Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Długo wyczekiwany i niespodziewany triumf beniaminka

PlusLiga: Długo wyczekiwany i niespodziewany triumf beniaminka

fot. plusliga.pl

20. kolejka rywalizacji na parkietach PlusLigi obfitowała w niespodzianki. Po wygranej częstochowian w Gdańsku za kolejną można uznać triumf, po pięciosetowej walce, ostatniego w klasyfikacji beniaminka z Będzina z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

Spotkanie otworzył udany atak Łukasza Wiśniewskiego ze środka. Początkowo będzinianie próbowali nawiązać walkę, jednak podopieczni Sebastiana Świderskiego szybko pokazali się ze znakomitej strony w bloku, powstrzymując w ten sposób trzy razy z rzędu ataki rywali (7:3), a o czas poprosił trener Santilli. Po powrocie na boisko siatkarze beniaminka wrócili do gry, zdobywając kolejne trzy oczka (6:7). Po przerwie technicznej trwała wymiana ciosów. Będzinianie popisywali się efektownymi obronami, natomiast w ekipie przyjezdnych na fali był Witczak, po ataku którego ZAKSA prowadziła 15:13. Po drugiej przerwie technicznej gospodarze wrócili na boisko jeszcze bardziej rozkojarzeni, a Sebastian Warda zaatakował w aut. Niewiele pomogła też przerwa, o którą poprosił trener Roberto Santilli. Jego podopieczni wciąż byli nieskuteczni w ataku, popełniali błędy, co było wodą na młyn dla kędzierzyńskiej drużyny. Na siatce dwoił się i troił Krzysztof Rejno, który do dobrej gry blokiem dorzucił także skuteczne ataki. Po podwójnym bloku na prawym skrzydle podopieczni Świderskiego mieli pierwszą piłkę setową, którą od razu wykorzystali, wygrywając 25:18.

Wysoka porażka zmobilizowała będzinian do dobrej postawy na początku drugiej odsłony. Ofiarna gra w obronie oraz skuteczne ataki sprawiły, że po udanym zbiciu Wardy gospodarze schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:6. Po powrocie na boisko obraz gry nie uległ zmianie. Kędzierzynianie popełniali coraz więcej błędów, podczas gdy gospodarze grali coraz pewniej, zarówno w ataku, jak i w obronie. Po niezwykle zaciętej kontrze, w której będzinianie znakomicie bronili, na tablicy pojawił się wynik 13:9, a o czas poprosił Sebastian Świderski. Po powrocie na boisko Witczak został zablokowany, a piłkę w aut posłał Kooy (15:9). Gdy chwilę później atakujący ZAKSY pojawił się w polu serwisowym, jego drużyna nieco odrobiła straty (11:15), jednak kiedy posłał zagrywkę w siatkę, ekipy schodziły z pięciopunktowym prowadzeniem beniaminka na drugiej przerwie technicznej. Gdy drużyny powróciły na boisko, w ekipie ZAKSY pierwsze skrzypce zaczął grać Loh (14:17). Na niewiele się to jednak zdało, bo gospodarze byli nie do zatrzymania. Po efektownym bloku na Witczaku miejscowi prowadzili 21:14. W końcówce gospodarze nie pozwolili sobie wydrzeć zwycięstwa. Po ataku Wardy z przechodzącej MKS miał pierwszą piłkę setową, którą już w pierwszej akcji wykorzystał Żuk, obijając kędzierzyński blok.

Rozpędzeni będzinianie rozpoczęli trzecią odsłonę od znakomitej gry na siatce. Nie do zatrzymania w ataku był Żuk, który obijał ręce rywali. Po takim właśnie ataku już przy stanie 5:1 o pierwszy czas zdecydował się poprosić Sebastian Świderski. Zanim ekipy wróciły na boisko, trener kędzierzynian dokonał zmiany na pozycji rozgrywającego. Na niewiele się to jednak zdało, bowiem będzinianie grali jak natchnieni, popisując się efektownymi obronami i skuteczną grą w kontrze, dzięki czemu na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:3. Zawodnicy ZAKSY powoli zaczynali wracać do gry. Skuteczność w ataku odzyskał Witczak, wspierany przez Kooya. Po ataku tego drugiego strata kędzierzynian wynosiła już 3 punkty. Dobrą passę rywali postanowił przerwać trener Santilli, prosząc o czas. Niewiele to jednak pomogło, bowiem w ataku znakomicie spisywał się Kooy. Dobra gra Holendra nie trwała jednak długo. W krótkim czasie dwukrotne został ustrzelony zagrywką (Żuk, następnie Gaca) oraz zaatakował w aut, w efekcie czego przy stanie 17:13 o drugi już czas poprosił Świderski. Po wznowieniu gry kędzierzynianie grali spokojniej, wykorzystując swoje szanse. Po długiej wymianie piłkę w aut posłał Sarnecki, na tablicy pojawił się remis po 18. Od tego momentu trwała zacięta walka punkt za punkt, na ataki Loha i Kooya odpowiadali tym samym Żuk i Sarnecki. W końcówce aż trzykrotnie drużyny prosiły o weryfikację. Ostatecznie jednak mniej błędów w decydujących momentach popełnili gospodarze, kończąc partię podwójnym blokiem na Witczaku (27:25).



Kolejna partia rozpoczęła się od wyrównanej walki. Po udanym ataku Żuka to gospodarze nieznacznie prowadzili (4:2), jednak ZAKSA szybko odrobiła straty i rozpoczęła się walka punkt za punkt. Trwała ona do momentu, w którym w polu serwisowym pojawił się Kooy. Z przyjęciem jego zagrywki nie potrafił sobie poradzić szczególnie Milczarek, który trzykrotnie został ustrzelony. Gdy to samo przydarzyło się Pawlińskiemu, przewaga ZAKSY wynosiła już pięć punktów (13:8). Podopieczni Świderskiego kontynuowali dobrą grę, przede wszystkim nie popełniając prostych błędów. Wystarczyło to na prowadzenie gry punkt za punkt. Po bloku Wiśniewskiego na Sarneckim przyjezdni mieli pierwszą piłkę setową. Nie wykorzystał jej jednak Kay van Dijk, atakując w aut. W efekcie w polu serwisowym pojawił się Hebda, który najpierw zdobył punkt bezpośrednio zagrywką, a następnie zmusił do przyjęcia na drugą stronę. W kolejnej akcji piłka po jego zagrywce wylądowała w aucie, kończąc partię wynikiem 22:25.

Tie-break lepiej rozpoczęli przyjezdni, którzy po ataku Rejno prowadzili 2:0. Gospodarze zaczęli jednak mocno zagrywać, odrzucając rywali od siatki i doprowadzając do wyrównania. Gdy przy stanie 5:5 rozegrana została bardzo długa akcja, zakończona udanym atakiem Żuka, podopieczni trenera Santilliego odzyskali wiarę w zwycięstwo. Ofiarna gra w obronie oraz gra bez błędów zmusiła rywali do podejmowania ryzyka w ataku. Na nieszczęście dla kędzierzynian nie opłacało im się ono i po ataku Wiśniewskiego w antenkę gospodarze prowadzili 8:5. Zawodnicy ZAKSY zupełnie nie potrafili odnaleźć się w sytuacji, w której musieli gonić wynik, a żadne, nawet sprawdzone rozwiązania nie przynosiły spodziewanego efektu. W efekcie gospodarze powiększali przewagę i po ataku Żuka zwyciężyli 15:9.

MVP meczu: Mikołaj Sarnecki

MKS Banimex Będzin – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2
(18:25, 25:17, 27:25, 22:25, 15:9)

Składy zespołów:
MKS Banimex:
Kowalski (3), Sarnecki (21), Pawliński (9), Gaca (14), Warda (7), Żuk (14), Milczarek (libero) oraz Hebda (1), Oczko, Hunek (1) i Wójtowicz (1)
ZAKSA: Abdel-Azis (1), Witczak (21), Rejno (9), Loh (8), Wiśniewski (8), Kooy (22), Ruciak (libero) oraz Gladyr (libero), Zagumny (3), Zapłacki i Van Dijk

Zobacz również:
Wyniki 20. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved