Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Puchar Włoch: Nie będzie polskiego finału

Puchar Włoch: Nie będzie polskiego finału

fot. Joanna Skólimowska

Trentino rozegrało pięciosetowy pojedynek w Pucharze Włoch i uzyskało awans do finału. Zespół Łukasza Żygadły pokonał Sir Safety Perugia. Mniej szczęścia miał Bartosz Kurek, Lube przegrało w tie-breaku z Modeną, chociaż prowadziło 2:1 w setach.

Spotkanie lepiej rozpoczęli podopieczni Radostina Stojczewa, błędy własne siatkarzy Perugii oraz skuteczne zagrania Martina Nemca dały im prowadzenie 5:2. Kilkupunktowa przewaga utrzymywała się do stanu 10:7. Simone Buti skończył piłkę przechodzącą, po czym Matej Kazijski został zablokowany i oba zespoły dzielił już tylko punkt. As Aleksandara Atanasijevicia dał remis 11:11, a po skończonym ataku Christiana Fromma z drugiej linii to siatkarze z Perugii wyszli na pierwsze prowadzenie w meczu 13:12. Nie cieszyli się jednak długo z przewagi, gdyż seria dobrych zagrywek Nemca pozwoliła Trentino zdobyć kilka punktów z rzędu (16:13). Nikola Grbić od razu zdecydował się zmienić parę przyjmujących i ta zmiana przyniosła rezultat – cztery punkty zdobyte z rzędu przez ekipę ze stolicy Umbrii. Tę serię zwieńczył blok Butiego na Birarellim. Siatkarzom Trentino nie udało się już odrobić strat. Atak Thomasa Beretty dał jego drużynie pierwszą piłkę setową, którą chwilę później wykorzystał Atanasijević (25:22).

W drugiej partii początkowo przewagę uzyskali siatkarze z Perugii, po ataku Gorana Vujevicia prowadzili 5:3. Ale kiedy parę chwil później na zagrywkę poszedł Matej Kazijski, z przewagi nic nie zostało, co więcej, to jego drużyna wyszła na prowadzenie (7:5). O czas od razu poprosił Grbić i po przerwie najpierw zapunktował Vujević, a potem rywale nie poradzili sobie z jego zagrywką i na tablicy był remis 7:7. I tak przeciąganie liny z wynikiem trwało w najlepsze – co Perugii udało się odjechać z wynikiem (14:10), to podopieczni trenera Stojczewa odrabiali straty (13:14). Po ataku Atanasijevicia i zepsutym zagraniu Kazijskiego znów biało-czarni prowadzili kilkoma punktami (16:13). I znów jak kilka minut wcześniej gracze z Trentino wyrównali i doszło do bardzo zaciętej końcówki. Po ataku Sebastiana Sole jako pierwsi piłkę setową mieli podopieczni Radostina Stojczewa (24:23), ale chwilę później wyrównał Simone Buti (24:24). Jednak to rywale mieli jeszcze dwie okazje na wygranie tej partii i nie zmarnowali ich. Blok na Atanasijeviciu zakończył tę odsłonę meczu wynikiem 28:26.

Podopieczni Nikoli Grbicia niewiele się przejęli przegraną w poprzedniej partii, raczej wydawali się jeszcze bardziej zmotywowani do walki i szybko odskoczyli na 6:3. Do przerwy technicznej udało im się jeszcze powiększyć przewagę o jedno oczko (11:7, 12:8). W dalszej części seta przewaga zespołu z Umbrii utrzymywała się, a kiedy na zagrywce pojawił się Christian Fromm, sprawił bardzo dużo problemów przyjmującym przeciwnej drużyny i w efekcie jego zespół odskoczył na 19:11. W końcu niemiecki przyjmujący pomylił się i zaserwował w siatkę, ale wypracowana przewaga dała Perugii duży komfort gry. Trentino jednak nie ustępowało i w końcówce doszło rywala na trzy punkty (19:22) po udanym zagraniu Michele Fedrizziego. W kolejnej akcji blok obił Atanasijević i kiedy w aut zaatakował Gabriele Nelli, Perugia miała pierwszą piłkę setową. Stojczew bardzo żywiołowo zareagował na decyzję sędziego, że atak był autowy, co poskutkowało czerwoną kartką i zwycięstwem w tej odsłonie zespołu z Umbrii.

Po wyrównanym początku czwartej partii dosyć szybko zaczęła się zarysowywać przewaga Trentino. Po bloku na Vujeviciu podopieczni trenera Stojczewa prowadzili 7:5, po skutecznym obiciu bloku przez Nemca mieli przewagę już czterech oczek (10:6). Za dyskusje z sędziami czerwoną kartka został ukarany Simone Buti, po czym Atanasijević został dwukrotnie zablokowany i zespół Łukasza Żygadły prowadził już 13:6. Siatkarze z Perugii próbowali odrobić straty, ale bezskutecznie, nie pomogła też zmiana rozgrywającego. Kiedy Gabriele Maruotti obił blok rywala (20:14), to był ostatni punkt zdobyty przez podopiecznych Grbicia w tym secie. Własne błędy plus udane ataki Lanzy dały pierwszą piłkę setową (24:14), a seta zakończył atak Gabriele Nelliego (25:14).

Decydująca partia od początku układała się po myśli Trentino. Dobra zagrywka Mateja Kazijskiego pozwoliła jego drużynie wyjść na prowadzenie 5:2, a gdy po czasie wziętym przez Grbicia Filippo Lanza obił blok rywali, było już 6:2. Kolejny skuteczny atak Lanzy spowodował, że jego drużyna prowadziła już 10:4 i chociaż trzy kolejne akcje wygrała Perugia, stało się jasne, że będzie jej bardzo trudno odrobić straty. Atak Kazijskiego dał jego drużynie pierwszą piłkę meczową i chociaż chwilę później atak skończył Fromm, autowa zagrywka Atanasijevicia zakończyła spotkanie.

Energy T.I Diatec Trentino – Sir Safety Perugia 3:2

(22:25, 28:26, 19:25, 25:14, 15:10)

Składy zespołów:
Trentino: Kazijski (15), Birarelli (3), Żygadło (2), Nemec (20), Lanza (19), Sole (10), Colaci (libero) oraz Nelli (1), Gianelli, Mazzone, Fedrizzi (2) i Burgsthaler (3)
Perugia: Buti (6), Fromm (15), De Cecco (1), Beretta (6), Vujević (14), Atanasijević (24), Giovi (libero) oraz Paolucci, Barone (1), Sunder (2) i Maruotti (2)


Drugi półfinał również rozstrzygał się w tie-breaku. Od początku przewagę wypracował sobie zespół z Modeny, który po ataku Bruna z drugiej piłki prowadził już 7:4 i o czas poprosił Alberto Giuliani. Jego podopiecznym udało się odrobić część strat po ataku Marko Podrascanina i zagrywce Giulio Sabbiego (10:11), ale w kolejnej akcji atakujący Lube pomylił się i na przerwie jego zespół przegrywał dwoma punktami. W kolejnych akcjach przewaga podopiecznych trenera Lorenzettiego powiększała się, a kiedy akrobatycznym zagraniem popisał się Earvin Ngapeth, atakując piłkę niemalże tyłem do siatki, prowadzili 15:11. O czas poprosił trener Giuliani, ale po przerwie Alessandro Fei został zablokowany. Co gorsza, przy stanie 16:12 urazu doznał Jiri Kovar, który pojawił się w miejsce Simone Pariodiego. Siatkarze Trei zdołali jeszcze odrobić część strat, po ataku Stankovicia tracili cztery punkty (16:20), jednak nie byli w stanie doprowadzić do remisu. Atakiem ze środka partię zakończył Pieter Verhees 25:19.

Początek drugiego seta to pokaz siły zespołu z Modeny, który po skutecznych zagraniach m.in. Vettoriego i Verheesa wyszedł na prowadzenie 5:1. Jednak rywale otrząsnęli się z chwilowej niemocy, zdając sobie sprawę z tego, że muszą walczyć o wygraną w tym secie. Dzięki mocnej zagrywce Giulio Sabbiego odrobili straty (5:5), ale kolejne dwie akcje ponownie należały do podopiecznych trenera Lorenzettiego. Zespół Bartosza Kurka odrabiał straty, a rywal uciekał, jednak kiedy przy stanie 13:13 po challenge’u okazało się, że atak Sabbiego był w boisku, Lube wyszło na pierwsze prowadzenie w secie, powiększone chwilę później po punktowej zagrywce atakującego. Od tego momentu prowadzenie przechodziło raz na stronę jednej, raz drugiej drużyny. Losy partii rozstrzygnęły się w samej końcówce – przy stanie 23:23 Pieter Verhees został zablokowany, w chwilę później ten sam los spotkał Ngapetha.



Wygrana w partii drugiej ewidentnie dodała wiatru w skrzydła zawodnikom Lube. Zaczęli trzeciego seta od prowadzenia 4:0, co zmusiło Angelo Lorenzettiego do wzięcia czasu już po trzech akcjach rozegranych w tej partii. Obraz gry jednak się nie zmienił i po kolejnym skutecznym zagraniu Sabbiego o czas znów poprosił trener zespołu z Modeny (2:7). Przerwa jednak nie pomogła, tak samo jak zmiany dokonywane w składzie, jego zawodnicy byli zupełnie bezradni wobec rywala – udało im się skończyć tylko 32% ataków, ani razu nie zapunktowali zagrywką czy blokiem. W rezultacie po serii skutecznych zagrań m.in. Bartosza Kurka jego zespół prowadził już 17:6, a kolejne dwie punktowe zagrywki polskiego przyjmującego powiększyły przewagę do czternastu punktów (23:9). Tak ogromnej przewagi oczywiście siatkarze Lube nie dali już sobie odebrać i po skutecznym ataku Simone Parodiego zakończyli tę partię (25:12).

Po tak srogim laniu siatkarze Modeny otrząsnęli się i w czwartej partii wyszli na boisko walczyć o przedłużenie swoich szans na zwycięstwo. Po wyrównanym początku seta udało im się wygrać dwie kolejne akcje i po asie autorstwa Bruno prowadzili 7:5. Po ataku Nemanji Petricia mieli jeszcze dwupunktową przewagę, ale wtedy do głosu doszli siatkarze Lube. Atak Dragana Stankovicia, blok na Petriciu oraz skończona przez Sabbiego przechodząca piłka dała im pierwsze prowadzenie w tym secie (11:10). Ale żółto-niebiescy nie poddawali się i ta walka opłaciła im się. Po asie Ngapetha prowadzili już 19:16, ale cały czas rywale deptali im po piętach. Po autowym ataku Vettoriego przewaga zmalała do jednego punktu 22:21. Wtedy Lorenzetti zmienił swojego atakującego i w jego miejsce pojawił się na boisku Alberto Casadei. I to po jego ataku Modena miała pierwszą piłkę setową (24:22) i chociaż chwilę później Fei obił blok, przedłużając te partię, w aut zaserwował Marko Podrascanin i o wyniku drugiego półfinału także musiał decydować tie-break.

Po tym, jak Modena zmartwychwstała w czwartym secie i powróciła do gry o puchar, nie zmarnowała tego drugiego życia. Po zagraniach Ngapetha prowadziła 6:4, kolejne obicie bloku przez francuskiego przyjmującego dało jego drużynie prowadzenie 8:5. Autowy plas Sabbiego dał kolejny punkt drużynie przeciwnej i o czas poprosił Alberto Giuliani. Kiedy po powrocie na boisko Bruno posłał asa, znów o czas poprosił szkoleniowiec Lube. Po czasie autowy atak Bartosza Kurka powiększył przewagę wicelidera włoskiej ligi (11:5). Polski przyjmujący zmniejszył jeszcze straty swojej drużyny, skutecznie atakując (14:10), Petric posłał zagrywkę w aut i przez chwilę wydawało się, że ten mecz może jeszcze potrwać. Serbski przyjmujący jednak zakończył to spotkanie w kolejnej akcji i Modena awansowała tym samym do finału pucharu Włoch.

Modena Volley – Cucine Lube Banca Marche Treia 3:2
(25:19, 23:25, 12:25, 25:23, 15:11)

Składy zespołów:
Modena: Bruno (4), Petric (20), Ngapeth (17), Piano (8), Verhees (7), Vettori (15), Rossini (libero) oraz Sala (1), Boninfante, Casadei (1) i Ishikawa (1)
Lube: Parodi (9), Stanković (10), Sabbi (18), Kurek (18), Baranowicz (2), Podrascanin (13), Henno (libero) oraz Fei (1), Kovar, Monopoli (1), Shumov i Paparoni (libero)

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved