Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV M: Gładka wygrana ZAKSY, męczarnie Dynama Moskwa

Puchar CEV M: Gładka wygrana ZAKSY, męczarnie Dynama Moskwa

fot. archiwum

Rozgrywki w siatkarskim Pucharze CEV dotarły już do ćwierćfinału. W pierwszych pojedynkach na tym etapie zwycięstwa w trzech setach odniosły zespoły ZAKSY, Trentino i Asse-Lennika. Po pięciu setach wygraną z Tuluzy wywiozło Dynamo Moskwa.

Multimedaliści międzynarodowych rozgrywek, Energy T.I. Diatec Trentino w tym sezonie startują jedynie w Pucharze CEV, który dla nich jest „pucharem pocieszenia”. Podopieczni Radostina Stojczewa, celujący w zwycięstwo w całych rozgrywkach, poradzili już sobie z Vojvodiną Nowy Sad i Maccabi Tel Awiw, a w ćwierćfinale ich przeciwnikiem został SCM Universitatea Craiova z Rumunii. Włosi wygrali wyjazdowe spotkanie z kolejnym niezbyt groźnie wyglądającym na papierze rywalem, jednak nie przyszło im ono łatwo. W premierowej partii Łukasz Żygadło i spółka prowadzili na obu przerwach technicznych, jednak w końcówce Rumuni doszli do głosu i objęli prowadzenie 21:20. Dopiero mocne zbicia Mateja Kazijskiego i blok Emanuele Birarelliego pozwoliły wygrać 27:25. W kolejnych dwóch odsłonach siatkarze Danuta Pascu walczyli równie dzielnie i do połowy seta byli w stanie utrzymywać jedno- lub dwupunktową stratę, jednak w końcówkach dało o sobie znać ogromne doświadczenie teamu z Trydentu. Tym samym Diatec zwyciężył 3:0 i potwierdził, że jest murowanym faworytem do awansu do kolejnej rundy.

O ile oba zespoły wykazały się podobną skutecznością w ataku (50% do 46% dla Trentino) i zbliżoną dokładnością przyjęcia (66% do 64% pozytywnego dla Rumunów), o tyle różnicę w tym pojedynku zrobił blok. Goście zatrzymali ataki rywali aż 17 razy, z czego najczęściej tym elementem punktował środkowy Matteo Burgsthaler (6) i Emanuele Birarelli (5). Łukasz Żygadło przebywał na boisku przez dwa pierwsze sety i zakończył mecz z dorobkiem dwóch punktów zdobytych blokiem.

SCM Universitatea Craiova [ROM] – Energy T.I. Diatec Trentino [ITA] 0:3
(25:27, 22:25, 19:25)




W Stambule miejscowy BBSK podejmował belgijski Volley behappy2 Asse-Lennik i trudno było w tym pojedynku wytypować faworyta. Przewaga własnego boiska mogła przemawiać za Turkami, jednak spotkanie pokazało, że dla ekipy z Belgii nie była to żadna przeszkoda. W dwóch pierwszych partiach goście przegrywali z BBSK tylko na pierwszej przerwie technicznej, a po niej odrabiali straty i budowali przewagę. W obu przypadkach taka taktyka dała oczekiwany rezultat i Asse-Lennik zwyciężał odpowiednie do 22 i 19. Kłopoty zaczęły się w secie numer trzy, kiedy to przyjezdni… prowadzili na obu czasach technicznych. Ta sytuacja najwyraźniej ich zaskoczyła, ponieważ w końcówce tej części gry nieco spuścili z tonu i dali dojść do głosu Siergiejowi Antanowiczowi i jego partnerom. Koniec końców Asse-Lennikowi udało się wygrać 27:25 i zakończyć mecz w trzech setach.

Wyższa skuteczność ataku i lepsza praca blokiem – to były atuty belgijskiego zespołu w starciu z BBSK. W tym pierwszym elemencie Asse-Lennik miał o 8% wyższą skuteczność, natomiast w blokach miał przewagę czterech oczek (12 do 8). Wartością dodaną był też występ pary Seppe Baetensa i Robina Overbeeke. Pierwszy z nich zdobył 14 punktów i w całym meczu popełniał bardzo mało błędów, natomiast Overbeeke nie zachwycił grą w ataku, ale w zamian dobrze zagrywał i nieźle bronił. Polskim akcentem spotkania było pojawienie się na parkiecie Piotra Orczyka i Janusza Górskiego. Drugi z wymienionej pary zapisał na swoim koncie 3 punkty.

Istanbul BBSK – Volley behappy2 Asse-Lennik 0:3
(22:25, 19:25, 25:27)


Najważniejszym spotkaniem dla polskich kibiców na tym etapie rozgrywek Pucharu CEV mężczyzn było starcie kędzierzyńskiej ZAKSY z Arkasem Izmir. Oba zespoły w ostatnich latach dosyć często potykały się ze sobą w europejskich pucharach i można stwierdzić, że nie był to wygodny przeciwnik dla kędzierzynian. Nie inaczej miało być i tym razem, ponieważ w zespole Glenna Hoaga nie brakowało znanych zawodników pokroju Kevina Tillie, Leonela Marshalla czy Gavina Schmitta. Zaciężna armia ZAKSY w osobach Lucas Loha i trójki Holendrów wzmocniona polskimi środkowymi i debiutującym w seniorskim zespole ZAKSY libero Korneliuszem Banachem wykonała jednak zadanie w 100 procentach. W pierwszych dwóch, niezwykle ciężkich i zaciętych odsłonach kędzierzynianie do samego końca walczyli o korzystny rezultat i wychodzili z obu tych potyczek zwycięsko. Na szczególnie mocne brawa gracze Sebastiana Świderskiego zasłużyli w secie numer dwa, w którym przegrywali 16:21 i jednak wygrali partię do 25. Trzecia partia była już swego rodzaju formalnością, ponieważ z Turków zeszło już powietrze i nie grali nawet w połowie tak dobrze jak wcześniej.

Mniejsza ilość punktowych bloków, mniej asów serwisowych oraz słabsze przyjęcie nie znalazło odzwierciedlenia w wyniku. Kędzierzynianie w statystykach przeważali jedynie w rubryce „atak” – ponad połowa ich zagrań wpadał w boisko, podczas gdy ich rywale mieli jedynie 38% skuteczności. Dużą pomocą okazały się także błędy własne Arkasu. Rywale za darmo oddali ZAKSIE aż 27 oczek. Po raz kolejny w ekipie z Opolszczyzny znakomite spotkanie rozegrał Lucas Loh. Po słabym początku Brazylijczyk wyraźnie złapał wiatr w żagle i staje się jednym z filarów drużyny. Spotkanie w Pucharze CEV Loh zakończył z dorobkiem 15 punktów, co pozwoliło mu zostać najlepiej punktującym graczem meczu.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Arkas Izmir 3:0
(25:23, 27:25, 25:17)


Najwięcej emocji było w meczu Spacer’s Toulouse VB z Dynamem Moskwa. Murowani faworyci z Rosji przegrali w pierwszej partii do 22, jednak w kolejnych dwóch okazali się lepsi i wyszli na prowadzenie 2:1. Francuzi z Tuluzy nie dali jednak za wygraną i doprowadzili do tie-breaka. W nim również nikt nie wstrzymywał ręki – podopieczni Jurija Mariczewa zwyciężyli dopiero 18:16. Wygrana 3:2 w wyjazdowym meczu na pewno wciąż stawia ich w roli faworytów, jednak tak zacięty pojedynek z, co by nie mówić, przeciętnym zespołem z Francji pokazuje, że nie jest to ekipa z grupy tych nie do pokonania.

Liderem Dynama była największa gwiazda zespołu – Ivan Zaytsev. Atakujący reprezentacji Włoch zapisał na swoim koncie 23 punkty, z czego aż 21 zdobył atakiem. Po drugiej stronie siatki doskonałe zawody rozegrał natomiast Miroslav Gradinarov. Skrzydłowy z Tuluzy do 17 oczek w ataku dołożył jeszcze dwa bloki i dwa asy serwisowe. Oprócz Zaytseva atutem teamu ze stolicy Rosji był także blok. Goście zatrzymywali ataki Francuzów 21 razy, natomiast gospodarze odpłacili się tym samym o 10 razy mniej.

Spacer’s Toulouse VB – Dynamo Moskwa 2:3
(25:22, 22:25, 15:25, 25:22, 16:18)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved