Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: W 14. kolejce liderzy wygrywali swoje mecze

II liga M: W 14. kolejce liderzy wygrywali swoje mecze

fot. archiwum

W rozegranej w miniony weekend 14. kolejce liderzy grup zgodnie wygrywali swoje mecze, przy czym o ile ekipy z Kalisza i Sanoka potrzebowały tylko trzech setów, o tyle zespoły z Katowic i Augustowa musiały wywalczyć wygrane w pięciu setach.

Gorzowianie kontynuują swoją zwycięską passę. Ostatni mecz również wygrali, ale chyba trochę zlekceważyli niżej notowanego przeciwnika, bo sporo musieli się natrudzić, by odnieść zwycięstwo. Pierwszą partię wygrał Stoczniowiec Gdańsk, który od początku do końca prowadził w tej partii. Potem siatkarze GTPS-u nieco się ogarnęli, jednak nadal nie zachwycali grą. Na gdańszczan to wystarczyło. – To były lekkie tortury. Popełnialiśmy głupie błędy i chyba tylko dzięki doświadczeniu zdobyliśmy w tym meczu trzy punkty. Przeciwnik nie był na tyle klasowy, żeby nasze pomyłki wykorzystać. Choć gdańszczanie przyjmowali i bronili nawet w wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach – powiedział na łamach serwisu gorzow24.pl Krzysztof Kocik, trener zespołu z województwa lubuskiego. Z kolei porażkę w miniony weekend poniósł depczący po piętach gorzowianom Orzeł Międzyrzecz. Wydawało się, że podopieczni Marcina Karbowiaka byli faworytem tego spotkania, jednak jak widać derby rządzą się swoimi prawami. Zespół z Międzyrzecza przegrał 2:3 z Olimpią Sulęcin i do lidera traci już cztery punkty. Po ostatniej kolejce na pewno dobry humor mają poznaniacy, którzy po dwóch kolejnych porażkach wygrali swoje spotkanie, inkasując komplet punktów. AZS tylko w trzeciej partii miał problemy z LO MS Świnoujście, przegrywając po zaciętej końcówce do 27. Pozostałe sety wygrał pewnie do 19, 16 i 17 i dzięki tej wygranej umocnił się na trzecim miejscu w tabeli. Czternasta kolejka była pomyślna dla drużyn z Wielkopolski, bo zwycięstwo odniósł także KS Gniezno, także w czterech setach pokonując SPS Słupsk. Dość niespodziewanie UKS OPP Kołobrzeg pokonał w tie-breaku KS Chełmża.

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 1. gr. II ligi mężczyzn

W drugiej grupie dzieli i rządzi lider z Nowej Soli, który odniósł siódme zwycięstwo z rzędu. Tym razem wyższość Astry musiał uznać Chrobry Głogów, który przegrał w czterech setach, jedynie w trzeciej partii stawiając ciężkie warunki faworytowi. Gorzej wiodło się w 14. kolejce wiceliderowi – Gwardia Wrocław po zaciętym tie-breaku przegrała z Sobieskim Arena Żagań. Drużyna z województwa lubuskiego złapała ostatnio wiatr w żagle, a dużą w tym rolę odgrywa nowy trener, Artur Chaberski, którzy przejął stanowisko po Michale Baumgartenie. – Spróbuję pomóc temu zespołowi, bo jakoś to się nie poukładało, ale nie jest teraz moją rolą oceniać kto co zrobił źle. Teraz dla mnie najważniejsze jest utrzymać zespół, przygotować do play-out, żeby dla Sobieskiego uratować drugą ligę – zadeklarował szkoleniowiec na łamach portalu www.zachod.pl. Jego zespół wprawdzie nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, ale ma tyle samo punktów co przedostatni Siatkarz Oleśnica, za to gorszy stosunek setów. Tie-break był także potrzebny do rozstrzygnięcia meczu w Kluczborku, gdzie miejscowy Mickiewicz wygrał z Olavią Oława. Pomimo tej wygranej zespół z Opolszczyzny pozostał na ósmym miejscu w tabeli i na play-off już ma tylko matematyczne szanse. Emocji za to nie było w derbach województwa lubuskiego, w których AZS UZ Zielona Góra pokonał pewnie 3:0 zdziesiątkowany Orion Sulechów. – Ten mecz był całkowicie pod naszą kontrolą, cały czas narzucaliśmy tempo gry i ustawialiśmy warunki tego meczu. Ciężko cokolwiek o nim powiedzieć, bo Sulechów był przetrzebiony kontuzjami, tak więc ten mecz miał tak naprawdę prawo tylko się odbyć. Mieli kontuzje, a bez rozgrywających, atakującego, który był chory i bez jednego środkowego ciężko jest grać – podsumował spotkanie Łukasz Klucznik, kapitan AZS-u. Dodajmy jeszcze, że Bielawianka Bielawa wygrała z Siatkarzem Oleśnica 3:1.



Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 2. gr. II ligi mężczyzn

W trzeciej grupie dobrze radzi sobie MKS Kalisz, który wygrał z niedawnym liderem z Wilczyna 3:0. Wilki Wilczyn, które od jakiegoś czasu zmagają się z problemami kadrowymi, dobrze zaczęły spotkanie z MKS-em, ale kiedy gospodarze uruchomili mocną zagrywkę, z przewagi nic nie zostało i od tej pory dominowali już kaliszanie. – Poza początkiem meczu i końcówką trzeciego seta byliśmy mocno skoncentrowani. Zawodnicy wiedzieli, że mecz układa się po ich myśli i ustrzegli się błędów, które popełniali w pierwszym spotkaniu z Wilkami – skomentował dla oficjalnej strony klubowej trener Marian Durlej. Ta porażka kosztowała wicelidera spadek na trzecie miejsce, zaś MKS ma już pięć punktów przewagi nad kolejną w klasyfikacji drużyną. Na porażce Wilków skorzystali Czarni Rząśnia, którzy odnieśli siódme z rzędu zwycięstwo i wskoczyli na drugą pozycję w tabeli. Czarni pokonali bez straty seta Bzurę Ozorków. Bez niespodzianki zakończyło się spotkanie rozegrane w Skarżysku-Kamiennej. Tamtejszy STS doznał trzynastej porażki z rzędu, tym razem przegrywając 1:3 z AZS-em Uniwersytet Łódzki. Trener Piotr Brojek znowu dał szansę pokazać się na parkiecie dwóm siatkarzom z rocznika kadeta – Kamilowi Czyżewskiemu i Miłoszowi Kaczmarczykowi, którzy wchodzili na zmiany. Siatkarze z województwa świętokrzyskiego grali bardzo nierówno, w dodatku nie radzili sobie najlepiej z silną zagrywką rywala. – Tydzień temu przeciwko tomaszowskiej Lechii zaprezentowaliśmy się lepiej. W sobotę nieźle funkcjonowała zagrywka, niestety gorzej było w obronie. Zabrakło ofiarności, walki o każdą piłkę. Znów popełnialiśmy "stare grzechy", czyli po okresie dobrej gry notowaliśmy przestoje i pozwalaliśmy przeciwnikom odskakiwać na bezpieczny dla nich dystans – żałował po meczu Piotr Brojek, cytowany przez serwis echodnia.eu. W jedynym tie-breaku rozegranym w miniony weekend w 3. grupie w derbach województwa łódzkiego lepsza okazała się Lechia Tomaszów Mazowiecki, która pokonała SMS PZPS II Spała. Pauzował zaś Norwid Częstochowa.

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 3. gr. II ligi mężczyzn

Pięciosetowymi meczami sypnęło w 14. kolejce w 4. grupie, bowiem na cztery rozegrane spotkania, aż trzy kończyły się tie-breakiem. Jeden z nich rozegrał lider z Augustowa, który nie wykorzystał prowadzenia 2:1 w meczu i potrzebował pięciu setów do pokonania SKS-u Hajnówka. – Moje przeczucia się sprawdziły. Nie był to łatwy mecz, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Pierwszy raz udało się nam zwyciężyć w Hajnówce – cieszył się po spotkaniu Wojciech Iwanowicz, trener Centrum. Dla hajnowian punkt urwany liderowi był pierwszym punktem zdobytym w nowym roku i jednocześnie bardzo cennym nabytkiem, patrząc na ich sytuację w tabeli. – Myślę, że zawiesiliśmy wysoko poprzeczkę rywalom. Tak jak w poprzednim spotkaniu z Huraganem Wołomin walczyliśmy ambitnie o każdy set i z tego jestem zadowolony. Jednak nie ustrzegliśmy się kilku błędów, które zaważyły na wyniku – stwierdził Witold Kaczmarek, trener SKS-u. Jego podopieczni nadal zajmują przedostanie miejsce w tabeli, ze stratą czterech punktów do drużyny z siódmego miejsca. Dwa kolejne tie-breaki rozegrano w Warszawie i tu stołecznym drużynom wiodło się różnie. MOS Wola Warszawa po emocjonującym meczu wygrał z AZS-em UWM II Olsztyn. Nie udało się natomiast MKS-owi MDK Legia Warszawa sięgnąć po pierwszą wygraną w nowym roku, mimo że była ona na wyciągnięcie ręki. Legioniści wielokrotnie seriami tracili punkty i o wyniku decydował tie-break, o którym będą chcieli chyba jak najszybciej zapomnieć. Prowadzili w nim bowiem 10:6 i stanęli, pozwalając gościom z Międzyrzeca Podlaskiego zdobyć kolejne 9 oczek. Punkt do ligowej tabeli jest, ale wojskowi nadal zajmują siódme miejsce i do MOS-u tracą już trzy oczka. Bez zaskoczeń zakończył się natomiast mecz AZS-u UW Czołg z Wichrem Wilkasy. Akademicy wygrali 3:1, co oznacza, że zespół z Podlasia nadal pozostaje z zerowym dorobkiem punktowym. W minionej kolejce pauzował Huragan Wołomin.

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 4. gr. II ligi mężczyzn

Lider piątej grupy dostosował się do tendencji z zeszłego weekendu i wygrał swoje spotkanie. Zwycięstwo nie przyszło łatwo, bowiem SK JSW KOKS Radlin dość niespodziewanie postawił faworytowi bardzo trudne warunki, czego efektem było niezwykle emocjonujące, pięciosetowe widowisko. – Taki wynik to na pewno jest niespodzianka. A gdybyśmy wygrali tie-break, to byłaby sensacja. Zabrakło niedużo. Wielki szacunek do chłopaków za kapitalną grę, bo ogólnie rzecz biorąc, na pięć setów źle zagraliśmy tylko drugą połowę drugiego. Ale generalnie cały mecz był na wysokim poziomie – powiedział po meczu Marek Przybysz, trener radlinian. Jego drużyna nadal zajmuje przedostanie miejsce w tabeli, mając o 2 punkty mniej od następnego w klasyfikacji Rafako Racibórz. Lider z Katowic pozostaje niezmiennie na swoim miejscu w tabeli, zmiana zaszła natomiast na pozycji wicelidera, bowiem porażki doznał AZS Politechnika Opolska, przegrywając 1:3 z TS-em Volley Rybnik, który przeskoczył opolan w tabeli. Opolanie walczyli przez trzy sety, dopiero w czwartym spuścili z tonu, gładko przegrywając go do 11. Nic nie pomogła zmiana trenera UKS-u Strzelce Opolskie – podopieczni Włodzimierza Madeja przegrali 0:3 z TKS-em Tychy i nadal zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Jedynym zespołem z Opolszczyzny, któremu się powiodło w miniony weekend, jest Juvenia Głuchołazy, która w trzech setach ograła Winner Czechowice-Dziedzice. Z weekendowych dokonań mogą być także zadowoleni siatkarze z Jastrzębia-Zdroju, którzy pokonali 3:1 AZS Rafako Racibórz.

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 5. gr. II ligi mężczyzn

Lider z Sanoka potrzebował trzech setów, by rozprawić się z MKS-em Andrychów. Właściwie przez cały mecz prowadzenie drużyny z Podkarpacia było niezagrożone i komplet punktów pozwolił jej jeszcze umocnić się na pierwszym miejscu. – Było to nasze zdecydowane zwycięstwo, mecz mógł się podobać, zagraliśmy dobre spotkanie przede wszystkim w ataku i na rozegraniu. Możemy mówić, że przeciwnik popełnił sporo błędów własnych i pomógł nam w tym zwycięstwie, natomiast ja niczego nie ujmuję moim zawodnikom. Ponadto dobrze zagraliśmy w obronie i nasza gra wyglądała dobrze – powiedział po spotkaniu Piotr Podpora, trener TSV. – Popełniliśmy zbyt wiele błędów własnych i dlatego przegraliśmy 0:3. Dawno nie graliśmy z drużyną z górnej części tabeli i być może u moich zawodników nie było pozytywnej energii – analizował przyczyny porażki Rafał Legień, trener zespołu z Andrychowa. Po tej przegranej jego podopieczni spadli z drugiego na trzecie miejsce. Wyprzedziło ich MCKiS Jaworzno, które ma tyle samo punktów w tabeli, ale lepszy stosunek setów, mimo że też przegrało w miniony weekend. Ale była to porażka w tie-breaku, stąd zdobycie jednego punktu poprawiło ich pozycję w tabeli. Jaworznianie zmierzyli się z PWSZ-tem Karpaty Krosno, wysoko wygrali dwa pierwsze sety, ale potem nie potrafili wykorzystać okazji na zdobycie kompletu punktów – czwartą partię przegrali 30:32. Widoczny był też brak doświadczonego Bartłomieja Soroki. Również pięć setów potrzebnych było do rozstrzygnięcia meczu w Ropczycach – Błękitni pokonali Wisłok Strzyżów, a już przegrywali w tym spotkaniu 0:2. – Mecz nie należał do łatwych, ale cieszymy się, że potrafiliśmy odwrócić jego losy. Myślę, że po serii przegranych pojedynków podbudowaliśmy się i z optymizmem patrzymy w przyszłość – podsumował pojedynek przyjmujący Błękitnych, Ernest Plizga. W pozostałych meczach w 6. grupie Płomień Sosnowiec dość niespodziewanie pokonał 3:0 Hutnik Dobry Wynik Kraków, rewanżując się udanie za porażkę z pierwszej części sezonu, zaś LKS Kłos Olkusz przegrał z Contimaxem MOSiR Bochnia, nie wygrywając nawet seta.

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 6. gr. II ligi mężczyzn

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved