Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > M. Sordyl: Nie mam problemów z adaptacją w nowych miejscach

M. Sordyl: Nie mam problemów z adaptacją w nowych miejscach

fot. archiwum

- W pewnym momencie wyemigrowałem do Rumunii. To był ciekawy okres. Zdobyłem mistrzostwo i Puchar Rumunii ze swoim klubem. Kolejnym miejscem na mojej emigracyjnej mapie jest Katar - mówi Mariusz Sordyl, szkoleniowiec Al Ahly.

Jak to się stało, że znalazł się pan w takim miejscu i objął katarski klub?

Mariusz Sordyl:Jestem trenerem. Jest to praca od kontraktu do kontraktu. Po zakończeniu umowy albo ją przedłużam, albo szukam nowego miejsca. W pewnym momencie wyemigrowałem do Rumunii. To był ciekawy okres. Zdobyłem mistrzostwo i Puchar Rumunii ze swoim klubem (Remat Zalau – przyp. red.). Kolejnym miejscem na mojej emigracyjnej mapie jest Katar. Nie jest to nic specjalnego w życiu trenera. Po prostu wykonuję tutaj kolejną pracę.

Przeskok finansowy pewnie spory, a pod względem sportowym jest to krok w tył czy wręcz przeciwnie?



– Katar jest krajem bogatym, ale podstawową sprawą jest to, że ja tu poświęcam się pracy, która przynosi mi mnóstwo satysfakcji. Poziom sportowy jest inny niż w Polsce, ale wiadomo, że w naszym kraju mamy bardzo silną ligę. Porównując jednak do Rumunii, gdzie są dwa mocne zespoły, to różnica nie jest tak drastyczna. W Katarze gra się w siatkówkę i w Zatoce Perskiej jest ona najlepsza. To nie jest tak, że mamy tutaj wakacje i nic się nie robi. Oczywiście jeżeli się chce pracować. Ja chcę i pragnę się cały czas rozwijać. Moim celem jest stawanie się coraz lepszym trenerem. Na przykład tutaj rozwijam się mocno w kontaktach interpersonalnych. Nie jest łatwo zrozumieć i poprowadzić tutejszych zawodników swoją własną drogą. Do tego potrzeba czasu. Co do strony finansowej to nie wyolbrzymiałbym tych spraw. Patrzymy na to oczywiście przez pryzmat piłki nożnej, organizacji wielkich imprez, ale to jest bogaty kraj. Każdy bogaty ma prawo wydawać swoje pieniądze. Gdyby było inaczej, pewnie mistrzostwo Polski zdobyłby klub z Będzina. Ze swoim budżetem jest jednak w miejscu, w którym jest. Nie jest tajemnicą, że pieniądze odgrywają kolosalne znaczenie w profesjonalnym sporcie.

Były jakieś obawy przed wyjazdem do egzotycznego kraju?

– Nie mam problemów z adaptacją w nowych miejscach. Jako zawodnik sporo wyjeżdżałem. Spędziłem poza Polską sporo czasu. Później wyjechałem do Rumunii i dziennikarze też mnie pytali, czy nie mam obaw przed wyjazdem. Jeżeli chodzi o kwestie życiowe, nie było żadnych. Jeżeli chodzi o kwestie zawodowe, zadawałem sobie pytanie „jak to będzie?”, bo stereotypy krążące o chęci do pracy zawodników nad Zatoką są różne. W moim klubie złe doniesienia na ten temat się nie potwierdziły. Mam fajną grupę siatkarzy, którzy pracują i można mieć przyjemność z wykonywanych obowiązków. Są oczywiście lepsze i gorsze momenty, ale to zdarza się także w Europie.

Coś pana zaskoczyło, zadziwiło bezpośrednio po przyjeździe do tego kraju?

– Niczego nie staram się gloryfikować ani też krytykować. Są tu miejsca piękne, jak West Bay, ale także mniej urokliwe. Ludzie jednak tam mieszkają i nie sądzę, aby narzekali. Są dwie rzeczy, które mnie zaskoczyły. Po pierwsze jest tu niesamowicie czysto. Bardzo dużo osób dba o porządek w mieście. Po drugie kwestia korków. One istnieją, ale w porównaniu do ilości prac budowlanych, które są prowadzone równolegle, to są one minimalne. Przez Doha się jeździ bez większych problemów. Tempo robót przyprawia o zawrót głowy. Jestem tu już 1,5 roku i widzę, jak szybko są wykonywane prace na drogach. Miasto rozrasta się na ogromną skalę, ale spokojnie da się tu żyć.

Jak wygląda liga w Katarze? Jaki jest poziom sportowy?

– Jest tu 11 zespołów. Cztery kluby mają stabilne zaplecze personalno-zasobowe. To są drużyny, które grają niezłą siatkówkę. My jesteśmy na pograniczu. Zajęliśmy w ostatnim sezonie piąte miejsce. W tym roku również jesteśmy na piątym miejscu, ale po sporych roszadach w zespole i uznajemy tę pozycję jako bardzo dobrą. Rośnie poziom drużyn z dolnych części tabeli. Jest to niższy level niż polska liga, ale tutaj także gra się w siatkówkę. Nie jest to zlot zielonych kołnierzyków.

*Autor: Wojciech Demusiak
*Więcej w Onet.pl

źródło: eurosport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved