Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Orlen Liga: W 16. kolejce najciekawiej w Policach i Wrocławiu

Orlen Liga: W 16. kolejce najciekawiej w Policach i Wrocławiu

fot. archiwum

Czy MKS Dąbrowa Górnicza podtrzyma swoją dobrą passę i zrewanżuje się Impelowi Wrocław, a Chemik Police wróci do zwycięskiej passy w Orlen Lidze - to najważniejsze pytania przed 16. kolejką. Emocje szykują się jednak nie tylko w tych dwóch meczach.

Zmagania 16. kolejki Orlen Ligi otworzy konfrontacja Budowlanych Łódź z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Obie ekipy przystąpią do tego spotkania w odmiennych humorach. Łodzianki w ostatniej kolejce pokonały 3:1 PGNiG Nafta Piła i chociaż zajmują siódme miejsce w tabeli, było to ich dopiero drugie zwycięstwo za trzy punkty w tym sezonie. Komplet oczek Budowlani zainkasowali także z Developresem SkyRes Rzeszów, a we wcześniejszych meczach, nawet z tymi potencjalnie słabszymi drużynami, tracili punkty. – Najwyższa pora, by zwyciężać za trzy punkty – skwitowała Magdalena Śliwa, rozgrywająca łódzkiego zespołu. Najbliższa okazja na kolejny komplet oczek już w piątek, bowiem drużyna z Ostrowca na pewno faworytem w tym spotkaniu nie będzie. Zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli, o dwa niżej niż łodzianki, poza tym to podopieczne Błażeja Krzyształowicza były górą w pierwszej części sezonu, wygrywając 3:2. – Będziemy musiały przygotować się na to, że ostrowczanki będą chciały na nas naskoczyć i urwać punkty. Tym bardziej, że w pierwszej rundzie oddałyśmy im jedno oczko. Wierzę w to, że damy radę się do końca pozbierać i zgarnąć komplet punktów – zapewnia najbardziej doświadczona zawodniczka Budowlanych. Ostrowczanki na pewno przyjadą do Łodzi walczyć, bowiem jeżeli chcą realnie myśleć o zajęciu miejsca w czołowej ósemce, to muszą wygrać za 3 punkty. Ich ostatnie spotkanie zakończyło się porażką 1:3 z Muszynianką. KSZO słabo zagrało w tym meczu w ataku, a głównie dzięki błędom rywalek udało mu się wygrać drugiego seta, do 22. Jednak w pozostałych odsłonach meczu przewaga zespołu z Małopolski była wyraźna, o czym świadczą sety wygrane do 13, 16 i 19. – Nie mamy zamiaru mieszać sobie w głowach jakimiś wyliczeniami i zastanawianiem się ile punktów potrzebujemy do wejścia do ósemki. Trzeba się z tego maksymalnie wyłączyć i skupić na dobrej grze w kolejnym meczu – podkreśla na łamach sport.pl Dariusz Parkitny, trener zespołu z województwa świętokrzyskiego. Czy jego podopiecznym uda się przybliżyć do czołowej ósemki, czy też łodzianki pokrzyżują im szyki, przekonamy się już w piątkowy wieczór.

Ciekawie zapowiada się rywalizacja pomiędzy pierwszą a czwartą drużyną Orlen Ligi. W sobotnie popołudnie naprzeciwko siebie staną Chemik Police i BKS Aluprof Bielsko-Biała. Policzanki do tej pory dzieliły i rządziły w lidze, wygrywając 14 kolejnych spotkań, wszystkie w tym sezonie. Dopiero w ostatniej kolejce zostały zatrzymane przez MKS Dąbrowa Górnicza, przegrywając po zaciętym, pięciosetowym meczu. Nie miały jednak zbyt dużo czasu na opłakiwanie tej porażki, gdyż w środowy wieczór stanęły naprzeciwko Dynama Kazań, aktualnego zwycięzcy Ligi Mistrzyń. Podopieczne Giuseppe Cuccariniego pokonały rosyjskiego giganta 3:1 po bardzo dobrej grze. Wprawdzie pierwszą partię przegrały do 16, ale potem zdecydowanie poprawiły poziom swojej gry. Dzięki temu są o krok od zapewnienia sobie awansu do dalszej fazy Ligi Mistrzyń z bardzo trudnej grupy. Podbudowane na duchu po takim sukcesie, siatkarki z województwa zachodniopomorskiego będą dla bialanek bardzo trudnym przeciwnikiem. BKS aktualnie zajmuje czwarte miejsce w tabeli i może pochwalić się bilansem 11 zwycięstw i 4 porażek. Ostatnią wygraną podopieczne Leszka Rusa odniosły nad czerwoną latarnią ligi, Pałacem Bydgoszcz. Wygrana nie przyszła im łatwo, bo oprócz pierwszego seta, rywalki postawiły twarde warunki. Jednak gorsza dyspozycja w bloku i większa liczba błędów własnych przyczyniły się do tego, że BKS wyszedł zwycięsko z tej konfrontacji. W sobotę zespół stanie przed znacznie trudniejszym zadaniem, bo w tym meczu faworytem nie będzie. Chemik w piątej kolejce pokonał zespół z Podbeskidzia 3:0 i w nadchodzący weekend prawdopodobny jest podobny scenariusz, chyba że siatkarki z Bielska-Białej zainspirują się swoimi koleżankami zza miedzy. Przekonamy się o tym już wkrótce.

Także mecz we Wrocławiu pomiędzy tamtejszym Impelem i MKS-em Dąbrowa Górnicza zapowiada się na emocjonujące widowisko. Obie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli, zajmując odpowiednio piąte i szóste miejsce, a dzielą je zaledwie trzy punkty. Obie też mają za sobą zmagania w europejskich pucharach, ale z jakże odmiennymi rezultatami. Wrocławianki w 15. kolejce Orlen Ligi zmierzyły się z Atomem Treflem Sopot i niespodziewane gładko uległy ekipie znad morza w trzech setach. Spotkanie było bardzo jednostronnym widowiskiem, o czym świadczą wyniki poszczególnych setów, przegranych przez podopieczne Tore Aleksandersena do 14, 19 i 15. Po wyprawie nad Bałtyk siatkarki z Dolnego Śląska ruszyły do Rosji, gdzie w rozgrywkach Ligi Mistrzyń zmierzyły się z Omiczką Omsk. Udało im się wygrać historycznego, bo pierwszego seta w tych elitarnych rozgrywkach, ale przegrały mecz 1:3, co oznaczało pożegnanie z Ligą Mistrzyń. Po tych wszystkich dalekich wędrówkach podróż do Omska oznaczała zmianę czasu aż o pięć godzin, wrocławianki nie będą już musiały nigdzie jeździć, bo podejmą zespół z Dąbrowy Górniczej u siebie. I czekać je będzie bardzo trudne zadanie, bo ekipa z Zagłębia przyjedzie opromieniona dwoma sukcesami. Po pierwsze zakończyła niesamowitą serię Chemika Police, pokonując go 3:2 na własnym terenie. Po drugie wygrała ważny mecz w ćwierćfinale Pucharu CEV, wygrywając 3:2 z Galatasaray Stambuł. Jak widać, forma podopiecznych Juana Manuela Serramalery poszła w górę i stały się one faworytkami sobotniej potyczki. Będą mogły się przy okazji zrewanżować Impelowi za porażkę 1:3 sprzed trzech miesięcy. W tamtym meczu dąbrowianki zagrały słabo, ale teraz mają realną szansę na punkty.



O ile po spotkaniach we Wrocławiu, Policach czy nawet Łodzi można oczekiwać emocji, to trudno o nie będzie w meczu ostatniej drużyny w ligowej klasyfikacji z wiceliderem. Pałac Bydgoszcz, bo o nim mowa, jak na razie nie wygrał ani jednego meczu i zdobył w minionych piętnastu kolejkach zaledwie 2 punkty. W ostatnim meczu bydgoszczanki powalczyły wprawdzie z BKS-em Bielsko-Biała, ale walki wystarczyło na wygranie jednego seta, a to za mało, by powiększyć dorobek punktowy. A rywal będzie bardzo trudny, bo Muszynianka jak na razie spisuje się rewelacyjnie w tym sezonie. Podopieczne Bogdana Serwińskiego nie mają na głowie pucharów europejskich, bo w zeszłym sezonie zajęły dopiero szóste miejsce. Z przebudowanym składem jak na razie w tym sezonie zaskakują na plus, mając znakomity bilans 13 wygranych meczów i zaledwie 2 porażek, lepszym pochwalić się może tylko Chemik Police. W ostatnim ligowym meczu siatkarki z Małopolski pokonały KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:1, jednak beniaminek postawił im trudne warunki, zwłaszcza w drugim secie. Zespół z Muszyny wykorzystał lepsze przyjęcie i skuteczniej atakował, popełnił też mniej błędów i dopisał kolejne punkty na swoje konto. Teraz liczy na kolejną zdobycz, zwłaszcza że już raz w tym sezonie z Pałacem wygrał, a było to pod koniec października.

Zespół Legionovii w tym sezonie radził sobie do tej pory dość przeciętnie, ale ostatnio zanotował dwa ważne zwycięstwa na swoim koncie i z pewnością będzie chciał dopisać trzeci triumf z kolei. Siatkarki z podwarszawskiej miejscowości obecnie zajmują ósmą lokatę w tabeli, mając sześć punktów więcej od zajmującego dziewiąte miejsce KSZO, ważne więc będzie dla nich wywiezienie kompletu punktów z Piły, by umocnić się jeszcze na miejscu gwarantującym udział w play-off, a może nawet prześcignąć siódme w tabeli Budowlane Łódź. Zadanie wydaje się być z serii tych wykonalnych, zwłaszcza że podopieczne Roberta Strzałkowskiego w tym roku na razie radzą sobie bardzo dobrze – najpierw pokonały 3:0 Budowlanych Łódź, a tydzień temu w takim samym stosunku wygrały z Developresem SkyRes Rzeszów. Spotkanie było zacięte, legionowianki dopiero w końcówkach setów odskakiwały rywalkom. Nie do zatrzymania w tym spotkaniu była Malwina Smarzek, która zdobyła aż 19 punktów i skończyła 61% ataków. Z taką formą swojej atakującej siatkarki Legionovii mogą być spokojne o kolejne ligowe punkty. Pilanki do meczu przystąpią w gorszych humorach – jak na razie zajmują przedostatnie miejsce w tabeli i w tym sezonie zdołały wygrać tylko dwa razy – z Developresem SkyRes Rzeszów i Pałacem Bydgoszcz. W ostatniej kolejce musiały uznać wyższość Budowlanych Łódź, ulegając 1:3. Słabe wyniki już doprowadziły do roszad w sztabie zespołu z Wielkopolski – jakiś czas temu pracę stracił Dominik Kwapisiewicz i jego miejsce zajął dotychczasowy drugi trener, Łukasz Przybylak. Dzisiaj klub zakomunikował, że funkcję drugiego trenera będzie pełnić Irina Archangielskaja, która zresztą swoje największe sukcesy odnosiła z pilskim klubem. Czy obecność w sztabie byłej doświadczonej rozgrywającej tchnie nowego ducha w drużynę, tego nie dowiemy się wcześniej niż w sobotni wieczór. Fakty są takie, że zespół z Mazowsza jest w zasięgu PTPS-u, ale trzeba jeszcze tego dowieść na parkiecie. Już raz się nie udało i pilanki w tym sezonie przegrały 1:3 z Legionovią.

Mecz Developresu Rzeszów z PGE Atomem nie zapowiada specjalnych emocji. Sopocianki w tym sezonie nie tracą punktów z zespołami z dolnej połówki tabeli, a do tej pory tylko trzy razy schodziły z parkietu pokonane, co zaowocowało trzecim miejscem w tabeli. W ostatnim meczu ligowym Trefl nie dał najmniejszych szans Impelowi Wrocław, rozbijając zeszłorocznego wicemistrza ligi do 14, 19 i 15. W meczu tym wystąpiła już Izabela Bełcik, którą z wcześniejszego meczu wykluczyła kontuzja, która na szczęście nie okazała się groźna. Rozgrywająca zagrała bardzo dobre spotkanie i zgarnęła statuetkę MVP. Nieco gorzej wiedzie się podopiecznym Lorenzo Micelliego w pucharach europejskich. W czwartkowy wieczór zmierzyły się w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu CEV z Prosecco Doc-Imoco Conegliano i musiały uznać wyższość włoskiej drużyny. Okazją do poprawienia humorów będzie więc spotkanie z Developresem, chociaż siatkarki zdają sobie sprawę, że ten mecz to nie będzie spacerek. – Hala w Rzeszowie jest dla nas obcym terenem. Pierwszy raz większość z nas będzie tam grała, więc na pewno nie szykujemy się na łatwe spotkanie. Jeśli nasza gra na to pozwoli, na pewno pograją sobie wszystkie, jeśli nie, to będziemy grały podstawową szóstką. Punkty są nam bardzo potrzebne, więc musimy dać z siebie wszystko. Będzie ciężko, ale nikt nie spodziewał się ulg czy łatwych meczów – podkreśla Izabela Bełcik. Rzeszowianki na pewno będą u siebie chciały ugrać jakieś punkty, które są im bardzo potrzebne. W tym momencie zajmują dziesiątą lokatę w tabeli i do ósmej Legionovii tracą już siedem oczek. Po ostatnim ligowym meczu na pewno nie mogą być z siebie zadowolone, bo przegrały właśnie z zespołem z Legionowa i to 0:3. O punkty z PGE Atomem będzie trudno, ale siatkarki z Podkarpacia nie tracą nadziei. – Mam nadzieję, że uda nam się przełamać, ponieważ jak tlenu potrzebujemy punktów – zapowiada Magdalena Hawryła, środkowa Developresu. Czy jej drużynie uda się przełamać, a może jednak wygra faworyt? Dowiemy się w sobotni wieczór.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved