Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Sensacja w Olsztynie, jastrzębianie górą w hicie kolejki

PlusLiga: Sensacja w Olsztynie, jastrzębianie górą w hicie kolejki

fot. archiwum

W hicie 19. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel pokonał ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:1. Dużego kalibru niespodziankę sprawili akademicy z Olsztyna, którzy we własnej hali zwyciężyli po tie-breaku z Asseco Resovią Rzeszów.

Pierwszy set szlagieru w Kędzierzynie-Koźlu zwiastował zacięte widowisko. Gospodarze zwyciężyli 31:29. W dalszej fazie meczu okazało się, że kędzierzynianie w inauguracyjnej odsłonie wzbili się na maksimum swoich możliwości tamtego dnia, bowiem niemal całkowicie oddali inicjatywę przeciwnikom. Jastrzębianie zwyciężyli pewnie kolejne trzy partie, w których podopieczni Sebastiana Świderskiego nie byli w stanie osiągnąć magicznej granicy 20 punktów, a porażkę w pierwszej odsłonie usprawiedliwiali nadspodziewanie wysoką liczbą błędów własnych. – Pierwszy set tego meczu przegraliśmy przez nasze błędy własne. Po naszej stronie było sporo naprawdę banalnych pomyłek, a myląc się tyle razy, trudno wygrać – mówił atakujący Michał Łasko. Włoch rozegrał fantastyczne spotkanie – w czterech setach zdobył aż 29 punktów, notując skuteczność na poziomie 54%. Do tego dołożył 4 asy serwisowe. To wszystko zaowocowało nagrodą MVP tej konfrontacji. Jego vis-a-vis Dominik Witczak zaprezentował się znacznie gorzej. 12 punktów i 28% skuteczności to było zdecydowanie zbyt mało, by powstrzymać ekipę Roberto Piazzy. Na wyróżnienie zasłużył niewątpliwie Patryk Czarnowski. Środkowy Jastrzębskiego Węgla zdobył aż 6 punktów blokiem.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 1:3
(31:29, 19:25, 16:25, 15:25)

W drugim piątkowym spotkaniu doskonałą formę i mistrzowskie aspiracje potwierdzili siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk. Beniaminek z Będzina nie zdołał w żadnym z setów zdobyć choćby 20 punktów. Dość powiedzieć, że najskuteczniejszym siatkarzem w szeregach MKS-u był Tomasz Tomczyk – zdobywca… 6 punktów. Po drugiej stronie siatki znakomicie zaprezentował się doświadczony atakujący Murphy Troy. Amerykanin atakował ze skutecznością 67%, zdobywając 12 punktów i tytuł MVP. Podopieczni Andrei Anastasiego dominowali w bloku (11 do 5), a w tym elemencie brylował szczególnie Bartosz Gawryszewski (5 punktowych bloków). Będzinianie za to lepiej przyjmowali (55% do 30% pozytywnego przyjęcia), ale nie przełożyło się to na korzystny wynik.



MKS Banimex Będzin – Lotos Trefl Gdańsk 0:3
(19:25, 18:25, 15:25)

Na fali wznoszącej znajduje się również Transfer Bydgoszcz. Podopieczni Vitala Heynena, zwyciężając w pojedynku z AZS-em Częstochowa, utrzymali miejsce w czołowej czwórce. Sobotni sukces zawdzięczają przede wszystkim Konstantinowi Cupkoviciowi. Były zawodnik PGE Skry Bełchatów zdobył 16 punktów, atakując ze skutecznością 54%. Goście walczyli dzielnie, a w ich obozie wyróżniali się Guillaume Samica i Michał Kaczyński, którzy łącznie powiększyli konto swojego zespołu o 31 oczek. Mecz był dosyć wyrównany, a różnice w poszczególnych elementach niewielkie (60% do 57% pozytywnego przyjęcia oraz 49% do 45% skuteczności w ataku na korzyść bydgoszczan). Jedynie w bloku przewaga była zauważalna (10 do 4). Często jednak decydowały niuanse i doświadczenie w kluczowych momentach, o czym mówił po meczu Michał Bąkiewicz. – Zaprezentowaliśmy się nieźle, ale bydgoszczanie w decydujących momentach zachowali więcej zimnej krwi – skonstatował szkoleniowiec AZS-u Częstochowa.

Transfer Bydgoszcz – AZS Częstochowa 3:1
(25:15, 22:25, 25:22, 25:22)

Piąte zwycięstwo w sezonie odnieśli podopieczni Piotra Gruszki. Triumf ten był o tyle istotny, że dzięki niemu zespół z Bielska-Białej zrównał się punktami ze swoim sobotnim rywalem – Effectorem Kielce. Spotkanie było teatrem dwóch aktorów: Jose Luisa Gonzaleza (27 punktów, 59% skuteczności) i Siergieja Kapelusa (28 punktów, 58% skuteczności, 4 bloki). Co ciekawe, mimo tak kapitalnej postawy skrzydłowych BBTS-u, nagroda MVP powędrowała do rozgrywającego Bartłomieja Neroja, który błyskotliwie poprowadził grę swojej drużyny. Kielczanom nie można odmówić ducha walki. W ostatnim secie byliśmy świadkami fantastycznej, zaciętej wymiany ciosów, którą ostatecznie na swoją korzyść rozstrzygnęli goście. Niezadowolony z postawy swoich podopiecznych był trener Dariusz Daszkiewicz. Jego zdaniem kielczanie nie realizowali przedmeczowych założeń. – Mieliśmy swoje szanse wcześniej, wiele piłek setowych, trzeba było tylko to wykorzystać – powiedział trener kielczan po spotkaniu. Ostatnia partia tego meczu zakończyła się wynikiem 37:39. – Zagraliśmy źle w ataku. Inna sprawa, że w ostatnim secie i tak to najlepiej wyglądało. Tu można mieć pretensje za pojedyncze piłki, między innymi za tę ostatnią, która była beznadziejnie zaatakowana. Ale patrzmy wcześniej – mieliśmy problemy w pierwszym secie, jeszcze większe w drugim i w trzecim podobnie. A Bielsko zagrało tak, jak się tego spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że ciężar gry będzie spoczywał na doświadczonych zawodnikach – Kapelusie i Gonzalezie. Jednak nie radziliśmy sobie z ich atakami. Szczególnie z Argentyńczykiem – nie mogliśmy go zatrzymać. Zaatakował nas 45 razy, przy czym miał 60% skuteczności – mówił po meczu szkoleniowiec Effectora. Jedynym siatkarzem jego zespołu, który zbliżył się poziomem do czołowych graczy rywali, był Adrian Buchowski (15 punktów, 52%).

Effector Kielce – BBTS Bielsko-Biała 1:3
(25:22, 17:25, 21:25, 37:39)

W Radomiu beniaminek i zarazem rewelacja rozgrywek – Cuprum Lubin – rozprawił się z Cerrad Czarnymi. Spotkanie było bardzo wyrównane, a różnice punktowe w trzech z czterech setów były minimalne. Tytuł MVP zdobył niesamowity Dmytro Paszycki. Ukraiński środkowy po raz kolejny był wiodącą postacią swoim zespole (18 punktów, 71% skuteczności, 4 bloki). Doskonałą skuteczność w ataku (70%) zaprezentował także Jeroen Trommel, który zdobył 22 punkty. Po drugiej stronie siatki wyróżnić należy Mikko Oivanena (24 punkty, 51% skuteczności) i Wojciecha Żalińskiego (14 punktów, 53%). O sukcesie lubinian w dużej mierze zadecydowała doskonała dyspozycja w zagrywce. Podopieczni Georghe Cretu zaserwowali aż 11 asów, podczas gdy ich rywale zaledwie 2. Przyczyn porażki w tym elemencie doszukiwał się Robert Prygiel. – Przede wszystkim zabrakło naszej zagrywki. To trzeba otwarcie powiedzieć. Zepsuliśmy dwadzieścia serwisów, a tylko dwa przyniosły nam wymierną korzyść – narzekał opiekun Czarnych.

Cerrad Czarni Radom – Cuprum Lubin 1:3
(21:25, 25:23, 23:25, 28:30)

Do olbrzymiej niespodzianki doszło w Olsztynie, gdzie bardzo śle spisujący się w ostatnim czasie akademicy nieoczekiwanie pokonali Asseco Resovię Rzeszów. Sensacją zapachniało po dwóch pierwszych setach, w których górą byli gospodarze. Wicemistrzowie Polski doprowadzili co prawda do tie-breaka, ale na ostatniej prostej ponownie musieli uznać wyższość przeciwników. W szeregach ekipy z Podkarpacia początkowo nie funkcjonował atak. Jochen Schoeps przez dwie pierwsze partie zdobył zaledwie 5 punktów (35%) i został zmieniony przez trenera Andrzeja Kowala. Najjaśniejszym punktem Resovii był Nikołaj Penczew (15 punktów, 57%). Po stronie gospodarzy grę w ataku trzymali Grzegorz Szymański (20 punktów, 41%) i Bartosz Bednorz (16 punktów, 54%). Doświadczony atakujący został uhonorowany nagrodą dla najlepszego zawodnika tego starcia.

Indykpol AZS Olsztyn – Asseco Resovia Rzeszów 3:2
(25:23, 25:15, 21:25, 19:25, 15:10)

Zawodnicy PGE Skry Bełchatów po dwóch ligowych porażkach z rzędu wracają na właściwe tory. Przed tygodniem pokonali akademików z Olsztyna, a w niedzielę nie dali szans tym ze stolicy. Warszawska młodzież i prowadzący grę doświadczony rozgrywający Piotr Lipiński walczyli dzielnie, a przez większość drugiej odsłony nawet prowadzili. Nie wystarczyło to jednak na wygranie choćby jednego seta. Mistrzowie Polski przeważali w przyjęciu (51% do 35%), bloku (8 do 2) i ataku (59% do 47%). Stosunkowo słabe spotkanie rozegrał lider bełchatowian – Mariusz Wlazły. Najlepszy zawodnik mundialu, który dzień wcześniej odebrał statuetkę za 2. miejsce w plebiscycie na najlepszego sportowca roku, zdobył jedynie 7 punktów przy skuteczności na zaskakująco niskim poziomie (31%). Siła Skry leży jednak w szerokiej i wyrównanej kadrze, a odpowiedzialność za siłę ognia wziął na siebie Facundo Conte (13 punktów, 65%). Po stronie zawodników Jakuba Bednaruka najlepiej zaprezentował się Aleksander Śliwka. Młody przyjmujący zanotował 10 punktów (60%).

AZS Politechnika Warszawska – PGE Skra Bełchatów 0:3
(18:25, 22:25, 17:25)

Zobacz również:
Wyniki 19. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved