Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Puchar Włoch nie dla Łukasza Żygadły

Puchar Włoch nie dla Łukasza Żygadły

fot. Joanna Skólimowska

W wielkim finale Pucharu Włoch rywale z Modeny okazali się za mocni dla Trentino. Zespół Łukasza Żygadły zdołał ugrać tylko seta. Klasę i dominację podopiecznych Angelo Lorenzettiego najlepiej potwierdza ostatni set, wygrany przez Modenę 25:12.

Pierwsze akcje meczu finałowego nie były raczej zapowiedzią wielkiego widowiska, przy błędach Ngapetha i Nemca w polu serwisowym utrzymywała się gra na styku. Jako pierwsi lepiej zareagowali siatkarze Trento, po zagraniach Filippo Lanzy wypracowując minimalną zaliczkę punktową. Zagranie przyjmującego gialloblu w siatkę, a następnie bloki na Nemcu pozwoliły podopiecznym Angelo Lorenzettiego przejąć kontrolę nad przebiegiem zmagań (9:7). Pogoń Łukasza Żygadły i jego kolegów za rywalami szybko przyniosła oczekiwane rezultaty, szeregi przyjęcia Modeny naruszył swoim serwisem Matej Kazijski, a przy kolejnych kontrach podopieczni Radostina Stojczewa wrócili do gry na styku (9:9, 10:10). W trudnych chwilach siatkarze Modeny mogli jednak liczyć na swojego atakującego, a Luca Vettori bezlitośnie obijał blok rywali. Problemy z wyprowadzeniem skutecznych ataków mieli gialloblu, a podopieczni trenera Lorenzettiego nie marnowali otrzymanych szans. Po kolejnym efektownym zagraniu Vettoriego obie ekipy dzieliły już trzy oczka (11:14) i Radostin Stojczew przywołał swoich podopiecznych do siebie. Reprymenda szkoleniowca i cierpliwa gra przyniosły rezultaty i przy dobrej zagrywce swojego atakującego siatkarze Trento ponownie zbliżyli się do rywali (14:16). Tym razem zareagował Angelo Lorenzetti. Współpraca bloku z obroną i kolejne kontrataki postawiły w lepszej sytuacji siatkarzy Modeny (18:16). Kiedy wydawało się, że sytuacja jest opanowana siatkarze Trento znów niebezpiecznie zbliżyli się do rywali (19:20). Złudzeń rywalom nie zostawił Casadei, który dobrą zagrywką przywrócił spokój swoim kolegom. W kluczowym momencie nie mylił się Petrić, kończąc pierwszą partię meczu (25:19).

Podobnie do partii premierowej wyglądały pierwsze akcje odsłony kolejnej, także tym razem gra na styku nie trwała długo. Przy problemach Trento z wyprowadzeniem kończącego ataku kolejnych szans nie marnował Nemanja Petrić (1:3). O ile początkowo jeszcze nadzieją dla poprawy efektywności gialloblu mógł być Martin Nemec, o tyle z czasem także ataki Słowaka odbijały się od bloku rywali, wracając w boisko Trento. Czujnością na siatce popisywał się Matteo Piano (7:4). Chwilę później środkowy Azzurrich nie ustrzegł się błędów własnych i podopieczni Radostina Stojczewa znów zbliżyli się do rywali (7:8). Reakcja Angelo Lorenzettiego była niemal natychmiastowa, szkoleniowiec Modeny poprosił o czas. Earvin Ngapeth i jego koledzy szybko odnaleźli swój rytm gry, zostawiając rywali w tyle (11:7). Do zagrań z drugiej linii Francuz broniący barw klubu z Modeny dodał asy serwisowe i było już 12:7. Sytuacji Trento nie ratowały pojedyncze zagrania Lanzy, coraz większe problemy miał Nemec i krótko później w miejsce Słowaka trener Stojczew desygnował do gry Nelliego. Przy utrzymującej się grze punkt za punkt bezpieczna przewaga Modeny utrzymywała się, także dotychczas będący najpewniejszym punktem ataku Trento – Filippo Lanza – nie ustrzegł się pomyłek. W kocówce seta Modena prowadziła już 22:16. Pewni swego zawodnicy Modeny nie ustrzegli się pomyłek, uaktywnił się także blok Trento. Zryw zespołu polskiego rozgrywającego pozwolił już jedynie zmniejszyć rozmiar porażki (19:25).

Wymiana sił w ataku rozpoczęła kolejny fragment meczu. Na kolejne zagrania Ngapetha odpowiadał Matej Kazijski. To właśnie zagrania duetu Kazijski/Lanza pozwoliły gialloblu wypracować pierwszą kilkupunktową zaliczkę w tym secie. Szybko jednak do głosu doszli zawodnicy Modeny, odwracając sytuację (7:5). Do efektywnych zagrań w ataku Earvin Ngapeth dodał skuteczne bloki, powstrzymując na siatce Filippo Lanzę. Przyjmujący Azzurrich „odwdzięczył się” przeciwnikom, popisując się punktowymi serwisami. To właśnie ustawienie z Lanzą w polu serwisowym pomogło Trento odzyskać prowadzenie (11:9). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i w ekspresowym tempie podopieczni trenera Lorenzettiego wrócili do gry (14:14). Od tego momentu toczyła się gra na styku, obie drużyny na przemian zamieniały się minimalnym, jednopunktowym prowadzeniem. Emocje dawały upust nie tylko przy typowo siatkarskim zagraniach, po kolejnych dyskusjach pod siatką Ngapeth został upomniany przez sędziego czerwoną kartką. Kiedy po raz kolejny serwisem zapunktował Lanza (20:17), wydawało się, że tej przewagi Trento nie da sobie już odebrać, spokojnie kończąc ten fragment meczu. O swojej dobrej dyspozycji w tym elemencie przypomniał rywalom także Ngapeth, a po bloku na Kazijskim gra rozpoczęła się praktycznie od nowa (20:20). Wojnę nerwów lepiej przetrzymali podopieczni trenera Stojczewa, a bohaterem swojego zespołu, kończącym partię dwoma asami serwisowymi, był Matej Kazijski (25:23).



Podenerwowani takim obrotem sytuacji siatkarze Modeny z wysokiego „C” rozpoczęli partię kolejną. Skuteczne zagrania Petricia z Ngapethem oraz blok na Lanzy już miały być sygnałem dla gialloblu, że o wygraną w spotkaniu nie będzie łatwo. Wraz z rozwojem seta dystans się zwiększał, początkowo jeszcze na kolejne zagrania Ngapetha odpowiadał Nelli (4:7), jednak z każdą kolejną akcją siatkarze Trento sprawiali wrażenie opadających z sił. W szeregach Modeny nie było widać zmęczenia, swój zespół do końcowego sukcesu prowadził Earvin Ngapeth. Francuz efektowne, siłowe ataki przeplatał technicznymi zagraniami, nie dając najmniejszych szans rywalom w obronie (12:6). Kompletna gra podopiecznych trenera Lorenzettiego pozwoliła im na kontrolowanie przebiegu zmagań (17:7 po ataku Petricia). Także w tej partii nie brakowało nerwowości, emocji nie opanował Radostin Stojczew, skończyła się także cierpliwość arbitra spotkania i szkoleniowiec Trento otrzymując jednocześnie żółtą i czerwoną kartkę, musiał opuścić plac boju. Na tym etapie spotkania nikt ani nic nie było w stanie uratować szans siatkarzy Trentino, as serwisowy Bruno po raz kolejny bezlitośnie obnażył problemy przyjmujących gialloblu (10:20). Od tego momentu Łukasz Żygadło i jego koledzy zdobyli już tylko dwa oczka. Męki swojego zespołu zakończył Filippo Lanza, w ostatniej akcji meczu zagrywając w siatkę (12:25).

MVP turnieju wybrany został Earvin Ngapeth

Energy T.I. Diatec Trentino – Modena Volley 1:3
(19:25, 19:25, 25:23, 12:25)

Składy zespołów:
Diatec Trentino: Kazijski (11), Birarelli (2), Żygadło (1), Nemec (4), Lanza (12), Sole (8), Colaci (libero) oraz Nelli (9), Giannelli, Fedrizzi i Burgsthaler (4)
Modena Volley: Bruno (3), Petrić (20), Ngapeth (17), Piano (9), Verhees (8), Vettori (13), Rossini (libero) oraz Casadei (1)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved