Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A M: Trento na fali, Kurek nie uratował Lube

Serie A M: Trento na fali, Kurek nie uratował Lube

fot. lubevolley.it

Po wygranej z liderem Diatec Trentino z polskim rozgrywającym nie zwalnia tempa. Ekipa Łukasza Żygadły tym razem wypunktowała rywali z Monzy. O pechu może mówić zespół Bartosza Kurka, który przegrał po tie-breaku z Molfettą.

Bez Wytze Kooistry, który rozwiązał kontrakt z klubem, ale z nowym atakującym Maurice Torresem przystąpili siatkarze Molfetty do meczu z obrońcą tytułu. W wyjściowym składzie Lube znalazł się polski przyjmujący, Bartosz Kurek zastąpił Jiriego Kovara. Włoch, który w niedzielnym meczu musiał opuścić pole gry ze względu na ból ramienia, tym razem na boisku pojawiał się jedynie epizodycznie. Zastępujący go Kurek rozegrał przyzwoite spotkanie, Polak nie imponował co prawda skutecznością w ataku (38%), jednak kończąc mecz z dorobkiem 18 oczek, był jednym z pewniejszych punktów swojego zespołu. Do roli lidera po raz kolejny wyrósł Simone Parodi, reprezentant Azzurrich nie tylko zabezpieczał stabilność przyjęcia swojego zespołu, ale także jako najlepiej punktujący Lube (21 oczek) imponował skutecznością na siatce – 61%. Po drugiej stronie siatki obok stabilnie grającego Sketa znakomicie odnalazł się debiutujący w Molfetcie Torres. Nowy atakujący zespołu Vincenzo Di Pinto nie rozpoczął meczu w wyjściowym składzie, zmieniając w pierwszej partii Aleksandara Blagojevicia. To posunięcie okazało się znakomitym wyborem, Portorykańczyk szybko odnalazł się w nowej drużynie i jego debiut można uznać za wymarzony. Przy skuteczności na poziomie 54% Torres punktował 31 razy, kończąc spotkanie jako najlepiej punktujący zawodnik Molfetty. Nieoceniona okazała się także rola Francesco Del Vecchio, w kluczowych momentach to właśnie kapitan zespołu brał ciężar gry na siebie, imponując także grą obronną. Po dobrym początku spotkania w wykonaniu obu ekip odsłonę premierową po 43-minutowej walce wygrali podopieczni Alberto Giulianiego. Ambitni gospodarze nie zamierzali jednak rezygnować i wypracowując sobie przewagę w ataku, wyrównali stan zmagań. Odsłony rozgrywane na przewagi były szczęśliwe dla siatkarzy Lube, wygraną w trzeciej partii mistrz Italii zawdzięczał także rywalom, którzy przy tylko 3 błędach gości oddali rywalom w prezencie aż 10 oczek. Ostatecznie miejscowi ponownie wrócili do gry i triumfatora miał wyłonić tie-break. W określanej często mianem loterii partii Bartosz Kurek i jego koledzy pozwolili rywalom na zbyt wiele, w ataku nie mylił się Torres, efektywność gości nie dawała nadziei na sukces. Ostatecznie przy grze na styku finisz należał do miejscowych, którzy triumfowali po 2,5-godzinnej walce. MVP meczu wybrano Francesco Del Vecchio.

Nie tylko sam wynik, ale i postawa gospodarzy znalazła uznanie w oczach trenera Vincenzo di Pinto. Trener Molfetty zwrócił uwagę także na wyjątkowo udany debiut Maurice Torresa.: – Chciałbym pogratulować wszystkim moim zawodnikom wspaniałej gry, zwłaszcza Torresowi. Zgranie się z zespołem w tak krótkim czasie nie jest łatwe. Bardzo dobrze weszliśmy do gry w drugim secie, mimo przegranych dwóch ważnych akcji w końcówce partii pierwszej. W tym tygodniu zrealizowaliśmy więcej, niż zakładał nasz plan. Za nami prawdziwy sportowy maraton, tym bardziej mogę wszystkim pogratulować – podsumował szkoleniowiec Molfetty.

Exprivia Molfetta – Lube Banca Marche Treia 3:2
(37:39, 25:21, 24:26, 25:19, 15:12)



Składy zespołów:

Exprivia Molfetta: Candellaro (13), Sket (23), Del Vecchio (11), Bossi (7), Blagojević (2), Hierrezuelo (6), Romiti (libero) oraz Spirito, Despaigne i Torres (31)
Lube Banca Marche Treia: Parodi (21), Stanković (12), Sabbi (16), Kurek (18), Baranowicz (5), Podrascanin (11), Henno (libero) oraz Shumo, Kovar (1), Monopoli i Paparoni (libero)

Szybciej swoje spotkanie rozstrzygnęli Łukasz Żygadło i jego koledzy. Podopieczni Radostina Stojczewa wraz z rozwojem rozgrywek radzą sobie coraz lepiej, tym razem o sile gialloblu przekonali się siatkarze Monzy. Już początek meczu potwierdzał siłę przyjezdnych, przy stabilnym przyjęciu swoich kolegów Łukasz Żygadło rozrzucał blok rywali. W ataku dobrze spisywał się duet Kazijski/Lanza, jednak to nie przyjmujący Trento byli liderami swojego zespołu. Rywalizacja w Monzy to znakomite zawody słowackiego atakującego. Martin Nemec, zdobywając 16 oczek, utrzymał wysoką, 80-procentową skuteczność. Było to kolejne dobre spotkanie w wykonaniu asa Trento i kolejny występ, po którym dowodem uznania było wyróżnienie tytułem MVP dla Słowaka. W szeregach gospodarzy o sile ataku stanowili Gotsev i Padura Diaz, jednak z wyjątkiem drugiej partii meczu podopieczni Oreste Vacondio nie zdołali dotrzymywać kroku rywalom. W drugim secie, głównie za sprawą błędów własnych, podopieczni Radostina Stojczewa podali rywalom pomocną dłoń i mimo przewagi w końcówce seta 21:16 doprowadzili do gry na styku. W kluczowych momentach więcej zimnej krwi zachowali przyjezdni, triumfując na przewagi. Tym samym siatkarze Monzy, bliscy sprawienia niespodzianki kilka dni wcześniej w meczu z Perugią, nie urwali choćby seta kolejnemu faworytowi. Zespół Łukasza Żygadły, wykorzystując potknięcie Lube, awansował na pozycję wicelidera tabeli. Wyróżnienie tytułem MVP spotkania trafiło do Martina Nemca.

Spotkanie i triumf swojego zespołu krótko skomentował Radostin Stojczew. Po dobrym meczu z Modeną trudno było uspokoić głowy. Monza do meczu przystępowała po dobrym spotkaniu przeciwko Perugii i to, co było naszym celem, to utrzymanie dystansu 3-4 punktów. Udało się to nam w pierwszym i trzecim secie, w drugiej partii mieliśmy swoje problemy, jednak ostatecznie udało się wrócić do swojej gry, wywożąc do domu cenne trzy punkty – podsumował szkoleniowiec.

Vero Volley Monza – Diatec Trentino 0:3
(19:25, 24:26, 18:25)

Składy zespołów:

Vero Volley Monza: Elia (3), Gotsev (13), Galliani (8), Padura Diaz (13), Jovović (1), Botto (1), De Pandis (libero) oraz Tiberti i Bonetti (4)
Diatec Trentino: Kazijski (13), Birarelli (7), Żygadło (1), Nemec (16), Lanza (12), Solé (7), Colaci (libero) oraz Giannelli, Burgsthaler (1) i Fedrizzi

Po straconych z Monzą cennych punktach podopieczni Nikoli Grbicia do meczu z beniaminkiem ligi przystąpili wyjątkowo zmotywowani. Zgodnie z przedmeczowymi typowaniami w spotkaniu derbowym więcej pewności w grze zachowali przyjezdni. Siatkarzom Altotevere nie pomogło nawet ryzyko podejmowane w polu serwisowym, 5 asów serwisowych nie zrobiło zbyt wielkiej krzywdy siatkarzom Perugii, dominującym nad rywalami w ataku i bloku. Ściana bloku przyjezdnych sprawiała coraz więcej problemów miejscowym, w każdej partii zmuszonym do gonienia wyniku. Ponownie swój zespół do triumfu poprowadził Aleksandar Atanasijević, as Perugii (16 punktów) mógł jednak liczyć na wsparcie swoich kolegów. Luciano De Cecco często uaktywniał swoich środkowych, a duet Buti/Beretta nie marnował otrzymanych szans. Pewnie kontrolując przebieg meczu, goście wygrali 3:0, jedynie w partii premierowej pozwalając rywalom przekroczyć barierę 20 oczek zdobytych w secie. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Simone Buti.

O wadze triumfu Perugii w meczu derbowym, dodatkowo po ostatnim potknięciu mówił Thomas Beretta. – Po nie najlepszym występie w Monzy chcieliśmy zetrzeć złe wrażenie. Ostatni czas był pierwszym tygodniem na przestrzeni dwóch miesięcy, w którym mogliśmy spokojnie trenować. I wykonana praca się opłaciła. Wszystko wyszło idealnie, tak jak sobie to zakładaliśmy. Wywalczyliśmy ważną wygraną, a do tego w meczu derbowych, czego wagę pomogli nam odczuć głównie nasi kibice – podsumował środkowy Azzurrich i Perugii.

Altotevere Città di Castello – Sir Safety Perugia 0:3
(22:25, 17:25, 19:25)

Składy zespołów:

Altotevere Città di Castello: Corvetta (1), Baroti (14), Della Lunga (7), Aganits (4), Randazzo (8), Mazzone (3), Tosi (libero) oraz Teppan, Dolfo i Kaszap
Sir Safety Perugia: Buti (12), Fromm (11), De Cecco (1), Beretta (6), Atanasijević (16), Maruotti (1), Giovi (libero) oraz Barone, Sunder (2) i Vujević (2)

Po wygranej z mistrzem Włoch swoją dobrą dyspozycję potwierdzają podopieczni Gianlorenzo Blenginiego. Szkoleniowiec Latiny tym razem nie mógł skorzystać z usług Daniele Tailligo, którego z gry wykluczyło drobne zwichnięcie kostki. Po grze gospodarzy nie było widoczne szczególne osłabienie, już mocny początek przy prowadzeniu 6:1 był potwierdzeniem dominacji Latiny. Kolejne zagrania duetu Starović/Urnaut odbierały nadzieje przyjezdnym (21:15), jednostronna partia zakończyła się przy stanie 25:15. Zryw gości w odsłonie kolejnej przyniósł oczekiwane rezultaty, ponownie swojego zespołu nie zawodził Giannotti, asa Padwy wspierał Quiroga. Wyrównanie stanu seta nie było wystarczające, podopieczni Valerio Baldovina oddali rywalom kolejną partię, utrzymując co prawda grę na styku w decydującym secie (14:16, 21:19). Przy wymianie punkt za punkt w decydującej części meczu złudzenia rywalom odebrał jednak Urnaut, efektownym zagraniem kończąc set (26:24) i całe spotkanie – 3:1. Wyróżnienie dla MVP spotkania trafiło do Sashy Starovicia.

Dotychczasowe poczynania triumfatorów spotkania pozytywnie ocenił prezes Top Volley Latiny. – Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy przed zakończeniem pierwszej rundy fazy zasadniczej rozgrywek. Po trudnym roku, podobnie jak w ubiegłym sezonie, zdołaliśmy wrócić na właściwy tor. Mamy jeszcze pole do pracy – podkreślił Gianrio Falivene.

Top Volley Latina – Tonazzo Padova 3:1
(25:15, 18:25, 25:21, 26:24)

Składy zespoów:

Top Volley Latina: Rauwerdink (10), Sottile (2), Van De Voorde (14), Rossi (2),Starović (22), Urnaut (21), Mania (libero) oraz Skrimow (1) i Semenzato
Tonazzo Padwa: Mattei (6), Orduna (3), Giannotti (19), Rosso (9), Volpato (8), Quiroga (18), Balaso (libero) oraz Vianello (libero), Garghella (1) i Milan (5)

Falstartem swoje spotkanie 12. kolejki rozgrywek rozpoczęli siatkarze Copry Piacenza. Podopieczni trenera Radiciego mieli problemy z przebiciem się przez blok rywali, mediolańczycy bezbłędnie odczytywali intencje przeciwnika, wygrywając w tej części meczu 25:23. Nerwowość z początku meczu szybko opuściła gospodarzy, to co było atutem Revivre w partii premierowej obróciło się przeciw ekipie Marco Maranesiego. Copra mogła natomiast liczyć na duet Poy/Zlatanov. Kubański atakujący przy 24 oczkach i 54-procentowej skuteczności był najlepiej punktującym zawodnikiem swojego zespołu, nie gorzej prezentował się Hristo Zlatanov. Doświadczony przyjmujący zespołu z Piacenzy obok skutecznych zagrań na siatce dobrze prezentował się również w polu serwisowym. To właśnie skuteczny serwis, a co za tym idzie czujność na siatce blokujących była kluczem do sukcesu miejscowych. Dominując w kolejnych setach, siatkarze Copry Piacenza zatrzymali komplet oczek, wygrywając 3:1. Najlepszym zawodnikiem spotkania uznano Hristo Zlatanova.

Mimo końcowego sukcesu swojego zespołu dyrektor sportowy Copry Piacenza nie był do końca zadowolony, jego uwagi nie dotyczyły jednak poczynań zespołu. – Zwycięstwa są zawsze ważne. W imieniu klubu chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną sytuację – godnym pożałowania jest, kiedy taki gracz jak Samuel Papi jest wygwizdany przez publiczność. To zawodnik, który zdobył wszystko, w ostatnich latach prowadził Coprę do zwycięstw w Challenge Cup czy w Pucharze Włoch, pozwolił nam grać na szczycie, walcząc o Scudetto i Superpuchar – o utytułowanym zawodniku, nie unikając ostrych słów wobec zachowania kibiców, opowiadał Gabriele Cottarelli.

Copra Piacenza – Revivre Milano 3:1
(23:25, 26:24, 25:22, 25:21)

Składy zespołów:

Copra Piacenza: Alletti (17), Poey (24), Vermiglio (2), Papi (5), Zlatanov (16), Ostapienko (9), Mario (libero) oraz Massari (1), Tencati, Rodrigues (1) i Marra (libero)
Revivre Milano: Bencz (13), Kauliakamoa (2), De Togni (11), Dos Santos (10), Veres (17), Valsecchi (6), Rizzo (libero) oraz Patriarca (2), Mattera i Preti

O krok od drugiej porażki w sezonie byli siatkarze Modeny. Podopieczni Angelo Lorenzettiego podejmując ambitnych zawodników z Werony, pozwolili rywalom na zbyt wiele. Tym samym wykorzystując niedociągnięcia rywali, po trzech setach meczu to goście byli w lepszej sytuacji, prowadząc 2:1. Podopieczni Andrei Gianiego w trudnych chwilach mogli liczyć na Taylora Sandera, rozkład sił w ataku zespołu z Werony sprawiał jednak więcej problemów liderowi Serie A. Także bloki Calzedonii Verona dawały przewagę przyjezdnym, przy 16 oczkach gości zawodnicy Modeny powstrzymywali rywali w ten sposób tylko 8 razy. Po emocjonującej czwartej partii, wygranej 32:30, i wyrwanym rywalom zwycięstwie miejscowi wrócili do gry. W tie-breaku siła ataku nie budziła już wątpliwości, przy 9 oczkach Modeny goście zanotowali tylko dwa skuteczne ataki. Ratując swoją sytuację, podopieczni trenera Lorenzettiego wygrali 15:12 i w całym meczu 3:2. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Alberto Casadei.

O wyrwanym rywalom rzutem na taśmie triumfie mówił trener Modeny. – Myślę, że dla nas było to wyjątkowo ważne spotkanie. Po porażce z Trento zdawaliśmy sobie sprawę, że możemy przegrać ponownie, jeżeli w czwartym secie nie damy z siebie wszystkiego. Werona zagrała świetne zawody, potwierdzając, że ma ważnych zawodników, którzy w trudnych chwilach potrafią sobie dobrze radzić – zakończył Angelo Lorenzetti.

Modena Volley – Calzedonia Verona 3:2
(25:20, 22:25, 21:25, 32:30, 15:12)

Składy zespołów:

Modena Volley: Bruno (4), Petrić (21), Ngapeth (22), Piano (13), Verhees (9), Vettori (8), Rossini (libero) oraz Bonifante, Casadei (12) i Donadio (libero)
Calzedonia Verona: Zingel (10), Coscione (1), Gasparini (17), Deroo (14), Sander (21), Anzani (13), Pesaresi (libero) oraz Gitto i Bellei

Zobacz również:
Wyniki 12. kolejki i tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved