Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Paul Lotman: Grało się dziwnie

Paul Lotman: Grało się dziwnie

fot. Joanna Skólimowska

- Jestem szczęśliwy, że mogłem zagrać. Niezależnie od tego kto stoi po drugiej stronie siatki, cieszę się, kiedy dostaję szansę gry - mówił po spotkaniu z AZS-em Politechnika Warszawska Paul Lotman, przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów.

Asseco Resovia Rzeszów pokonała AZS Politechnikę Warszawską bez straty seta i awansowała do półfinału Pucharu Polski. Warszawianie do stolicy Podkarpacia przyjechali w zaledwie ośmioosobowym składzie, bez wszystkich swoich czołowych siatkarzy. Wicemistrzowie Polski, po pierwszym, gładko wygranym secie, w drugim mieli nieco problemów z koncentracją i przez dłuższą część pozwolili prowadzić grę rywalom. Dopiero zryw w samej końcówce ochronił ich przed stratą seta. – Dziwnie się gra, kiedy przeciwnik przyjeżdża w ośmioosobowym składzie bez zawodników, którzy zwykle grają w podstawowej szóstce – mówił na łamach Przeglądu Sportowego Paul Lotman, przyjmujący rzeszowian, który dostał szansę gry od trenera Kowala na przestrzeni całego meczu. – Nie chcę mówić, że to było lekceważące z ich strony, ale na pewno rozczarowujące, bo to żadna satysfakcja grać z rywalem, który nie jest w pełnym składzie. Myśleliśmy, że Politechnika przyjedzie do nas w najsilniejszym zestawieniu i z bojowym nastawieniem. Ci, którzy przyjechali oczywiście walczyli na ile mogli, ale ogólnie to było dziwne, że rywale nie zagrali w tym meczu w optymalnym składzie – przyznał Amerykanin.

– Nasi rywale zapewne wyszli z założenia, że w starciu z nami ich szanse na awans do turnieju finałowego nie są wysokie, dlatego woleli zaoszczędzić na kosztach. Z tego co słyszeliśmy, przyjechali do Rzeszowa trzema samochodami, ale dla nas najważniejsze jest to, że zagraliśmy na tyle dobrze, żeby wygrać. Mieliśmy fragmenty całkiem dobrej gry i to się liczy – dodał reprezentant USA, który cieszył się, że mógł zagrać w tym spotkaniu od początku do końca. W tym sezonie nie jest to częsta sytuacja. – Jestem szczęśliwy, że mogłem zagrać. Niezależnie od tego kto stoi po drugiej stronie siatki cieszę się, kiedy dostaję szansę gry i staram się ją jak najlepiej wykorzystać – tłumaczył przyjmujący, o którym nawet w trakcie sezonu mówiło się, że mocno interesuje się nim chociażby ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Etatowy przyjmujący reprezentacji Stanów Zjednoczonych bez problemu znalazłby miejsce w pierwszym składzie w innych, bardzo dobrych zespołach PlusLigi. – Nie myślę o tym, że w innym zespole mógłbym więcej grać. Skupiam się na naszej drużynie i cieszę się z tego, że nie mamy takich problemów jak ZAKSA czy Jastrzębie, które w meczach z nami musiały sobie radzić bez czołowych zawodników. Taki jest jednak sport, że trzeba się liczyć z trudnymi sytuacjami, jakimi są niewątpliwie kontuzje – tłumaczył Paul Lotman.

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved