Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Vital Heynen: Dysponuję czternastoma fantastycznymi siatkarzami

Vital Heynen: Dysponuję czternastoma fantastycznymi siatkarzami

fot. volleyball.de

- Jesteśmy gotowi na boje z najlepszymi przeciwnikami - zapowiedział po meczu z BBTS-em trener Vital Heynen. Przed jego zawodnikami czas weryfikacji dyspozycji - w ciągu następnych tygodni zmierzą się z zeszłosezonową czołówką siatkarskiej ekstraklasy mężczyzn.

Jak oceniłbyś progres, który wykonała twoja drużyna od początku sezonu do teraz?

Vital Heynen: – Myślę, że określenie naszej postawy jako fantastycznej to zbyt daleko idące stwierdzenie. Nie zmienia to faktu, że jestem bardzo szczęśliwy, kiedy patrzę na postęp, jaki widać na przestrzeni naszej gry od pierwszej kolejki rozgrywek do teraz. Wszyscy zawodnicy pozytywnie się zmienili w każdym aspekcie siatkarskiego rzemiosła. Przy starcie sezonu nie byłem aż tak bardzo przekonany, że będziemy aż tak dobrzy. Teraz uważam, że jesteśmy gotowi na najważniejsze mecze w sezonie – spotkania z Jastrzębskim Węglem, ZAKSĄ czy też Resovią Rzeszów, które czekają na nas na przestrzeni najbliższych kolejek. Przed nami także zmagania z LOTOSEM Treflem Gdańsk w Pucharze Polski – jesteśmy przygotowani na wszystko.

Czyli mimo wszystko nie wierzyłeś od początku, że możesz z Transferem zajść na sam szczyt siatkarskiej ekstraklasy? To chyba nie zgadza się z twoim poglądem, mówiącym o tym, że współpracujesz z drużyną po to, żeby wygrywać wszystko…



– Nie sądziłem, że dojdziemy aż tak daleko. Może to zabrzmi głupio, ale nasza drużyna była jedyną, która zaczęła okres przygotowawczy z sześcioma tygodniami w plecy, ponieważ przez taki okres zawodnicy trenowali bez pierwszego szkoleniowca. Rzecz jasna Marian Kardas wykonał fantastyczną pracę, ale to nie to samo dla siatkarzy. Mimo wszystko, zaczynając ze sporym poślizgiem, nadrobiliśmy naprawdę wiele, ponieważ w tej chwili jesteśmy numerem cztery w rankingu. Nawet ty nie powiedziałabyś przed startem rozgrywek, że będziemy tak wysoko! Tak samo myśleli wszyscy inni eksperci. Ja zawsze mierzę jak najwyżej, a wtedy nie znałem jeszcze drużyny na tyle wystarczająco, żeby przed sezonem powiedzieć, na którym miejscu będziemy. Nawet teraz tego ci nie wywróżę – mogę tylko obiecać, że jesteśmy gotowi na boje z najlepszymi przeciwnikami, na co nie byliśmy przygotowani jeszcze dwa miesiące temu. Pod mianem „najlepsi przeciwnicy” mam tu na myśli choćby Skrę Bełchatów czy ZAKSĘ, więc także zespoły, które teraz niesłusznie są w rankingu niżej, niżby zasługiwały – możemy ich pokonać.

Czy czujesz, że dotychczasowymi sukcesami bydgoszczan zamknąłeś usta ekspertów, którzy mówili, że sprowadzenie do Polski takich zawodników jak Justin Duff jest bezpodstawne?

– Nawet nie zdawałem sobie do końca z tego sprawy – obiło mi się to o uszy, ale nie wiedziałem, że trafiło szerzej do opinii publicznej. Abstrahując od tego, muszę stwierdzić, że nie jestem zainteresowany słuchaniem takich rzeczy. Jedną z moich słabości jest to, że zawsze uważam, że wiem najlepiej. Czasem niestety muszę posypać głowę popiołem i powiedzieć sobie: „Cholera, jednak się myliłem”. Lubię mieć rację. Wierzę w zawodników, których wprowadzam do mojej drużyny i to mi wystarczy. Jeśli inni mają odmienne opinie, to ja pozostanę przy tym, że dysponuję czternastoma fantastycznymi siatkarzami. Uwielbiam z nimi pracować każdego dnia i widzę, że oni cenią sobie naszą współpracę i dają z siebie wszystko. Nie było prosto na początku, ponieważ docieraliśmy się i walczyliśmy o to, żeby poprawić nasze zgranie, ale oni bardzo dobrze przykładają się do treningów i są coraz lepsi. Nie obchodzą mnie ich nazwiska, bo to nie one występują na parkiecie. Dziś musieliśmy się zmierzyć z absencją dwóch zawodników z drużyny, ale mimo to wygraliśmy 3:0 – to jest to, co lubię! (śmiech)

Jak brązowy medal mistrzostw świata rozgrywanych w Polsce zmienił cię jako trenera i jaki ma wpływ na twoją pracę w bydgoskim klubie?

– Po pierwsze, mam nadzieję, że nie zmienił mnie w negatywny sposób. Uważam, że z każdego doświadczenia należy wyciągnąć wnioski – także ze zdobycia lub niezdobycia trzeciego miejsca na siatkarskim mundialu. Wygrana była bardzo miłym wydarzeniem, ale wciąż myślę po tym tak samo. Wszystkie sytuacje oddziałują na nas w mniejszym lub większym stopniu, lecz w moim przypadku nadal jestem trenerem nie dla wyróżnień, ale dlatego, że to po prostu lubię, dla zabawy. Wciąż kocham siatkówkę, to się nie zmieniło. Dziś część ze zgromadzonych w hali widzów uśmiechała się, ponieważ zauważyła, że latam razem z moimi chłopakami za piłką. Robię to, bo sprawia mi radość bycie częścią treningu czy rozgrzewki. Jedyne co się zmieniło po wywalczeniu brązowego medalu z reprezentacją Niemiec to wy. Pod „wy” mam na myśli wszystkich ludzi, którzy spoglądają na mnie jak na trenera, który ze swoją drużyną zajął miejsce na podium siatkarskiego mundialu. Ale ja jestem po prostu szkoleniowcem, który uwielbia swoją pracę i wykonuje ją ze stuprocentową przyjemnością. Czasem zdaje mi się, że kiedy coś mówię, to inni odbierają to jako wypowiedź zdobywcy wyróżnienia, więc uważają, że muszą mnie pilnie słuchać i zgadzać się ze wszystkim, co uważam. W moim mniemaniu nikt nie musi zważać na moje słowa – każdy może mieć inną opinię na dany temat, żaden problem. Podsumowując, zmian w związku z brązowym krążkiem na mistrzostwach świata upatruję bardziej w innych ludziach niż we mnie. Nie wykluczam, że się zmieniłem, ale mam nadzieję, że nie aż tak bardzo.

Czy wciąż jesteś tak bardzo głodny zwycięstw, jak przed tym sezonem?

– Oczywiście i to chyba nigdy się nie zmieni! Chyba, że wygramy mistrzostwo Polski – wtedy możesz ponownie zadać mi to pytanie! (śmiech)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved