Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Adam Grabowski: Nie przyszedłem do Pałacu jako rewolucjonista

Adam Grabowski: Nie przyszedłem do Pałacu jako rewolucjonista

fot. Piotr Woźniak

Minął tydzień, od kiedy Adam Grabowski przejął funkcję szkoleniowca seniorskiej drużyny Pałacu Bydgoszcz. - To wyzwanie inne niż dotychczas. Cieszę się, że mogłem się go podjąć - stwierdza trener, który opowiada o planach w pracy z bydgoszczankami.

Witamy w Bydgoszczy! Jak wyobraża pan sobie pracę z zespołem Pałacu?

Adam Grabowski: – Jeszcze nie znam dziewczyn i jestem w trakcie ich poznawania, jak funkcjonują one w tym zespole. W swojej pracy skupię się najbardziej na konkretnych zagraniach w meczu. Będzie mnie interesowało to, co się dzieje w danej akcji i to, co się będzie działo w akcji następnej. I na tym koniec. To, jaki wynik nam los przyniesie, jest sprawą otwartą. Będę się skupiał na tym, co mnie w meczu czeka dwie, trzy sekundy do przodu, ewentualnie dziesięć. Żeby w końcówkach setów dziewczyny nie patrzyły tylko na tablicę wyników. Żeby nie myślały wtedy o tym, co będzie, jak przegramy. Żeby były odważne, nie wstrzymywały ręki. Jak to będzie funkcjonowało – sam jestem ciekaw.

Jakie cele zostały przed panem postawione i jaki ma pan plan na ich realizację?



Nie składam żadnych deklaracji. Nie przyszedłem tu jako rewolucjonista i nie będę przestawiał zespołu ani taktyki do góry nogami. Ta drużyna funkcjonuje coraz lepiej, więc szkoda by było to popsuć. To jest trochę inne wyzwanie niż dotychczas, nie brałem jeszcze w czymś takim udziału i bardzo się cieszę, że mam ku temu warunki. Brakowało mi tej adrenaliny, która towarzyszy treningom, przygotowaniu, meczom. To moje naturalne środowisko. Wróciłem do życia.

Jak długo trwały pana rozmowy z zarządem Pałacu?

Decyzja o współpracy była obopólna. Chcieliśmy tego samego, więc bardzo łatwo było nam się dogadać. Właściwie wszystko odbyło się na jednym spotkaniu, bo szybko okazało się, że dążymy do tych samych celów.

Dlaczego zdecydował się pan podjąć to wyzwanie?

Z mojej strony jest wiara, że można jeszcze z tego zespołu coś „wycisnąć” w tym sezonie. Widzę, że ostatnie miejsce w tabeli i tyle punktów wcale dziewczynom nie odpowiada, a jeżeli zarówno im, jak i mnie to nie pasuje, to z pewnością łatwiej będzie się porozumieć. Mamy nadzieję, że tych „oczek” będzie więcej. Czy tak się stanie? Jak mówiłem, nie deklaruję. Bardzo tego chcemy, a to już jest sporo.

Przejmuje pan zespół w trudnym momencie, kiedy poza aspektem czysto sportowym jest też pewne obciążenie psychiczne u tak młodych zawodniczek. Jak od tej strony podejdzie pan do swoich zadań?

Jest pewna definicja sukcesu w sporcie, z którą w pełni się zgadzam. Mianowicie: sukces to spokój ducha płynący z samozadowolenia, że wykonałem wysiłek największy, jaki mogłem wykonać w danym momencie. Chodzi mi o to, że zawodnik wraca do domu, staje przed lustrem i mówi „zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, ale przeciwnik okazał się silniejszy”. Jeżeli on sam przed sobą to szczerze stwierdzi, to osiągnął sukces. Wiele zespołów jest organizowanych na wynik, ale w przypadku Pałacu jest inaczej. Są tu w większości młode zawodniczki i one mogą grać tylko lepiej, łatwiej jest im zrobić progres. Czy on wystarczy na przeciwniczki, które mają już ponad 30 lat i mają za sobą grę w reprezentacji czy medale na koncie? Zobaczymy. Nie da się nauczyć doświadczenia boiskowego. To trzeba przeżyć i tego się w żaden sposób nie przyspieszy. My tego doświadczenia nie mamy i musimy zagrać czymś innym, czyli pójść na pewien żywioł, na odwagę, nieraz na nierozwagę. Wiele jest składowych sukcesu. Wszystko też zależy od tego, w jakiej dyspozycji będzie przeciwnik. Jeśli będzie on świetnie przygotowany, to my możemy bardzo dobrze grać, a i tak tego meczu nie wygrać. Dla mnie najważniejszym będzie to, żeby każda zawodniczka mogła po meczu rozliczyć się przed samą sobą: „dałam z siebie sto procent, więcej się nie dało”. Żeby nikt nie miał przede wszystkim pretensji do siebie.

Jaki prywatnie jest Adam Grabowski?

Prywatnie jestem oderwany od sali gimnastycznej, mój czas wolny w ogóle nie jest związany ze sportem. Moim konikiem jest muzyka, mam sporą kolekcję płyt bluesowych. Kiedy tylko mam okazję, bywam na koncertach – zarówno tych mniejszych, klubowych, które uwielbiam, jak i tych dużych. Mam wielu przyjaciół, którzy grają w zespołach. O bluesie mogę opowiadać nawet dłużej niż o siatkówce, więc wolałbym się na ten temat nie rozwijać. Jak już wpadnę z rozmówcą na te tory, pochłonę go i mogę rozmawiać do rana.

źródło: kspalac.bydgoszcz.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved