/2012, miałem okazję wtedy trenować i zagrać kilka sparingów z Miguelem Falaską jako rozgrywającym. Miałem lekką tremę, bo przyszedłem do zespołu kompletnie zielony, a nagle zaczęli mnie otaczać gracze, którzy reprezentowali światowy poziom.

Trenowałeś z Falaską, który potem został twoim trenerem. Przeczytałem kiedyś, że to jego najlepiej wspominasz i od niego nauczyłeś się najwięcej.

To po części prawda. Bardzo dużo wiedzy przekazał mi trener Nawrocki, ale Miguel był bardzo wyrozumiały i cierpliwy dla swojego zdecydowanie młodszego kolegi z zespołu. Dużo mi tłumaczył i wyjaśniał, a ja zawsze chętnie chodziłem po rady, żeby nauczyć się czegoś nowego, dowiedzieć się więcej.

To chyba nie jest proste zadanie rywalizować przez tyle lat z najlepszymi?

To faktycznie nie lada wyzwanie. Zawsze śledziłem poczynania starszych i bardziej doświadczonych kolegów. To także ważny element rozwoju.

Miałeś czasem takie myśli, jak: mam dosyć, chce wyjechać, bo nie mam szans przebicia się?

Oczywiście, że miałem, ale za każdym razem myślałem, że jestem jeszcze za słabym zawodnikiem, żeby rozglądać się za innym klubem. Tak samo było po zakończeniu poprzedniego sezonu. Czułem, że to jeszcze trochę za wcześnie dla mnie.

Ale pojawiła się oferta z Kielc…

Dokładnie. Szczerze myślałem, że to jeszcze ten jeden sezon za wcześnie, ale po rozmowie z prezesem Piechockim stwierdziłem, że trzeba w końcu spróbować, bo skończyłoby się na tym, że po każdym sezonie mówiłby sobie to samo. Nie miałem nic do stracenia, a wiele do zyskania. Teraz gram w PlusLidze i zdobywam bezcenne doświadczenie. Spełniło się jedno z moich marzeń.

Zbliżamy się do końca rundy zasadniczej. Jesteś zadowolony z pracy, którą wykonałeś w Kielcach?

Nigdy nie mam tak, że jestem do końca zadowolony z tego, co zrobiłem. Jestem cierpliwym człowiekiem, ale jeżeli chodzi o rozwój umiejętności siatkarskich, to cierpliwość niestety się u mnie kończy, chciałbym grać na najwyższym poziomie z dnia na dzień. Mam nadzieję, że z wiekiem mi to minie. Jeżeli chodzi o nasze miejsce w tabeli, myślę, że zaliczyliśmy spory falstart na początku sezonu. Wydaje mi się, że zabrakło czasu, żeby się dotrzeć, bo mieliśmy sporo nowych zawodników i dlatego ta pierwsza część sezonu była dla nas taka pechowa. Kolejna runda już trochę lepiej, choć nadal nie jest za różowo. Niedługo mecze z najlepszymi zespołami minionego sezonu. Trzeba będzie dać z siebie więcej niż maksa.

Rozmawiał Piotr Natkaniec – więcej w serwisie cksport.pl

źródło: cksport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved