Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzyń: Zwycięstwo Chemika i kolejna porażka Impelu

Liga Mistrzyń: Zwycięstwo Chemika i kolejna porażka Impelu

fot. archiwum

Wygrana Chemika Police i kolejna porażka po stronie Impelu - tak w skrócie można podsumować grę polskich zespołów w 4. kolejce Ligi Mistrzyń. W większości pozostałych bojów zwyciężali faworyci, a reszta klubów wciąż liczy na ich potknięcia.

Grupa A

4. kolejka w grupie A rozpoczęła się dobrymi wiadomościami dla polskich kibiców, bowiem mistrzynie Polski z Polic zrewanżowały się Dinamo Kazań za porażkę w tie-breaku na wyjeździe – w czterech setach zdołały podporządkować sobie Rosjanki, tym samym umacniając się na prowadzeniu w tabeli. Mecz ten miał wiele bohaterek, ale jedną z największych była Agnieszka Bednarek-Kasza, która imponowała swoją postawą i zapisała na koncie siatkarek Chemika aż 13 oczek, w tym pięć z pola serwisowego. Po drugiej stronie siatki tym samym odpowiadała jej Elena Jurewa, punktując jeszcze częściej, bo aż 17 razy i to przy 67-procentowej skuteczności. Nie ulega jednak wątpliwości, że w decydujących fragmentach gry o postawie policzanek decydowała Anna Werblińska – inaczej niż w ostatnim ligowym meczu jej zespołu z ekipą z Zagłębia, przyjmująca była motorem napędowym swojej drużyny. – Przede wszystkim pokazałyśmy zespołowość, zagrałyśmy jako drużyna. Można powiedzieć, że ta przegrana w Dąbrowie Górniczej to był wypadek przy pracy, a porażka jest elementem sukcesu. Naprawdę brak mi słów, aby powiedzieć, jak się teraz czuję, jaka jestem szczęśliwa, że wygrałyśmy z takim zespołem jak Dinamo. Ekipa z Kazania tak naprawdę wojuje Europę, wojuje w świecie – przyznała zawodniczka. Po tym zwycięstwie podopieczne Giuseppe Cuccariniego niemalże mają awans w kieszeni, a teraz czekają je tylko boje z Agelem Prostejov i Rabitą Baku.

KPS Chemik Police – Dinamo Kazań 3:1
(16:25, 25:14, 25:19, 25:22)



Równie interesującym pojedynkiem w grupie A był rozgrywany dzień później bój zespołu z Baku i Angelu Prostejov, w którym Azerki potwierdziły swoją klasę i oddały rywalkom tylko jeden set. Można powiedzieć, że zespół Miroslava Cady przegrał to spotkanie głównie przez 28 niewymuszonych błędów, które popełnił w różnych elementach siatkarskiego rzemiosła. Statystycznie jednak największą rolę odegrała ofensywa, w której przyjezdne uległy w stosunku 31 procent skuteczności do 46 procent. Nie pomogły im nawet dobrze grające Liannes Castaneda Simon, czyli twórczyni 16 oczek dla swojego zespołu, ani Stefanie Karg, która ustąpiła jej tylko o jeden punkt, choć była o wiele bardziej efektywniejsza niż jej koleżanka z zespołu. Największym atutem gospodyń było natomiast trio Aurea Cruz-Foluke Akinradewo -Katarzyna Skowrońska-Dolata, choć w siatkarki z Baku zdołały osiągnąć przewagę nad przeciwniczkami także dzięki koncertowej postawie w bloku, w którym wygrały 17 do 9. To zwycięstwo na pewno doda im skrzydeł przed nadchodzącym spotkaniem z ekipą z Kazania, które z pewnością będzie dla nich sporym wyzwaniem.

Rabita Baku – Angel Prostejov 3:1
(25:21, 25:12, 23:25, 25:15)

Grupa B

Spotkania w grupie B były bardziej jednoznaczne, bowiem zwycięskie zespoły wygrywały w trzech, a nie w czterech setach i powtórzyły wyniki z wcześniejszej kolejki. Największą różnicę klas było widać w meczu Fenerbahce Stambuł z Nantes VB, w którym gospodynie nie pozwoliły przeciwniczkom przekroczyć granicy 15 punktów w żadnej partii. Udało się im to głównie dzięki siedmiu asom serwisowym, które skutecznie zachwiały pewnością siebie Francuzek w defensywie, które w pierwszym secie przyjmowały z tylko 9-procentową skutecznością, co uniemożliwiło im uspokojenie się w ataku. Dodatkowo na siatce czekały na nie rywalki, które pięciokrotnie zablokowały zespół Sylvaina Quinquisa. Główną autorką efektywności Turczynek na środku była Lucia Bosetti, która w sumie dodała do konta swojego teamu aż 16 oczek. O jedno więcej zdobyła Yeon-Koung Kim, grająca z 60-procentową dokładnością w ofensywie i jeszcze większą w obronie. Tym samym drużyna Fenerbahce umocniła się na pozycji lidera tabeli i już może się gotować na przyszłotygodniowy hit kolejki, czyli bój z Azeryolem Baku.

Fenerbahce Stambuł – Nantes VB 3:0
(25:15, 25:14, 25:14)

Zespół z Azerbejdżanu także odniósł kolejne zwycięstwo z zespołem pokonanym 3:0 już wcześniej, czyli Stiinta Bacau. W meczu, którego sędzią był Paweł Burkiewicz, wyrównany przebieg miała tylko pierwsza partia, a reszta rozgrywana była pod dyktando przyjezdnych. Nie można być zaskoczonym, bowiem gospodynie w przyjęciu i ataku odnotowały jedynie nieco ponad 30 procent efektywności, a ich najbardziej aktywna zawodniczka, czyli Anastasia Harelik, wypracowała jedynie 13 oczek dla miejscowych (dla porównania 15 było dziełem Strashimiry Filipovej). Trzeba przyznać, że ekipa Aleksandra Chervyakova wygrała nie tylko dzięki popełnianiu mniejszej ilości błędów własnych, ale przede wszystkim dzięki 12 asom serwisowym autorstwa między innymi Jeleny Nikolić i Lory Kitipovej. Mecz ten pokazał, że ekipa z Rumuni zdecydowanie odstaje od reszty stawki i nic nie wskazuje na to, żeby zerowy stan ich konta miał się zmienić w najbliższym czasie.

Stiinta Bacau – Azeryol Baku 3:0
(22:25, 14:25, 18:25)

Grupa C

Podobnie jednoznacznie było w zmaganiach grupy C, w której to faworyzowane Dinamo Moskwa potrzebowało czterech setów, żeby pokonać swoje fińskie rywalki z dołu tabeli. Trzeba jednak przyznać, że gospodynie wywalczyły to zwycięstwo żmudną pracą i mnóstwem sportowej cierpliwości, bowiem bardziej widowiskową siatkówkę momentami grały zawodniczki LP Salo prowadzone przez swoją liderkę Olenę Lymarevę (18 punktów w meczu). Statystycznie to jednak Rosjanki były lepsze i to im należało się wyjście z tarczą z tego pojedynku. Do finalnych korzystnych rezultatów po ich stronie głównie przyczyniła się Natalja Obmoczaeva, która aż 20 razy wbiła piłkę w boisko rywalek. Osiągnięte wyniki nie byłyby jednak możliwe, gdyby nie aktywność na środku Reginy Moroz i Julii Morozovej, ponieważ każda z nich trzykrotnie zablokowała podopieczne Kari Raatikainena. Nie był to mecz wielkich emocji, ale dobrej pracy, przytomnych obron i dużej ilości siły, która wydała owoce po stronie miejscowych.

Dinamo Moskwa – LP Salo 3:1
(25:16, 18:25, 25:21, 25:20)

Większych zwrotów akcji nie było także w meczu drugiej pary z grupy C, czyli Dresdner SC i Yamamay Busto Arsizio. Przyjezdne uporały się z gospodyniami w nieco ponad 80 minut i tym samym przedłużyły swoje marzenia o dogonieniu Rosjanek w tabeli. Ich wygrana była zasłużona – w przyjęciu prezentowały się na poziomie 58 procent, a w ataku dysponowały 48 procentami efektywności, co przy kolejno 55- i 35-procentowej dokładności rywalek pozwoliło im na szybkie zakończenie pojedynku. Pomógł im w tym także blok, w którym wygrały 10 do 3 i dobra dyspozycja Heleny Havelkovej, która odsunęła trochę w cień przodujące reprezentantki włoskiego klubu Rebeccę Perry (14 zdobytych oczek) i Ekaterinę Lyubushkinę (11 punktów). Niemkom nie pozostało nic innego, jak odbić sobie porażkę z zawodniczkami z Półwyspu Apenińskiego w następnej kolejce, która da im na to spore szanse, bowiem zmierzą się z drużyną z Finlandii, która z dorobkiem jednego oczka zamyka tabelę grupy.

Dresdner SC – Yamamay Busto Arsizio 0:3
(21:25, 18:25, 20:25)

Grupa D

Polskich kibiców ciekawiła także rywalizacja w grupie D, w której Omiczka Omsk pokonała Impel Wrocław 3:1. Podopieczne Tore Aleksandersena pozostają bez punktów w tabeli, ale na pewno mają chłodniejsze głowy niż w przypadku poprzednich porażek – w Rosji nie zaprezentowały się źle, a o rozstrzygnięciu wielu akcji decydowało sportowe szczęście. – Jesteśmy zadowolone, że wygrałyśmy trzeciego seta, bo Omiczka to bardzo mocna drużyna – przyznała po meczu zdobywczyni 10 oczek, Joanna Kaczor. W tak dobrym humorze nie był jednak trener wrocławianek, który zaznaczył, że w niektórych momentach jego teamowi zabrakło dokładności. – Nasz zespół borykał się z pewnymi problemami. W Polsce kilka naszych zawodniczek chorowało. Udało nam się wygrać w trzecim secie. Mógłbym powiedzieć, że udało nam się także w drugim, ale nasza libero popełniła kilka błędów – podsumował Norweg. Tym, co na pewno Polki muszą poprawić także przed zmaganiami w lidze, to serwis, bowiem z niego bezpośrednio oddały przeciwniczkom aż 15 oczek przy 4 asach, co w świetle ośmiu błędów i dziesięciu zdobytych punktów zza linii dziewiątego metra Omiczki może budzić spory niepokój.

Omiczka Omsk – Impel Wrocław 3:1
(25:14, 25:23, 24:26, 25:21)

Prawdziwą gratką dla fanów siatkówki był jednak mecz na szczycie tabeli, w którym dotąd niepokonane Turczynki podejmowały głodne zwycięstwa Volero Zurych. Tym razem górą był ambitniejszy zespół ze Szwajcarii, który w 80 minut zdołał podporządkować sobie gospodynie. Udało im się to dzięki większej dokładności w elementach ofensywnych, w których świetnie radził sobie duet Olesia Rykhliuk -Natalya Mammadova (kolejno 19 i 11 oczek zdobytych w pojedynku). Przyjezdne zapisały na swoim koncie trzy bloki więcej, oddając za darmo tyle samo punktów zawodniczkom Giovanniego Caprary, ile od nich otrzymały. Kropkę nad i w tym spotkaniu pomogła im postawić w trzecim secie słaba dyspozycja miejscowych w ataku, które wtedy kończyły tylko jedną na pięć piłek. W stanięciu na nogi nie pozwoliły im nawet skuteczne obrony i szczelne przyjęcie (na poziomie 60 procent) i drużyna Bethanii De la Cruz z własnego parkietu zeszła na tarczy.

Eczacibasi Stambuł – Volero Zurych 0:3
(23:25, 22:25, 16:25)

Grupa E

Podobne wyniki można zaobserwować w grupie E, choć trzeba przyznać, że w tym zestawieniu wygrywali faworyci. Najpierw zmierzyły się ze sobą zespoły z dołu tabeli, czyli Nordmeccanica Piacenza i Partizan Belgrad, a górą w czterech partiach okazały się miejscowe. Wygrały tym, że prezentowały się stabilniej niż rywalki, osiągając nieco ponad 40 procent skuteczności w ataku i przyjęciu przy kolejno 26 i 64 procentach efektywności siatkarek z Serbii. Można też powiedzieć, że w szeregach Alessandro Chiappinego znalazły się dwie zawodniczki będące indywidualnymi bohaterkami zmagań. Indre Sorokaitė i Lise van Hecke, bo o nich mowa, łącznie zapisały na koncie swojej ekipy aż 34 punkty i wielokrotnie zatrzymywały oponentki na siatce. Takim wynikiem nie może pochwalić się żadna z Serbek, a większość z zawodniczek ze stolicy będzie chciała zapewne wyrzucić ten pojedynek z pamięci. Będzie to jednak trudne, ponieważ w następnej kolejce udadzą się do Cannes, którego reprezentantki wciąż zachowały nadzieję na wyprzedzenie Turczynek w tabeli.

Nordmeccanica Piacenza – Partizan Belgrad 3:1
(22:25, 25:16, 25:22, 25:18)

Wisienką na torcie w grupie E było spotkanie dwóch drużyn z dużymi aspiracjami, czyli Francuzek i zespołu z Turcji. To także były zmagania, w których zwycięstwo odniosła drużyna regularniejsza w ataku i pewniejsza w bloku, bowiem podopieczne Giovanni Guidettiego punktowały w ofensywie w jednej na dwie akcje i stanowiły dla rywalek zaporę nie do przejścia na siatce aż 10 razy. Wygrały też w polu serwisowym, w którym ponad trzy razy częściej zdobywały punkty bezpośrednio z zagrywki. Po stronie gospodyń zabrakło liderki, która potrafiłaby udźwignąć ciężar odpowiedzialności za swój zespół, przez co ekipa trenera Yan Fanga nie mogła rozwinąć skrzydeł i przetrwać przestojów, które im się zdarzały. W odbudowaniu pewności siebie nie pomogła im nawet dobra gra w defensywie i po 73 minutach bardzo słabej prezencji musiały uznać wyższość dobrze przygotowanych taktycznie przeciwniczek.

RC Cannes – VakifBank Stambuł 0:3
(11:25, 22:25, 12:25)

Zobacz również:

Wyniki 4. kolejki i tabele Ligi Mistrzyń


źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved