Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: Trento na fali, koniec passy Bartosza Kurka i Lube

Serie A: Trento na fali, koniec passy Bartosza Kurka i Lube

fot. Joanna Skólimowska

Zespół Łukasza Żygadły godnie broni pozycji lidera. W pierwszym meczu rundy rewanżowej siatkarze Trentino nie stracili nawet seta. Nieco gorzej wiedzie się Bartoszowi Kurkowi, Lube Macerata z polskim przyjmującym doznała kolejnej porażki.

Mocnym akcentem rundę rewanżową rozpoczęli podopieczni Radostina Stojczewa. Łukasz Żygadło i jego koledzy w ostatniej kolejce ubiegłego roku wręcz wyrwali Modenie fotel lidera, teraz potwierdzając że taki rozwój wypadków nie był dziełem przypadku. Gialloblu nie zostawili złudzeń rywalom z Padwy, już pierwszy set to dominacja siatkarzy Trento, którzy dyktowali warunki gry. Miejscowi podali pomocną dłoń rywalom, seriami popełniając niewymuszone błędy własne. Przy nieco słabszej niż wcześniej dyspozycji Martina Nemca ciężar gry na siebie wziął Filippo Lanza. To właśnie włoski przyjmujący wraz z Matejem Kazijskim prowadzili swój zespół do wygranej. Przy stabilnym 61-procentowym przyjęciu swoich kolegów Łukasz Żygadło miał swobodę w rozegraniu. Rozluźnienie gości w drugiej partii mogło skończyć się nie najlepiej, na drugiej przerwie technicznej siatkarze z Padwy prowadzili 16:12. Pogoń za rywalem także tym razem przyniosła oczekiwane rezultaty, a w secie trzecim, mając sporą przewagę w ataku, siatkarze Trento postawili kropkę nad i, triumfując w trzech setach.

Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został Filippo Lanza.

O dobrej grze i korzystnym wyniku swojego zespołu mówił Matej Kazijski.Brawa za to, że udało nam się odzyskać nasz rytm gry w drugim, ale też i trzecim secie. Zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty, co nie było łatwym wyzwaniem. Teraz nie będziemy mieć już takiego natężenia spotkań, staramy się jednak nie tracić koncentracji, utrzymując swój poziom gry – mówił po meczu przyjmujący Trento.



Tonazzo Padwa – Diatec Trentino 0:3
(21:25, 23:25, 19:25)

Składy zespołów:
Tonazzo Padwa: Mattei (6), Orduna (1), Giannotti (10), Rosso (10), Volpato (4), Quiroga (9), Balaso (libero) oraz Gozzo, Garghella, Aguillard (1) i Milan
Diatec Trentino: Kazijski (13), Żygadło (1), Nemec (4), Lanza (16), Solé (6), Burgsthaler (4), Colaci (libero) oraz Nelli (6)


Nie najlepiej nowy rok rozpoczął Bartosz Kurek i jego koledzy. Siatkarze mistrza Italii w Weronie musieli uznać wyższość podopiecznych Andrei Gianiego. Początek poszczególnych partii wyglądał dość podobnie, o ile do etapu pierwszych przerw technicznych utrzymywała się gra na styku, to później kontrolę nad sytuacją przejmowali siatkarze z Werony. Kluczem do sukcesu miejscowych był rozkład sił w ataku, najlepiej punktującego Mitję Gaspariniego (21 oczek) wspierali Taylor Sander, Sam Deroo i Simone Anzani. To właśnie do środkowego Azzurrich trafiło wyróżnienie dla najlepszego zawodnika meczu, Anzani stanowił bowiem o sile bloku swojego zespołu, powstrzymując rywali na siatce siedmiokrotnie. Zryw Lube w odsłonie trzeciej zapowiadał co prawda, że może dojść jeszcze do podziału punktów, jednak wygrana do 18 w trzecim secie była wszystkim, na co było stać biancorossich w tym meczu. Najpewniejszym punktem swojego zespołu był Giulio Sabbi (16 oczek), wspierany przez Simone Parodiego. Cały mecz rozegrał również Bartosz Kurek, kończąc mecz z dorobkiem 11 oczek, przy 40-procentowej skuteczności w ataku i dość stabilnym przyjęciu (56%).

MVP meczu wybrany został Simone Anzani.

O sukcesie swojego zespołu, uznając klasę rywala, mówili siatkarze Calzedonii Werona. – Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, ale też i rywal nie zagrał źle. Mierzyliśmy się z mistrzem Włoch, tym bardziej taka wygrana cieszy. Samo zwycięstwo już znaczy wiele, nasza gra pokazuje, że mamy ogromny potencjał. Nie możemy sobie pozwolić na utratę mocy. Zagraliśmy z pełną determinacją, pokazaliśmy, że potrafimy walczyć przeciw każdemu rywalowi – wygraną swojego zespołu komentował Simone Anzani.

Calzedonia Werona – Lube Banca Marche Treia 3:1
(25:17, 25:23, 18:25, 25:22)

Składy zespołów:
Calzedonia Werona: Zingel (9), Coscione (1), Gasparini (21), Deroo (13), Sander (14), Anzani (13), Pesaresi (libero) oraz Gitto, White (1) i Bellei
Lube Banca Marche Treia: Parodi (15), Stanković (10), Sabbi (16), Kurek (11), Baranowicz (3), Podrascanin (7), Henno (libero) oraz Kovar (1), Monopoli, Shumov (4) i Paparoni (libero)


 

Po odejściu Valerio Vermiglio podopieczni Andrei Radiciego do meczu z Rawenną przystąpili mocno osłabieni. Poszukiwanie nowego stylu gry miało swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników. Podobnie jak w meczach pierwszej fazy rundy zasadniczej nie zawodził Hristo Zlatanov. Doświadczony przyjmujący potwierdził swoją wartość dla zespołu, także tym razem nie schodząc poniżej pewnego poziomu. As Copry nie mógł jednak liczyć na wsparcie swoich kolegów. Gospodarze natomiast w trudnych chwilach mogli liczyć na Klemena Cebulja oraz siłę swojego bloku. Obok skutecznych akcji w bloku (10 oczek) miejscowi zanotowali sporo wybloków, dających początki kontratakom. Najbardziej wyrównana była odsłona premierowa, jednak także w tym secie gra na styku trwała do poziomu 21 punktu. W decydujących fragmentach setów więcej pewności w grze zachowali podopieczni Waldo Kantora, w imponującym stylu wygrywając 3:0.

MVP meczu wybrano libero Ravenny – Andreę Bariego.

Waldo Kantor podkreślił dobrą postawę swoich podopiecznych. – Zagraliśmy dobry mecz, nie popełnialiśmy zbyt wielu błędów, co było kluczem do wygranej w spotkaniu. W trzeciej partii nieco straciliśmy na koncentracji, przede wszystkim uwzględniając grę w polu serwisowym – krótko mecz podsumował trener gospodarzy.

CMC Rawenna – Copra Piacenza 3:0
(25:22, 25:19, 25:21)

Składy zespołów:
CMC Ravenna: Mengozzi (5), Cavanna (4), Zappoli (9), Renan (10), Cester (5), Cebulj (15), Bari (libero) oraz Pasquale, Goi (libero) i Mc Kibbin
Copra Piacenza: Alletti (10), Poey (4), Massari (8), Zlatanov (14), Ostapienko (5), Rodrigues (6), Marra (libero) oraz Ter Horst (1), Tencati i Kohut (1)


Kolejne trzysetowe starcie rozegrano w Molfetcie. Jednak wbrew temu, na co mógłby wskazywać wynik. ten mecz nie był jednostronnym widowiskiem. Pierwsze dwie partie rozgrywały się bowiem przy grze na styku, o ile w odsłonie premierowej podopieczni Vincenzo di Pinto zdołali dość spokojnie utrzymać prowadzenie, o tyle w partii kolejnej nie było tak łatwo. W szeregach mediolańczyków nie zwalniał tempa Milan Bencz, to właśnie słowacki atakujący przywracał nadzieję kibicom Revivre. Jednak nawet indywidualny dorobek asa Revivre Milano – 24 oczek przy 65-procentowej efektywności zagrań na siatce okazał się niewystarczający. Także gospodarze mieli swojego lidera, wciąż będącego na etapie zgrywania się z nowym zespołem, a już potwierdzającego swoją klasę – Maurice Torresa. Tym samym po emocjonującej walce w partii drugiej, gdzie goście zdołali odrobić kilkupunktową stratę w końcówce seta, ponownie triumfowali miejscowi, na przewagi 28:26. W trzeciej partii osłabła siła ataku gości, podczas gdy podopieczni Vincenzo Di Pinto utrzymywali swój dobry poziom, nie pozwalając przeciwnikom na wywiezienie choćby seta.

MVP meczu wybrany został Raydel Hierrezuelo.

Raydel Hierrezuelo w ocenie meczu zwrócił uwagę na postępy w grze swojego zespołu. – W ostatnim czasie poprawiliśmy naszą grę w przyjęciu, a wraz z przyjściem Torresa zyskaliśmy więcej pewności w ataku. To niezwykle ważne dla takiego zespołu jak nasz. Dla mnie to ważny sezon, bo mój pierwszy we Włoszech. Publiczność tutaj jest niesamowita – dodał.

Exprivia Molfetta – Revivre Milano 3:0
(25:23, 28:26, 25:20)

Składy zespołów:
Exprivia Molfetta: Candellaro (5), Sket (14), Del Vecchio (10), Bossi (7), Hierrezuelo (4), Torres (18), Romiti (libero) oraz Noda Blanco, Spirito i Despaigne
Revivre Milano: Bencz (24), Kauliakamoa (1), Patriarca (9), De Togni (3), Dos Santos (7), Veres (10), Rizzo (libero) oraz Bermudez, Mattera (1), Valsecchi i Preti (2)


Spotkanie na szczycie serie A rozstrzygnęło się po czterech setach. Po ostatnich potknięciach na zwycięskie tory wrócili siatkarze Modeny, o sile rywala przekonali się podopieczni Nikoli Grbicia. W konfrontacji z siłą ataku gości miejscowi nie mieli zbyt wielu szans. Nawet 30 oczek zdobytych przez Aleksandara Atanasijevicia okazało się niewystarczającym rezultatem, as Perugii był nieco osamotniony w ataku. Podopieczni Angelo Lorenzettiego nie potrafili znaleźć metody na serbskiego atakującego, najlepszą odpowiedzią były jednak skuteczne ataki. Obok znakomicie prezentującego się Nemanji Petricia (24 punkty) Bruno uaktywniał w ataku Ngapetha i Vettoriego, a ci nie zawodzili. To właśnie dominacja na siatce była kluczem do sukcesu Modeny, która z trudnego terenu wywiozła pełną pulę punktów.

MVP meczu uznano Nemanję Petricia.

Angelo Lorenzetti odniósł się do klasy rywala, nie ujmując zasług swojej drużynie. – W tym okresie wolnym pracowaliśmy praktycznie codziennie, możemy być zadowoleni ze sposobu gry i tego zwycięstwa. Zespół był zaangażowany w treningi – podsumował trener, podkreślając, że już koncentruję się na meczach Pucharu Włoch.

Sir Safety Perugia – Modena Volley 1:3
(22:25, 25:20, 22:25, 21:25)

Składy zespołów:
Sir Safety Perugia: Buti (8), Fromm (11), De Cecco (2), Beretta (2), Atanasijević (30), Maruotti (7), Giovi (libero) oraz Paolucci, Barone, Vujević i Sunder
Modena Volley: Bruno (3), Petrić (24), Ngapeth (19), Piano (7), Verhees (1), Vettori (17), Rossini (libero) oraz Sala (7), Bonifante, Casadei i Ishikawa


Złe dobrego początki – tak o meczu 14. kolejki mogą mówić podopieczni Oreste Vacondio. Siatkarze Monzy podejmowali rywali z Latiny i już odsłona premierowa mogła miejscowym dawać powody do niepokoju. Przegrana do 13 to jednak w dużym stopniu „zasługa” siatkarzy Monzy, którzy oddali rywalom po własnych błędach aż siedem oczek. Szybko jednak gospodarze zdołali się zrehabilitować, w imponującym stylu wracając do gry. Mimo że czujność w bloku przemawiała na korzyść gości, ostatecznie w kluczowych fragmentach kolejnych setów wygrywali gospodarze. Tym razem częściej mylili się podopieczni Gianlorenzo Blenginiego, nieco mniej skuteczny niż zazwyczaj był Sasha Starović (33% w ataku), podczas gdy lider Vero Volley Monzy – Iacopo Botto przy dorobku 22 oczek utrzymywał 63% skuteczność.

MVP meczu – Iacopo Botto.

Satysfakcji z takiego rozwoju wypadków nie krył Oreste Vacondio. To było bardzo ważne zwycięstwo. Mamy dziewięć punktów w klasyfikacji i możemy zacząć marzyć o czymś więcej. Mamy jeszcze sporo do poprawy, musimy poprawić swoją grę i reakcję w niektórych sytuacjach, ale myślę, że ten zespół udowadnia, że zasługuje na grę w Superlidze – zakończył.

Vero Volley Monza – Top Volley Latina 3:1
(13:25, 25:22, 25:23, 25:22)

Składy zespołów:
Vero Volley Monza: Elia (6), Gotsev (12), Galliani (9), Padura Diaz (15), Jovović (5), Botto (22), De Pandis (libero) oraz Tiberti (1), Wang i Bonetti
Top Volley Latina: Rauwerdink (8), Sottile (6), Van de Voorde (15), Rossi (7), Starović (19), Urnaut (15), Mania (libero) oraz Skrimow (6), Tailli i Semenzato (1)

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki i tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved