Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Aleksandra Krzos: BKS Aluprof, to nie jest zespół do bicia

Aleksandra Krzos: BKS Aluprof, to nie jest zespół do bicia

fot. Piotr Woźniak

- Dziewczyny włożyły wiele energii w spotkanie z Dinamem Kazań. W sobotę może tej energii troszkę już zabrakło, aczkolwiek trzeba się cieszyć z tego, że wygrałyśmy. BKS Aluprof to nie jest żaden beniaminek, zespół do bicia - powiedziała  Aleksandra Krzos.

Gratuluję wygranej, trzeba przyznać, że było to bardzo zacięte spotkanie. Spodziewałaś się aż takiego oporu ze strony zespołu z Bielska-Białej?

Aleksandra Krzos: – Nie. Trudno mi na gorąco analizować to spotkanie, ale wydaje mi się, że bielszczanki bardzo dobrze zagrały w obronie. Każdą piłkę starały się „wyciągnąć spod parkietu” – jak to się mówi. U nas było widać troszkę zadyszki po ostatnim meczu LM. Dziewczyny włożyły wiele energii w spotkanie z Dinamem Kazań. W sobotę może tej energii troszkę już zabrakło, aczkolwiek trzeba się cieszyć z tego, że wygrałyśmy. BKS Aluprof to nie jest żaden beniaminek, zespół do bicia. Tam są dziewczyny doświadczone, które w tej lidze grają już długo. Na pewno nie zamierzały się przed nami położyć, bo nie ma takiej potrzeby. Uważam, że zagrały naprawdę bardzo dobry mecz.

Wspomniałaś o obronie, ale trzeba przyznać, że ty także walczyłaś w sobotę jak lwica w tym elemencie. Kilkakrotnie podbiłaś naprawdę trudne piłki.



– Taka moja rola. Cieszę się, że gdzieś tam z boku to było widać, że w tym elemencie trochę odrabiałam straty i popełnione błędy w przyjęciu. Mam nadzieję, że trochę to wynagrodziłam kibicom i trenerowi obronami.

Po dwóch wygranych setach z zawodniczek zeszło ciśnienie, pojawiła się dekoncentracja?

– Muszę powiedzieć, że te dwa pierwsze sety wcale nie były takie łatwe, wynik mówi sam za siebie. BKS naprawdę walczył, ale tak to bywa, że jak się prowadzi 2:0, to gdzieś tam mimochodem, nawet nie myśląc o tym, ta koncentracja trochę odchodzi. Potem się dzieją takie rzeczy, jakie się wydarzyły u nas. Należy cieszyć się z tego, że zatrzymałyśmy dwa punkty u siebie w domu.

Warto podkreślić także, że trener rotował składem. W trakcie meczu zeszły Małgorzata Glinka-Mogentale czy Ana Bjelica, które wróciły na tie-breaka. To chyba też miało wpływ na to, że mecz zakończył się akurat w pięciu setach?

– Ja tak nie uważam. Każda próbuje dać z siebie jak najwięcej. Ciężko jest także po dwóch setach stania w kwadracie wejść na boisko i skończyć każdą piłkę, którą się dostanie i wszystko blokować. Tego nie można w ten sposób postrzegać. Dziewczyny się starały i uważam, że wykonały kawał dobrej roboty.

Te dwa mecze kosztowały was sporo energii, a już we wtorek gracie mecz z Agelem Prostejov, który może wam zapewnić pierwsze miejsce w grupie. Uda się zregenerować do tego czasu?

– Nie ma wyjścia. Doskonale wiemy, jaki jest nasz plan działania. Wiemy, że mamy teraz we wtorek mecz, potem mamy spotkanie z Muszynianką, z Muszyny lecimy prosto do Baku. Plan jest napięty, ale w tym zespole nie ma juniorek, są dziewczyny doświadczone i one dobrze wiedzą, jak się zregenerować i psychicznie, i fizycznie. Mamy też od tego cały sztab i myślę, że uda nam się to zrobić, będziemy we wtorek gotowe i w pełnej formie.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved