Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Michał Kądzioła zadowolony z minionego sezonu

Michał Kądzioła zadowolony z minionego sezonu

fot. archiwum

- Aktualnie zajmujemy szesnaste miejsce w światowym rankingu. To jest duży skok w stosunku do zeszłego roku. Kroczymy tą samą drogą co kiedyś Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. Oni również stopniowo osiągali wyniki - mówi Michał Kądzioła.

Za tobą kolejny sezon. Na początku chciałam cię zapytać, co z twoim zdrowiem? W czasie sezonu zmagałeś się bowiem z różnymi urazami.

Michał Kądzioła: – Po zakończonym sezonie postanowiłem jak najszybciej się wyleczyć. W związku z tym umówiłem się na wizytę u Jana Sokala, lekarza kadrowego, który skierował mnie na rezonans. Podczas badania okazało się, że ten obraz nie jest do końca klarowny, dlatego też musiałem mieć powtórzone badania z kontrastem. Z wynikami udałem się na konsultacje do Marcina Domżalskiego w Łodzi, który zajmuje się zawodnikami. Powiedziano mi, że mam pęknięty obrąbek stawowy. Lekarze to nazywają slap. Okazuje się, że slapa mają praktycznie wszyscy siatkarze. Wynika to z nienaturalnego ruchu ręki podczas ataku. Mamy po prostu nadmobilność tych stawów. Poradzono mi, żebym rękami i nogami zapierał się przed tą operacją, bo może to być bilet w jedną stronę, tzn. może oznaczać koniec kariery. Lepszym rozwiązaniem będzie odpowiednia rehabilitacja i właściwe przygotowanie na siłowni. Dlatego też od 24 września rozpocząłem odpowiednie przygotowanie tej ręki do przyszłego sezonu.



Czy wcześniejsza praca, którą zacząłeś na siłowni, sprawiła, że przygotowania do sezonu zacząłeś wcześniej? Jak to wygląda w porównaniu do ubiegłego roku?

– W ubiegłym roku przygotowania rozpocząłem w połowie listopada. Sezon skończyliśmy bowiem z końcem sierpnia. Cały wrzesień, październik i połowę listopada nic nie robiłem. Miałem totalną labę. Potem czułem problemy z pełnym powrotem do siatkówki. Dlatego przed tym sezonem postanowiłem skrócić sobie wakacje. Odpoczywałem od siatkówki tylko przez cztery tygodnie. Następnie zająłem się przeprowadzaniem odpowiedniej rehabilitacji.

Kiedy śledziłam wasze przygotowania do sezonu 2014, odniosłam wrażenie, że rozegraliście dużo sparingów. Było ich mniej niż we wcześniejszych latach?

– Ten sezon nie obfitował w dużą liczbę turniejów ani meczów sparingowych. Rozmawialiśmy na ten temat z trenerem. W połowie sezonu doszedł do takiego samego wniosku co my i przyznał, że mógł zorganizować nam więcej samego czystego grania. Na początku sezonu brakowało nam tych sparingów. Myślę, że była to swego rodzaju nauczka na przyszłość. Grzegorz Fijałek z Mariuszem Prudlem nie potrzebują tyle sparingów co my czy Piotr Kantor z Bartoszem Łosiakiem. Uważam, że dobrze się stało, że taka sytuacja przytrafiła się nam dwa lata przed igrzyskami olimpijskimi, a nie rok po tej imprezie.

Możecie ten rok zaliczyć do udanych. Zdobyliście dwa medale, srebrny podczas CEV Masters w Szwajcarii i brązowy podczas mistrzostw Polski.

– Ja zawsze powtarzam, że w tym sezonie zdobyłem trzy medale. Tak jak powiedziałaś, jeden brązowy podczas mistrzostw Polski, srebrny na turnieju CEV Masters w Szwajcarii i trzeci złoty, ponieważ się zaręczyłem. Prawdę powiedziawszy, to najpierw był złoty, potem srebrny i na końcu brązowy. To był dobry sezon. Aktualnie zajmujemy szesnaste miejsce w światowym rankingu. To jest duży skok w stosunku do zeszłego roku. Kroczymy tą samą drogą, co kiedyś Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. Oni również stopniowo osiągali wyniki, nie od razu wskoczyli na czwarte miejsce. Żałujemy bardzo, że nie mogliśmy dokończyć dwóch turniejów – jednego w Stanach Zjednoczonych i drugiego w Hadze. Zajęliśmy dwa razy dwudzieste piąte miejsce i nie było to konsekwencją naszej złej gry, tylko po prostu nie mogliśmy grać. To najbardziej nas bolało.

W przyszłym roku czekają was dwie ważne imprezy. Jedna to mistrzostwa Europy, a druga to mistrzostwa świata, które odbędą się w Hadze. W ubiegłym sezonie mogliście poniekąd poczuć przedsmak tej imprezy, bo jeden z turniejów Grand Slam odbywał się właśnie w Hadze. Pogoda była wyjątkowo łaskawa dla wszystkich uczestników.

– To prawda. Jednak trzeba pamiętać, że przyszłoroczne mistrzostwa świata będą zupełnie innym turniejem. Po raz pierwszy mistrzostwa będą rozgrywane w czterech różnych miastach. Każda grupa w innym mieście będzie rozgrywała swoje mecze. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni, że wszyscy zawodnicy mieszkają w jednym hotelu i gramy na tych samych boiskach. Teraz będzie inaczej. Muszę przyznać, że obawiam się różnych komplikacji. Może zdarzyć się tak, że jedna polska para będzie grała w Amsterdamie, druga w Hadze, a trzecia w Apeldoornie.

Więcej na pzps.pl

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved