Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Nieudane debiuty trenerskie w 18. kolejce

PlusLiga: Nieudane debiuty trenerskie w 18. kolejce

fot. archiwum

Hit 18. kolejki PlusLigi należał do Resovii Rzeszów, która pewnie pokonała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Zwycięstwa odniosły także drużyny z Bełchatowa, Gdańska i Radomia. Trwa niemoc akademików z Olsztyna i Częstochowy oraz MKS-u Banimex Będzin.

W meczu otwierającym 18. kolejkę PlusLigi Jastrzębski Węgiel nie pozostawił szans MKS-owi Banimex Będzin. W każdym z setów będzinianom udawało się toczyć wyrównaną walkę z wyżej notowanym rywalem tylko do pewnego momentu, później jastrzębianie „odjeżdżali” i w końcówkach byli już nie do zatrzymania. „Pomarańczowi” byli lepsi we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, szczególnie w przyjęciu – uzyskali 52% efektywności przy 32% gospodarzy. Na parkiecie błyszczał Michał Łasko, zdobywca 19 punktów, dzielnie wspierany przez Krzysztofa Gierczyńskiego, ale statuetkę MVP zgarnął reżyser gry drużyny ze Śląska – Michał Masny. Nadal w zespole brązowego medalisty mistrzostw Polski brakuje Zbigniewa Bartmana. Przyjmujący nabawił się kontuzji łokcia i będzie zmuszony poddać się operacji. Jego miejsce w wyjściowej szóstce zajął nowy nabytek śląskiej drużyny – Guillaume Quesque. Na ławce trenerskiej w zespole MKS-u zadebiutował Roberto Santilli. Podczas zaledwie kilku treningów Włoch nie był w stanie zmienić oblicza ostatniej w tabeli drużyny, jednak Maciej Pawliński, kapitan beniaminka, wierzy, że wkrótce praca ta przyniesie efekty. – Mieliśmy raptem trzy wspólne treningi, ale ja głęboko wierzę w to, że naprawdę za jakiś czas będziemy prezentować się lepiej. Jak będziemy pracować tak, jak na ostatnich treningach, to jestem o tym przekonany – stwierdził siatkarz.

MKS Banimex Będzin – Jastrzębski Węgiel 0:3
(19:25, 19:25, 21:25)

Siatkarze PGE Skry Bełchatów wreszcie przełamali swoją słabość z ostatnich meczów i pewnie pokonali Indykpol AZS Olsztyn. Akademicy jedynie w trzeciej partii zdołali dotrzymać kroku mistrzom Polski, w pozostałych setach wyraźnie im ustępując. Bełchatowianie osiągnęli znakomite statystyki – 55% ataku, 65% dokładnego przyjęcia, 11 bloków i 4 asy serwisowe. Najwięcej razy w ekipie gospodarzy punktował Mariusz Wlazły – 13. Należy zwrócić uwagę na fakt, że już dzień później oba te zespoły wybiegły na parkiet, aby rozegrać tym razem pojedynek w ramach Pucharu Polski. Olsztynianom udało się wtedy urwać seta, jednak tylko na tyle wystarczyło im możliwości. Nowy trener AZS-u Andrea Gardini nie okazał się cudotwórcą, przed jego podopiecznymi jeszcze ogrom pracy. Siatkarze z Warmii i Mazur obecnie plasują się na 11. miejscu w tabeli PlusLigi, z kolei zawodnicy Skry po dwóch ostatnich porażkach spadli na 2. lokatę



PGE Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 3:0
(25:21, 25:14, 26:24)

Cerrad Czarni Radom od początku sezonu mierzą w fazę play-off, co podkreśla Bartłomiej Grzechnik. –  Mamy jasno postawione cele – chcemy być w „ósemce”, ponieważ tak mówimy od początku sezonu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że zdarzały nam się zarówno dobre, jak i słabe spotkania, ale wciąż staramy się, żeby tych korzystniejszych wyników było dla nas jak najwięcej – stwierdził środkowy Czarnych. Zespół Czarnych znacząco przybliżył się do tego celu poprzez zwycięstwo 3:0 z BBTS-em Bielsko-Biała. Podopieczni Piotra Gruszki na własnym boisku nie zdołali w żadnym z setów przekroczyć granicy 20 punktów. Czarni górowali przede wszystkim w bloku – zaliczyli 13 udanych prób, podczas gdy bielszczanie jedynie 4. Wykazali się też większą skutecznością w ataku – 61% przy 41% rywali. W elemencie tym brylował Mikko Oivanen. Fin do 19 udanych ataków dołożył jednego asa serwisowego, będąc w ten sposób najlepiej punktującym graczem na boisku. Radomianie zajmują obecnie 8. miejsce w tabeli, natomiast bielszczanie 12. lokatę.

BBTS Bielsko-Biała – Cerrad Czarni Radom 0:3
(17:25, 17:25, 19:25)

W bardzo ciekawym starciu sąsiadów w tabeli – trzeciego i czwartego zespołu – doszło do podziału punktów. LOTOS Trefl Gdańsk na własnym boisku pokonał 3:2 Transfer Bydgoszcz. Goście prowadzili już 2:1, jednak w emocjonującej końcówce czwartej partii nie przechylili szali zwycięstwa na swoją korzyść i ostatecznie przegrali w tie-breaku. – Uważam, że zagraliśmy całkiem dobre spotkanie i byliśmy bardzo blisko zwycięstwa za trzy punkty. Jednak Lotos Trefl Gdańsk o te kilka piłek był lepszy. To jest bardzo dobra drużyna, trzeba jej to oddać. Wyjeżdżamy tylko z jednym oczkiem, ale to nie jest zły wynik – podsumował mecz Jakub Jarosz. Na boisku dzielił i rządził Konstantin Cupković. Przyjmujący bydgoskiej ekipy zapisał na swoim koncie 25 oczek. Gdańszczanie dysponowali bardzo dobrym przyjęciem – 61% przy 52% bydgoszczan, jednak nieco gorszą skutecznością w ataku – 47% wobec 55% Transferu. Podopieczni Andrei Anastasiego lepiej zaprezentowali się także w bloku i zagrywce – zdobyli tymi elementami odpowiednio 10 i 7 punktów.

LOTOS Trefl Gdańsk – Transfer Bydgoszcz 3:2
(20:25, 26:24, 16:25, 25:23, 15:10)

Cuprum Lubin kontynuuje dobrą passę. Podopieczni Gheorghe Cretu po zwycięstwach nad ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i AZS-em Olsztyn tym razem pewnie rozprawili się z AZS-em Politechniką Warszawską. Mecz lepiej rozpoczęli inżynierowie, jednak w zaciętej końcówce pierwszej partii gospodarze zdołali ich dogonić i rozstrzygnąć ją na swoją korzyść. Trener Jakub Bednaruk próbował rotować składem, wypróbowując wszystkich swoich młodych siatkarzy, jednak kolejne dwie partie należały już do lubinian, którzy utrzymując kilkupunktową przewagę, pewnie wygrywali dwukrotnie do 17. Choć obie ekipy podobnie zagrały w bloku, to jednak różnicę na korzyść Cuprum sprawiła ich lepsza skuteczność w ataku i dokładność w przyjęciu. Statuetkę MVP otrzymał Szymon Romać. Lubiński atakujący zdobył 16 punktów, w tym 12 atakiem przy 52% skuteczności. W szeregach akademików najwięcej oczek – 11 – zdobył Michał Filip. Po tej porażce warszawianie zajmują 9. miejsce w tabeli. Do swoich rywali w walce o ósmą lokatę – Cerrard Czarnych Radom – tracą dwa oczka.

Cuprum Lubin – AZS Politechnika Warszawska 3:0
(29:27, 25:17, 25:17)

W meczu drużyn z dolnej części klasyfikacji generalnej lepszą okazał się Effector Kielce. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza na wyjeździe pokonali AZS Częstochowa. Sety pierwszy i trzeci obfitowały w emocje i zaciętą walkę. Premierową odsłonę akademicy zdołali wyszarpać na swoją korzyść, jednak pozostałe trzy odsłony padły łupem gości. Należy zwrócić uwagę na niezwykle efektywne przyjęcie kielczan – uzyskali oni w tym elemencie aż 70% dokładnego dogrania piłki do rozgrywającego. Z kolei częstochowianie lepiej zaprezentowali się polu serwisowym – zagrywką zdobyli 8 asów przy 3 rywali, jednak gorzej wypadli w ataku, co było elementem kluczowym. Najlepszym graczem meczu został wybrany Adrian Staszewski, zdobywca 16 punktów. Był to nieudany debiut w roli pierwszego szkoleniowca AZS-u Michała Bąkiewicza. Na pewno były większe nerwy, bo to był początek, ale mam nadzieję, że z czasem nasza gra będzie wyglądała coraz lepiej – stwierdził trener. Zawodnicy spod Jasnej Góry przegrali kolejne już spotkanie i spadli na przedostatnie miejsce w tabeli. – My przede wszystkim nie staramy się myśleć o tym jakie miejsce możemy czy powinniśmy zająć. Staramy się skupiać na tym, żeby cały czas, sukcesywnie poprawiać elementy, w których prezentujemy się troszkę gorzej – zakończył Bąkiewicz.

AZS Częstochowa – Effector Kielce 1:3
(28:26, 16:25, 24:26, 21:25)

W niewątpliwym hicie 18. kolejki Asseco Resovia Rzeszów podejmowała we własnej hali ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, jednak emocji w nim zabrakło, może z wyjątkiem tych pozasportowych. Siatkarze ZAKSY przegrali 0:3, prezentując wyrównany poziom jedynie w drugiej partii, zakończonej kontrowersyjną decyzją sędziego. Niemogący pogodzić się z werdyktem arbitra Paweł Zagumny został ukarany czerwoną kartką, po której set zakończył się na korzyść Resovii. Jednak kędzierzynianie byli wyraźnie gorszym zespołem, co ewidentnie pokazują wyniki pozostałych dwóch partii, w których byli oni dla Resovii jedynie tłem, a także statystyki, jak chociażby liczba bloków – 12 rzeszowian przy 4 kędzierzynian, czy skuteczność w ataku – 54% gospodarzy wobec 37% przyjezdnych. Gracze z Opolszczyzny mieli również kłopoty w przyjęciu, bowiem musieli radzić sobie bez kontuzjowanych Pawła Zatorskiego i Michała Ruciaka. Łukasz Perłowski zwrócił także uwagę na zagrywkę. – W pierwszym i trzecim secie wykonaliśmy dobrą pracę w tym elemencie. Z kolei w drugiej odsłonie to ZAKSA wstrzeliła się i pojawiły się u nas problemy z odbiorem. Nie chodzi tu tylko o asy serwisowe, ale również o mocną, odrzucającą od siatki zagrywkę. Cieszymy się, że tak to w tym meczu wyglądało – stwierdził środkowy rzeszowian Najlepszy na boisku okazał się Marko Ivović, który został uhonorowany statuetką MVP. Po tym zwycięstwie Resovia Rzeszów utrzymała fotel lidera.

Asseco Resovia Rzeszów – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0
(25:13, 25:22, 25:12)

Zobacz również:
Wyniki 18. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved