Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > František Ogurčák: Nie oglądamy się za siebie

František Ogurčák: Nie oglądamy się za siebie

fot. Joanna Skólimowska

- Nie musimy za wszelką cenę wygrywać z takim zespołem jak Jastrzębski Węgiel, trzeba się koncentrować na meczach z zespołami będącymi blisko nas w ligowej klasyfikacji - o porażce z jastrzębianami i skupieniu się na kolejnych meczach mówił František Ogurčák.

Początek roku to dla AZS-u Olsztyn dość poważne zmiany. Przede wszystkim pojawił się nowy trener, po trudnych początkach przyszła wygrana z Resovią. Z każdym kolejnym meczem widać u was więcej pewności w grze. To pierwsze efekty pacy z nowym szkoleniowcem? Na tym etapie można już mówić co Andrea Gardini zmienił w waszej grze?

František Ogurčák:No tak, przede wszystkim zaczęliśmy więcej pracować. Trenujemy dzień w dzień. Pierwsza rzecz, jaką Andrea nam powiedział po przyjściu do Olsztyna, to że: „Z takiego kryzysu można wyjść tylko ciężką pracą”. Dlatego też zaczęliśmy coraz więcej i ciężej pracować i kontynuujemy to cały czas. Wszystkiego jest więcej, zarówno czasu spędzanego na siłowni, jak i treningów w hali. Treningi są długie, mają swój określony rytm. Miałem okazję trenować też z aktualnym trenerem Jastrzębskiego Węgla, Roberto Piazzą, więc w porównaniu z tym nasze aktualne treningi nie są aż takie długie (śmiech), chociaż średnio musimy liczyć od 2 godzin do 2,15 więc ta różnica jest odczuwalna.

Wcześniejsze problemy, nierówna gra zespołu były więc efektem tego, że nie pracowaliście tyle, ile potrzebowaliście?



– O tym akurat trudno mówić. Nie chciałbym tego oceniać, ale może być w tym trochę prawdy…

Spotkanie z Jastrzębskim Węglem, mimo porażki bez ugrania choćby seta, w pewnym stopniu też potwierdza ten progres. Wciąż jednak przytrafiają się wam przestoje, tym razem na poziomie ok. 19. punktu w danych setach…

– To wszystko przez ten jeden challenge, w akcji gdzie ja nie dotknąłem piłki… a sędzia twierdził inaczej, tzn. że było widać… Ta sytuacja wszystko zmieniła, dlatego przegraliśmy 3:0, inaczej to my byśmy wygrali (śmiech). A tak na poważnie to faktycznie ta jedna akcja nieco nas wybiła z rytmu, bo wbrew pozorom to był istotny punkt, mogący dać nam prowadzenie 19:18, później posypały się jednak kolejne błędy, zepsuliśmy zagrywkę, nie było tej dokładności i skuteczności w ataku i ta gra nieco straciła rytm. Ale nie oglądamy się za siebie, bo tak naprawdę nie musimy za wszelką cenę wygrywać z zespołem takim jak Jastrzębski Węgiel, tylko powinniśmy się koncentrować na meczach z zespołami będącymi gdzieś blisko nas w ligowej klasyfikacji. Oczywiście grając u siebie, te szanse są większe, tak jak było chociażby z Resovią. Teraz mamy ZAKSĘ i oczywiście tam też spróbujemy urwać rywalom jakieś punkty.

Wasz kolejny przeciwnik – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – to też nie do końca wygodny rywal, bo nieprzewidywalny. Kędzierzynianie falami przeplatają dobre mecze gorszymi. Co wiec może być kluczowe w tym spotkaniu?

– Miejmy nadzieję, że akurat z nami zagrają słabo (śmiech). Najważniejsza będzie jednak nasza dobra gra. Musimy wrócić do tego jak graliśmy z Resovią, nie popełniać tylu błędów, ile w meczu z jastrzębianami. Nie wiem nawet, ile mieliśmy autowych ataków tutaj, ale na pewno było tego sporo. Chcąc wygrać z zespołami takiej klasy jak Jastrzębski Węgiel, nie możemy popełniać aż tylu błędów własnych. Nad tym trzeba pracować, przy ograniczeniu 5-6 błędów do przykładowo dwóch już wynik mógłby być inny, a my moglibyśmy myśleć o wyrównanej walce z rywalem.

Przychodząc do Olsztyna, nie do końca wiedziałeś, czego możesz się spodziewać. Zamiana włoskiej Serie A na PlusLigę była trudną decyzją? O serie A mówiło się, że to wciąż jedna z najlepszych lig na świecie. Jak z perspektywy czasu porównałbyś poziom rozgrywek?

– Niestety, ale we Włoszech sporo się zmieniło, wielu zawodników odeszło z zespołów Serie A. Kryzys, jaki dotknął włoskie kluby, jest bardzo mocny. Wciąż są jednak mocne drużyny, ciężko jednak porównywać dwie różne ligi na świecie. Może po tych zmianach, jakie były, gdzie teraz we Włoszech widzimy ok. 4-5 mocnych zespołów, utrzymujących się w czołówce i resztę grających różnie – to mimo wszystko na tę chwilę poziom rozgrywek jest dość podobny.

Nie żałujesz tej zmiany i przejścia do PlusLigi?

– Teraz to już nic nie zrobię… (śmiech) Oczywiście na początku wcale nie było idealnie, bywało różnie. Ale sezon jeszcze trwa, zobaczymy, jak się dla nas potoczy. I na końcu przyjdzie czas na takie oceny i jakiekolwiek wnioski.

Przy tych zmianach i nadziei na lepsze wraca temat celów na ten sezon…

– Nie chciałbym mówić o jakichś odległych celach, w tej chwili koncentrujemy się na tym, co jest teraz. Przede wszystkich chcemy grać lepszą siatkówkę. I myślę, że jesteśmy na dobrej drodze ku temu. Krok za krokiem jest coraz lepiej. Na pewno chcemy też poprawić swoją pozycję, nie być gdzieś w tej końcówce zestawienia, tak jak teraz jesteśmy na 12. miejscu. Im wyżej w tabeli przed fazą play-off, tym lepiej, i do tego będziemy dążyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved