Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A na półmetku rundy zasadniczej

Ligue A na półmetku rundy zasadniczej

fot. archiwum

Po 13 kolejkach liderem pozostaje AS Cannes, które udowodniło, że porażka z Chaumont była tylko wypadkiem przy pracy. Wygrywając z drugim w tabeli Paris Volley 3:1, podopieczni Igora Kolakovicia mają nad rywalem już sześć oczek przewagi.

Trzynastą kolejkę ligi francuskiej siatkarze Tours i Chaumont rozpoczęli już w niedzielę, kiedy oba te zespoły stanęły naprzeciwko siebie. Aktualni mistrzowie Francji utrzymali swoją dobrą passę i pokonali Chaumont 3:0, co było ich czwartym zwycięstwem w lidze z rzędu. Wygrana akurat z tym zespołem i w takim stosunku tym bardziej ich ucieszyła, bo to przecież podopieczni Stefana Dorela pokonali w poprzedniej kolejce niepokonanych od 11 kolejek AS Cannes. Kluczem do dobrego wyniku okazała się długa ławka rezerwowych Tours. Kiedy w pierwszym secie im nie szło – rywale prowadzili 16:12, Mauricio Paes zdjął z boiska Nuno Pinheiro i Davida Konecnego, za nich weszli Yannick Bazin oraz Nicolas Hoag i uspokoili grę, co w rezultacie dało wygraną w premierowej partii dla gospodarzy. W drugiej partii Hoag zastąpił już na dobre Olega Antonova, który może nie grał źle, ale Kanadyjczyk był skuteczniejszy i w sumie w całym meczu dołożył 14 punktów do dorobku ekipy. Głównym dostarczycielem punktów był oczywiście David Konecny, który zdobył ich 20. W ramach kronikarskiego obowiązku dodajmy, że w Chaumont najlepiej punktował Nathan Wounembaina, który zdobył 13 punktów. Tours po tej wygranej wskoczyło na piąte miejsce i jak tak dalej pójdzie, wróci do czołówki tabeli.

Tours Volley-Ball – Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne 3:0
(25:23, 25:23, 25:18)

Zespół z Ajaccio musiał się sporo namęczyć, by wywalczyć zwycięstwo z Montpellier. Po dwóch setach to goście prowadzili, chociaż trzeba przyznać, że były to sety zacięte, kończące się grą na przewagi. Dopiero od trzeciej partii obraz meczu zaczął się zmieniać i to w grę podopiecznych Loïca Le Marreca zaczęła wkradać się nerwowość. Dobrą zagrywkę dołożył Walentin Bratoew i gdy w trzeciej partii GFCA odjechało na pięć punktów (22:17), wiadomo było, że tej partii już nie odda. Kolejne dwie padły też łupem wyspiarzy i to oni w lepszych humorach zakończyli rok, chociaż w spotkaniu z jedenastym zespołem w tabeli na pewno marzyli o komplecie punktów. Musiały wystarczyć im dwa, które dają im szóste miejsce na półmetku rundy zasadniczej. Co do statystyk, to miejscowi byli nieco skuteczniejsi w ataku (46% do 42%) oraz w bloku (19 skutecznych, 14 popisali się przyjezdni). Najlepiej punktowali Jovica Simovski i Walentin Bratoew – odpowiednio 29 i 26 oczek. Dla Montpellier najwięcej punktów zdobył Philip Schneider – 20. Podopieczni Loïca Le Marreca mogą się cieszyć, że wreszcie w meczu zdobyli jakieś punkty, ale fakty są takie, że ostatnie spotkanie wygrali w listopadzie i jak tak dalej pójdzie, to o play-off będą mogli sobie pomarzyć.



GFCA Volley-Ball – Montpellier-Agglomération-Volley U.C. 3:2
(24:26, 26:28, 25:20, 25:14, 15:12)

Siatkarze ASUL Lyon nie zakończyli 2014 roku w dobrych humorach. Po wygranej w ostatniej kolejce z Montpellier, po przerwie świątecznej zaprezentowali się z bardzo złej strony. Wyjąwszy może początek pierwszej partii oraz drugą odsłonę meczu, w pozostałych znaczącą przewagę mieli przyjezdni. Właściwie trzeci i czwarty set podopieczni Silvano Prandiego oddali bez walki. Przeciwnik był lepszy praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, może z wyjątkiem zagrywki, bo tu panował prawie remis. Ale już błędów własnych gospodarze popełnili aż 31, podczas gdy Beauvais oddało w ten sposób prawie dwa razy mniej punktów, bo 17. Najlepiej punktującymi zawodnikami byli Władimir Nikołow i Matej Patak, obaj zdobyli po 16 oczek, przy czym o ile bułgarski atakujący skończył sukcesem zaledwie 38% ataków, o tyle przyjmujący Beauvais – 58%. Wygrana podopiecznym Giampaolo Medei pozwoliła awansować z szóstego na czwarte miejsce, Lyon spadł zaś o cztery miejsca, na pozycję ósmą.

ASUL Lyon Volley – Beauvais Oise Université Club 1:3
(17:25, 25:22, 16:25, 19:25)

Siatkarze z Narbony zakończyli rok 2014 bardzo ważną wygraną. W meczu z sąsiadem z tabeli pokonali Nantes Rezé 3:1 i dzięki temu uciekli ze strefy spadkowej, w której znalazł się ich ostatni rywal. W tym spotkaniu Guillermo Falasca wreszcie zagrał tak, jak przyzwyczaił do tego kibiców chociażby w zeszłym sezonie – zdobył 23 punkty, najwięcej w całym spotkaniu i sukcesem zakończył aż 63% ataków. Zresztą jego koledzy dostosowali się poziomem i cała drużyna miała skuteczność w tym elemencie rzędu 61%. Dodatkowo podopieczni Tristana Martina dołożyli do dorobku punktowego 11 bloków i 10 asów, co zniwelowało nieco aż 25 punktów oddanych po błędach. Dodajmy, że z tych 11 punktowych bloków, aż 6 zdobył Jose Trefle. W ekipie z Nantes najlepiej punktowali Iban Perez – 17 oczek oraz Ales Holubec – 16 oczek, co jednak nie wystarczyło na wywalczenie jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Podopieczni Martina Demara znaleźli się więc z powrotem w strefie spadkowej, ale od ekipy z 12. miejsca dzielą ich zaledwie 2 punkty, więc mają jeszcze szansę w drugiej połowie rundy zasadniczej powalczyć o spokojne utrzymanie.

Narbonne Volley – Nantes Rezé Métropole Volley 3:1
(27:25, 25:16, 25:27, 25:22)

Kolejna piękna seria w Ligue A została w dość nieoczekiwany sposób zakończona. Tym razem chodzi o zespół Arago de Sète, który miał za sobą osiem kolejnych zwycięstw, a licznik został dość niespodziewanie przerwany przez Saint Nazaire. Mało tego, podopieczni Gillesa Gosselina wygrali 3:0, chociaż z wyjątkiem pierwszego seta, mecz był naprawdę zacięty. Spory udział w wygranej miał Ronald Jimenez, który zdobył 18 punktów i atakował ze skutecznością 67%. W ataku wspierali go Jan-Willen Snippe – 14 oczek oraz Robin Tosatto – 10 oczek. W drużynie przyjezdnej najlepiej punktował Ivan Raić – 13 punktów. Nie jest dziwne, że zwycięska drużyna miała lepsze statystyki od przegranych, ale interesujące są dane dotyczące zagrywki – Arago nie zdobyło żadnego punktu tym elementem i w dodatku zepsuło 10 serwisów. Gospodarze o wiele lepsi w tym elemencie nie byli, bo zapunktowali ledwie dwa razy. – Zagraliśmy bardzo dobry mecz przeciwko drużynie, która wygrała osiem ostatnich meczów. Jestem więc ogromnie zadowolony z reakcji moich zawodników, którzy z kolei mieli za sobą trzy kolejne porażki. Taka wygrana przeciwko tak silnej drużynie jak Sète jest czymś ogromnie pozytywnym dla naszego zespołu – cieszył się po meczu Gilles Gosselin, trener SNVBA.

Saint-Nazaire Volley-Ball Atlantique – Arago de Sète V.B. 3:0
(25:18, 25:22, 25:23)

Jak na razie, licznik zwycięstw Tourcoing w najwyższej klasie rozgrywkowej zatrzymał się na jedynce. W kolejnym meczu podopieczni Oliviera Lecata musieli uznać wyższość rywali, tym razem lepsze okazało się Spacer’s Toulouse, które wygrało 3:0. Gospodarze powinni żałować drugiego seta, w którym prowadzili od początku trzema punktami (8:5, 16:13) i dopiero w końcówce stracili prowadzenie, by przegrać po grze na przewagi. Nie pomogło 17 punktów zdobytych przez Niklasa Seppanena, bo koledzy za bardzo go nie wsparli. Kolejny punktujący w drużynie Tourcoing Daniel Jansen Van Doorn zdobył 9 oczek. A w przyjezdnej ekipie aż trzech zawodników mogło się pochwalić dorobkiem dwucyfrowym – Thibault Rossard – 13 punktów i Trevor Clevenot oraz Miroslav Gradinarov – obaj po 12 punktów. W tym momencie podopieczni trenera Lecata tracą do dwunastej drużyny w tabeli już osiem punktów i coraz mniej prawdopodobne wydaje się przez nich opuszczenie strefy spadkowej. Zespół z Tuluzy zaś po tej wygranej wskoczył na najwyższe jak do tej pory miejsce w tym sezonie, na trzecie.

SAEMS Tourcoing V.B. Lille Métropole – SPACER’S Toulouse Volley 0:3
(22:25, 24:26, 17:25)

AS Cannes w minionej kolejce udowodniło, że porażka sprzed dziesięciu dni z Chaumont była tylko wypadkiem przy pracy. W meczu 13. kolejki podopieczni Igora Kolakovicia pewnie pokonali Paris Volley 3:1, chociaż dramaturgii w samym spotkaniu nie brakowało, przede wszystkim w drugim secie, przegranym przez gospodarzy minimalnie, 24:26. Na pewno zespołowi z Lazurowego Wybrzeża pomógł powrót do składu Pierre’a Pujola – przypomnijmy, że nie grał on z powodu urazu w jedynym przegranym w tym sezonie meczu. Wprawdzie starał się we wtorkowy wieczór wykorzystywać w ataku wszystkich swoich kolegów, ale najpewniejszym punktem był Ludovic Castard, który skończył 56% ataków i w sumie zdobył aż 29 punktów. Po drugiej stronie siatki niewiele mniej zdobył Nikola Gjorgiev, bo 26. Najgroźniejszą bronią zespołu z Cannes okazał się być blok – zdobył tym elementem aż 18 punktów, podczas gdy siatkarze ze stolicy Francji punktowali tylko 5 razy. Co ciekawe, najwięcej bloków zapisał na swoje konto nominalny atakujący, czyli Castard. – Dużo pracowaliśmy nad naszym blokiem w minionym tygodniu i myślę, że to było widać – przyznał po meczu Jonas Aguenier, środkowy AS Cannes – Jesteśmy mistrzem pierwszej części sezonu. Postaramy się to kontynuować – dodał. Jego zespół na półmetku rundy zasadniczej pozostaje więc liderem, paryżanie zaś wiceliderem, ale tracą już 6 punktów do pierwszego miejsca.

AS Cannes Volley-Ball – Paris Volley 3:1
(25:21, 24:26, 25:23, 25:19)

źródło: inf. własna, lnv.fr

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved