Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Bednorz: Powolutku zaczyna nam to wychodzić

Bartosz Bednorz: Powolutku zaczyna nam to wychodzić

fot. Łukasz Kardynał / sportsphotos.eu

- Przede mną jeszcze długa droga i wiele potu zostawionego na treningach, żeby móc się nazwać przyjmującym. Na razie jest dobrze, ale uważam, że może być o wiele, wiele lepiej - mówi 21-letni Bartosz Bednorz, jeden z autorów zwycięstwa z Resovią.

Co takiego się stało, że „odpaliliście” akurat z tak mocnym rywalem? Resovia to przecież wicemistrz kraju, lider PlusLigi i uczestnik Ligi Mistrzów.

Bartosz Bednorz:Powiedzieliśmy sobie przed meczem, że nie patrzymy na to, kto jest po drugiej stronie siatki, ale wychodzimy na boisko tak samo mocno zmotywowani, jak do każdego innego rywala. Chcieliśmy „tylko” wyjść i pokazać swoją najlepszą siatkówkę. No i uważam, że w tym spotkaniu dopięliśmy tego.

W oczy rzucała się wasza niesamowita waleczność. Żyliście jako zespół od pierwszej do ostatniej piłki…



To prawda. Myślę, że te ostatnie ciężkie chwile, zmiana trenera i te wszystkie wcześniejsze porażki tak na nas ciążyły, że nie byliśmy w stanie przestać o tym myśleć. Chodziła za nami wielka fala negatywnych opinii, nie był to łatwy czas ani dla nas, ani dla naszych kibiców, ale ta zmiana trenera chyba nam trochę pomogła (tuż przed świętami Krzysztofa Stelmacha zastąpił Andrea Gardini – przyp. red.). Powiedzieliśmy sobie, że zamykamy pewien okres, zapominamy o tym co było i staramy się otworzyć nowy, lepszy rozdział. No i powolutku zaczyna nam to wychodzić. Powalczyliśmy już z Bełchatowem, a teraz te ważne punkty z Rzeszowem pokazują, że idziemy do przodu.

Z panem w jednej z wiodących ról. Patrząc na pana ostatnie występy, można żałować, że tak późno mógł pan pomóc drużynie.

Niestety, tuż przed sezonem przytrafiła mi się kontuzja kolana, która wykluczyła mnie z gry na prawie dwa miesiące. Robiłem wszystko, żeby jak najszybciej wrócić, ale zdrowia i czasu się nie oszuka. A że chłopaki z zespołu ciężko przez ten czas trenowali, więc trudno mi było wrócić i wskoczyć do składu. Tym bardziej, że na tej mojej pozycji mamy bardzo dobrych, doświadczonych zawodników (przyjmującymi w Indykpolu AZS są też m.in. Piotr Łuka, Słowak Frantisek Ogurcak i Brazylijczyk Levi Cabral – przyp. red.). Zadanie było niełatwe, ale ciężką pracą i zdeterminowaniem udało mi się dojść do tego, co sobie wcześniej założyłem: żeby spędzać na boisku jak najwięcej czasu. Dla mnie, jako tak młodego zawodnika, to jest bardzo, bardzo ważne. A najważniejsze jest to, że jako zespół zmieniliśmy „głowę” i po części nasz system gry, no i to stopniowo zaczyna to owocować.

Dobrze może być też w sobotę w Jastrzębiu?

Moim zdaniem nadszedł ten moment, że złapaliśmy „podłoże” i w końcu odbijamy się od niego. Mam nadzieję, że ta wygrana z Rzeszowem wpłynie na nas korzystnie, tym bardziej że zwycięstwo nad takim rywalem zawsze buduje zespół. A już szczególnie taki zespół, który przeżywał ciężkie tygodnie i łapał porażkę za porażką. Uważam, że z każdym kolejnym meczem nasza gra powinna wyglądać coraz lepiej. A co do Jastrzębia, to chcemy tam pokazać znów dobrą siatkówkę, a na co to wystarczy, to się okaże. Mogę tylko zapewnić, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby przywieźć jakieś punkty ze Śląska.

Więcej w serwisie sport.wm.pl

źródło: sport.wm.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved