Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Szymon Romać: Głęboko wierzę w to, że znajdziemy się w play-off

Szymon Romać: Głęboko wierzę w to, że znajdziemy się w play-off

fot. Anna Gumowska

Cuprum Lubin ostatnio ponownie mocno postawił się mistrzom Polski. Choć lubinianie przegrali, to mogą być zadowoleni ze swojej postawy. - Złapaliśmy swój odpowiedni rytm i myślę, że teraz pokazujemy to na parkiecie - mówi Strefie Siatkówki Szymon Romać.

Rozegraliście kolejny mecz przeciwko mistrzom Polski, w którym bardzo mocno zagroziliście rywalom i tak naprawdę niewiele brakowało, by spotkanie przedłużyć…

Szymon Romać: – To na pewno był dobry mecz, który mógł podobać się kibicom. W pierwszym secie postawiliśmy mistrzowi Polski wysoko poprzeczkę, bo zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze. Wypełnialiśmy wszystkie założenia taktyczne na to spotkanie. Kopnęliśmy ich trochę mocniej zagrywką. Ten drugi set był już trochę bez historii i Skra wygrała zdecydowanie. W kolejnej odsłonie trochę szkoda tej naszej przewagi, którą mieliśmy. Mogło być w meczu już 2:1 dla nas i nie wiemy, jak potoczyłoby się to dalej. W ostatnim secie Skra ewidentnie pokazała swoją siłę i wyszło jej doświadczenie. Bełchatowianie w najważniejszym momencie potrafili zdobyć kilka punktów i odjechać z wynikiem, wykorzystując swoją zagrywkę. Dlatego też mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla nich.

W trzecim secie niewiele brakowało byście objęli prowadzenie w meczu, co się stało, że straciliście tak wyraźną przewagę?



Rzeczywiście, w pewnym momencie był chyba wynik 17:11 dla nas, a tę przewagę straciliśmy. Nie potrafiliśmy utrzymać chłodnej głowy, nie dawaliśmy rady kończyć swoich ataków, trochę słabiej zaczęliśmy grać w przyjęciu. Skra skrzętnie to wykorzystywała, ponieważ włączyła swoją dobrą grę w kontrze, co jest jednym z ważniejszych elementów ich gry. Bełchatowianie pokazali nam w tym meczu, jak to się robi i trzeba im to oddać.

Kontuzje nie omijają Cuprum. W tych najtrudniejszych chwilach świadomość, że trener nie może pomóc zmianami, gdzieś tam w głowach zostawała, prawda?

Pewnie, w tych ważnych momentach trochę to na nas podziałało, że trener nie ma możliwości manewru, dokonania jakichś zmian, które mogłyby nam pomóc przetrwać przestój. Chociaż można już chyba powiedzieć, że jesteśmy przyzwyczajeni do takiej sytuacji, ponieważ znajdujemy się w niej od około miesiąca. Marcela nie ma już od początku, Paweł nie wrócił jeszcze do pełni zdrowia. Staramy się jednak radzić sobie w takim składzie personalnym, jaki jest i chyba najgorzej nam to nie wychodzi, a wręcz przeciwnie.

W ostatnim czasie jesteś wiodącą postacią w swoim zespole. Czujesz się silny? Czujesz się ostoją drużyny?

Może nie tyle czuję się ostoją zespołu, co czuję się pewnie. Troszeczkę pomogły mi te mecze rozegrane w pełnym wymiarze, dały mi trochę tej pewności siebie, pozwoliły mi oswoić się z ligową otoczką. Na pewno to teraz procentuje. Cieszę się, że mogę zagrać w każdym meczu i staram się pokazywać z jak najlepszej strony. Nie odczuwam z tego powodu też jakiejś wielkiej presji, to jest mój pierwszy sezon w PlusLidze, dlatego chcę prezentować się jak najlepiej i wykorzystywać szanse, jakie mam.

Niewielu spodziewało się tak dobrej postawy po beniaminku PlusLigi. W porównaniu z początkiem sezonu wasze oczekiwania i cele na sezon uległy zapewne zmianom?

Na pewno oczekiwania wobec Cuprum przed sezonem były inne. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale wcześniej nikt z kibiców nie spodziewał się, że będziemy tak ładnie walczyć. My jednak nie możemy powiedzieć, że jesteśmy tym zaskoczeni, ponieważ od pierwszego razu, gdy spotkaliśmy się na treningu, bardzo dobrze to wyglądało. Od początku każdy z nas na każdym z treningów i w każdym z meczów zostawiał serce na boisku, dawał z siebie maksimum możliwości i to teraz procentuje. Po prostu potrzebowaliśmy troszeczkę czasu, by się zgrać się, bo drużyna była praktycznie nowa. Na szczęście po tych pierwszych trochę rwanych meczach złapaliśmy swój odpowiedni rytm i myślę, że teraz pokazujemy to na parkiecie.

Walczycie jak równy z równym również z czołowymi ekipami PlusLigi. Wygrane i punkty zdobywane z tymi najlepszymi chyba najmocniej budują pewność siebie zespołu i atmosferę w drużynie?

Można tak powiedzieć. Teoretycznie punkty zdobyte w meczach z wyżej notowanymi rywalami, tak jak m.in. w ligowym spotkaniu ze Skrą w Bełchatowie przed kilkoma tygodniami czy po zwycięstwie w Rzeszowie na Podpromiu, możemy uznać – w perspektywie ligi – za "gratisowe". One liczą się do tabeli, ale najważniejsze tak naprawdę mecze czekają nas z rywalami, którzy z nami sąsiadują w tej tabeli, np. spotkanie z Politechniką Warszawską, które na własnym boisku udało się nam wygrać 3:0. Teraz przed nami ważny mecz w Radomiu z Czarnymi, którzy znajdują się zaraz za nami i depczą nam po piętach. Na pewno więc to są dla nas najistotniejsze mecze, bo tutaj rozegra się walka o miejsce w play-off.

Wspomniałeś o meczu z Politechniką Warszawską. W nim sytuacja była odwrotna do tej w meczu ze Skrą. W pierwszej partii to wy wyciągnęliście wynik mimo znacznej przewagi rywali…

Myślę, że ten set był takim przełomowym dla tego meczu, była to najważniejsza jego partia. Politechnika w pewnym momencie prowadziła w nim już pięcioma bądź sześcioma punktami i tutaj chyba wyszło doświadczenie naszych starszych kolegów z drużyny. W tym wypadku potrafiliśmy zachować chłodne głowy, zrobiliśmy to, co w meczu pucharowym zrobiła Skra – wykorzystaliśmy niemoc rywali w ataku, dołożyliśmy dobre zagrywki i bloki, które nam się przydarzyły. Myślę, że to był główny moment, który zdecydował, że nie odpuściliśmy tego pierwszego seta. W kolejnych partiach tym bardziej już pokazaliśmy większe doświadczenie zespołu w najważniejszych momentach. Od stanów 10:10 czy 12:12 zaczęliśmy punktować blokiem, dobrze grać zagrywką i myślę, że to pozwoliło nam wygrać w trzech setach.

Trzeba przyznać, że w hali Energia gra się wam dobrze, chętnie byście chyba ponownie do niej zawitali w fazie play-off?

Chyba nie można powiedzieć, że gra się w jakiejś hali dobrze, bo jeśli gra się na dobrym poziomie, to każda hala pasuje. Gdzie byśmy nie pojechali, gdzie byśmy nie zagrali, chcemy zaprezentować pełnię swoich możliwości, zagrać jak najlepiej i ugrać to, co możemy. Troszeczkę napsuliśmy drugi raz krwi mistrzowi Polski, ale nie możemy też zapominać o Rzeszowie, gdzie w tamtejszej hali również dobrze nam się grało. Na pewno na kogo byśmy nie trafili w play-off – bo głęboko wierzę w to, że znajdziemy się w nim – to będziemy starać się walczyć i pokazać z jak najlepszej strony.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved