Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Mika: Sam nie wiem, na kogo chciałbym trafić w play-off

Mateusz Mika: Sam nie wiem, na kogo chciałbym trafić w play-off

fot. Lotos Trefl Gdańsk

- Pierwszy set to nasza katastrofalna skuteczność w ataku - komentował mecz z Lotosem Gdańsk trener Effectora Kielce, Dariusz Daszkiewicz. - Jesteśmy wiceliderem i to na pewno cieszy, ale liga jest bardzo długa - dodawał Matusz Mika, przyjmujący gdańszczan.

W ostatnim, zaległym spotkaniu 17. kolejki PlusLigi Lotos Gdańsk wykorzystał potknięcie Skry Bełchatów w Kędzierzynie-Koźlu i dzięki wygranej 3:0 z Effectorem Kielce wskoczył na pozycję wicelidera PlusLigi. – Lotos Gdańsk pokazał nam bardzo mocno, gdzie jest nasze miejsce w szeregu – mówił po spotkaniu Dariusz Daszkiewicz, szkoleniowiec Effectora, który narzekał na grę swoich podopiecznych szczególnie w pierwszym secie. Kielczanie zdobyli w nim zaledwie dziewięć oczek, atakując z niespotykanie niską, 9-procentową skutecznością. – Nasi rywale grali spokojnie i konsekwentnie. Pierwszy set to nasza katastrofalna skuteczność w ataku. To, co sobie wypracowaliśmy w ostatnich tygodniach, w tym spotkaniu zupełnie nie funkcjonowało. Wyglądało to wszystko źle – oceniał trener Daszkiewicz, wyróżniając w swej ekipie tylko jednego zawodnika. – Jedynym jaśniejszym punktem był Adrian Buchowski, który zaczął słabo, a potem grał bardzo mądrze. Gdy trzeba było uderzyć, to uderzał, a gdy trzeba było kiwać, kiwał – zaznaczał kielecki trener.

Effector myślami jest już przy sobotnim spotkaniu z bielszczanami. Ewentualna wygrana rywali za trzy punkty spowoduje, że wskoczą oni w miejsce kieleckiej ekipy na 10. miejsce w tabeli. – W sobotę gramy ważny mecz z BBTS-em i musimy wrócić do tej gry z poprzednich spotkań. Przede wszystkim zagrać głową, a nie siłą – zakończył Dariusz Daszkiewicz. Chwalony przez trenera Adrian Buchowski nie krył swego rozczarowania po gładkiej porażce. – Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. W tym meczu nie pozwolił nam na wiele. Pierwszego seta zupełnie przespaliśmy. Wyglądaliśmy tak, jakbyśmy w ogóle nie wyszli z szatni. Mecz mógł się podobać, bo był widowiskowy, ale niestety nie wykorzystaliśmy swojej szansy – powiedział przyjmujący.

W całkowicie innym nastroju był Mateusz Mika, mistrz świata i przyjmujący Lotosu Gdańsk, który podkreślał dominację jego zespołu w spotkaniu. – Kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Drużyna z Kielc na początku popełniania dużo błędów. Później złapała swój rytm, ale my graliśmy dobry mecz i nie pozwalaliśmy im na wiele – wyjaśniał 23-letni zawodnik, który był zadowolony z tego, że po gładko wygranej premierowej odsłonie w kolejnych partiach drużyna cały czas była skupiona. – Zdarzały nam się już w tym sezonie takie sety jak ten pierwszy do 9. Czasem po takich wynikach nasza gra siadała, ale dzisiaj przez cały czas byliśmy skoncentrowani – dodał. – Effector grał nieźle i ambitnie, a oto chodzi w siatkówce. Dziś nie dali rady, ale my zaprezentowaliśmy się dzisiaj bardzo solidnie. Jesteśmy wiceliderem i na pewno cieszy, ale liga jest bardzo długa. Sam nie wiem, na kogo chciałbym trafić w play-off – zakończył Mika.



źródło: effectorkielce.com.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved