Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W 17. kolejce nie zabraknie ciekawych pojedynków

PlusLiga: W 17. kolejce nie zabraknie ciekawych pojedynków

fot. archiwum

W 17. kolejce nie zabraknie ciekawych pojedynków. Czy siatkarzom Jastrzębskiego Węgla uda się zrewanżować Resovii Rzeszów za porażkę z początku sezonu, a ZAKSIE bełchatowianom? Czy Andrea Gardini tchnie nowego ducha w drużynę z Olsztyna?

Spotkaniem otwierającym 17. kolejkę PlusLigi będzie starcie pomiędzy AZS-em Politechnika Warszawska i BBTS-em Bielsko-Biała. Obie drużyny do spotkania przystąpią w dobrych humorach, bo obie mają za sobą wygrane mecze. Akademicy po niezwykle zaciętym starciu wywieźli z Częstochowy 2 punkty. A mogło być oczko więcej, bo warszawianie prowadzili już 2:0 w setach, ale dali dojść do głosu rywalowi. Dobrą wiadomością dla kibiców Politechniki był powrót w tym meczu do gry kontuzjowanego Aleksandra Śliwki, który zresztą zagrał dobre spotkanie i został wybrany MVP. Było to pierwsze zwycięstwo w lidze od miesiąca AZS-u i z pewnością inżynierowie będą chcieli zanotować na swoim koncie kolejną wygraną. A to takie proste nie będzie, bo bielszczanie to dla zespołu ze stolicy bardzo niewygodny rywal. W pierwszej rundzie BBTS pokonał warszawian u siebie po niezwykle zaciętym meczu 3:2. W ostatniej kolejce podopieczni Piotra Gruszki w trzech setach rozbili AZS Olsztyn, bombardując rywali zagrywką (9 asów przy 8 błędach) i mając zdecydowaną przewagę na siatce. Spotkanie zapowiada się więc ciekawie, bo warszawianie chcą się zrehabilitować za porażkę z początku sezonu. – Na pewno będziemy chcieli się zrewanżować, tam też mieliśmy szansę, by ten mecz wygrać, przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, nie udało się. Będziemy na pewno chcieli wygrać w Warszawie i pokazać, że jesteśmy lepszą drużyną – zapowiada Patryk Strzeżek, atakujący inżynierów.

W niedzielne popołudnie zespół z Bydgoszczy podejmie na własnym boisku MKS Banimex Będzin i nietrudno tutaj wskazać faworyta tej konfrontacji. Gospodarze aktualnie zajmują czwarte miejsce w tabeli, mając na koncie 33 punkty, ich rywal zajmuje ostatnie miejsce i do tej pory uzbierał zaledwie osiem oczek. Bydgoszczanie w poprzedniej kolejce triumfowali w starciu z Effectorem Kielce, wręcz rozbijając rywala. W żadnym secie nie pozwolili mu na zdobyć więcej niż 18 oczek, w sumie 49 w całym meczu. W spotkaniu brylowali Konstantin Cupković i Jakub Jarosz, którzy zdobyli odpowiednio 16 i 13 punktów. – Ani na chwilę nie daliśmy im nadziei. Widać to było w liczbie błędów własnych. Mieliśmy ich zdecydowanie mniej – podsumował to spotkanie atakujący miejscowej drużyny. Widać, że zespół z województwa kujawsko-pomorskiego jest na fali, to było jego czwarte zwycięstwo z rzędu. W nieco innych nastrojach do meczu podejdą siatkarze Banimexu. Wprawdzie ostatni rozegrany przez nich mecz był dla nich zwycięski, bo pokonali w 1/8 finału pucharu Polski Effector Kielce 3:2, a w lidze ostatnią wygraną odnieśli na początku grudnia nad nie byle kim, bo PGE Skrą Bełchatów, to jednak ich dotychczasowy dorobek jest mizerny. W ostatniej kolejce podejmowali u siebie Asseco Resovię Rzeszów i mimo że próbowali podjąć walkę z utytułowanym przeciwnikiem, skończyło się na przegranej 0:3. W meczu pierwszej rundy to podopieczni Vitala Heynena wygrali z MKS-em 3:1 i teraz też należy spodziewać się podobnego rozstrzygnięcia.

Ostatnie tygodnie nie były zbyt pomyślne dla siatkarzy Cerrad Czarnych Radom. Najpierw przegrany tie-break z Effectorem Kielce, potem wygrana z Banimexem Będzin, ale tylko 3:2, w końcu porażka w Pucharze Polski z Politechniką Warszawską i z Treflem Gdańsk w lidze. Szczególnie w tym ostatnim meczu siatkarze z Radomia nie mieli wiele do powiedzenia, bo rewelacyjnie spisujący się w tym sezonie podopieczni Andrei Anastasiego rozbili ich 3:0. Trochę walki było jedynie w drugiej partii zakończonej grą na przewagi, ale pozostałe sety, przegrane przez Czarnych do 10 i 15, chluby im nie przynoszą. Po tej porażce siatkarze z województwa mazowieckiego wypadli z czołowej ósemki i są obecnie na dziewiątym miejscu z dorobkiem 20 oczek. O tym jak poważnie potraktowali najbliższy mecz ligowy, świadczy fakt, że Robert Prygiel nie dał w Święta wolnego swoim podopiecznym. Mecz z Częstochową będzie bardzo ważny dla jego drużyny, bo po pierwsze pozwoli zbliżyć się do zajęcia ósmego miejsca w lidze, po drugie wygrana poprawi na pewno wszystkim humory, po trzecie będzie to okazja do rewanżu za porażkę z pierwszej części sezonu. Częstochowianie pokonali wtedy na własnym boisku Czarnych 3:0 i teraz będą chcieli powtórzyć ten wynik. Oni wprawdzie na wygraną w lidze czekają od 12 listopada, kiedy to pokonali BBTS Bielsko-Biała, ale ostatnio mają przesłanki do optymizmu. Ponieważ karierę zmuszony był zakończyć Michał Bąkiewicz, do klubu sprowadzono Guillaume’a Samikę, który debiutował w meczu pucharu Polski z zespołem z Bydgoszczy, wprawdzie przegranym, ale pokazał się z dobrej strony. A potem przyszedł mecz z AZS-em Politechnika Warszawska, w którym podopieczni Marka Kardosa ugrali punkt, odrabiając straty z 0:2 i doprowadzając do tie-breaka. – Czujemy się na siłach, żeby zwyciężać. W tym spotkaniu się nie udało, ale w kolejnych meczach będziemy się starać – powiedział Mateusz Przybyła, środkowy akademików. Szykuje się więc zacięte starcie w Radomiu i każdy wynik jest tutaj możliwy.



Hitem 17. kolejki PlusLigi powinno być spotkanie w Jastrzębiu-Zdroju – w końcu naprzeciwko siebie staną wicelider i piąta drużyna ligi. Obie przystąpią w dobrych nastrojach do tego pojedynku, bo w rozegranych przed samymi świętami meczach w Pucharze Polski odniosły zwycięstwa. Cenniejsze odniósł Jastrzębski Węgiel, który wyeliminował tegorocznego zdobywcę Pucharu, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, wygrywając 3:0. A jeszcze w rozegranej w miniony weekend kolejce jastrzębianie pokonali 3:1 PGE Skrę Bełchatów, będąc dopiero drugą drużyną w tegorocznych rozgrywkach, która znalazła patent na mistrza Polski. Co ciekawe, w każdym z tych pojedynków Roberto Piazza posłał do boju dwóch różnych atakujących i z równie dobrym rezultatem. W meczu z bełchatowianami po przekątnej z rozgrywającym zagrał Mateusz Malinowski i świetnie wywiązał się ze swojego zadania, bo zdobył 18 punktów i skończył 60% ataków. We wtorkowym meczu z kędzierzynianami z kolei od pierwszego gwizdka sędziego zagrał Michał Łasko i dołożył sporą cegiełkę do wygranej swojej drużyny. Dodajmy jeszcze, że w śląskim klubie załatano wreszcie dziurę w przyjęciu spowodowaną kontuzją Denisa Kaliberdy – sprawdzono byłego reprezentanta Francji, Guillaume’a Quesque, który już miał okazję zadebiutować i na pewno wzmocni siłę zespołu. Z kolei rzeszowianie swój ostatni mecz rozegrali z pierwszoligowym AGH Kraków i wprawdzie wygrali 3:0, zapewniając sobie awans do kolejnej rundy Pucharu Polski, ale rywal trochę krwi im napsuł. W PlusLidze Resovii szło ostatnio w kratkę – bilans ostatnich czterech spotkań to dwie wygrane i dwie porażki. W ostatnim meczu podopieczni Andrzeja Kowala nie dali większych szans beniaminkowi z Będzina, wygrywając 3:0, ale jastrzębianie to już rywal z innej półki. Co gorsza, Andrzej Kowal nie będzie mógł w tym meczu skorzystać z usług Dawida Konarskiego, który doznał urazu łydki podczas rozgrzewki przed meczem z Banimexem. W poprzedniej rundzie wprawdzie to Resovia była górą, pokonując 3:2 Jastrzębski Węgiel, a w pamięci kibiców pozostanie słynna seria Nikołaja Penczewa na zagrywce, ale jaki wynik padnie teraz, trudno przewidzieć. Emocji na pewno nie zabraknie.

Mecz pomiędzy AZS-em Olsztyn i Cuprum Lubin zaplanowano na poniedziałkowy wieczór i to jest spotkanie, w którym zwycięzcę można przewidzieć z dość dużym prawdopodobieństwem, chociaż wiadomo, że siatkówce trudno zawsze stuprocentowo przewidzieć wyniki. Jednak jak do tej pory wszystkie argumenty przemawiają za beniaminkiem z Dolnego Śląska. Siatkarze z Lubina są obok Trefla Gdańsk jedną z rewelacji tegorocznych rozgrywek. Po szesnastu kolejkach zajmują szóste miejsce i mają na koncie 28 oczek, potrafili w tym roku wygrać z ZAKSĄ (i to dwukrotnie), z Resovią Rzeszów czy Lotosem oraz urwać punkt PGE Skrze Bełchatów. Właśnie w ostatniej kolejce rozgromili ZAKSĘ w trzech setach, przy czym aż 13 punktów zdobyli bezpośrednio zagrywką, a 10 blokiem, czyli wygrali tymi elementami prawie jednego seta. Olsztynianie w obecnym sezonie nie mogą się nawet w jednej trzeciej pochwalić tak udanym dorobkiem. Po zeszłym bardzo dobrym sezonie w tym prezentują się zdecydowanie poniżej oczekiwań – zajmują dopiero dziesiąte miejsce z dorobkiem 12 punktów i zaledwie czterech wygranych. Ostatni mecz przelał czarę goryczy, bo olsztynianie spisali się bardzo słabo w pojedynku z sąsiadem z tabeli i przegrali 0:3 z BBTS-em Bielsko-Biała. Na efekty nie trzeba było czekać długo – władze klubu zdecydowały się pożegnać z trenerem Krzysztofem Stelmachem i zatrudniły w jego miejsce Andreę Gardiniego. – Zdaję sobie sprawę, że rozpoczynam pracę w drużynie, która przeżywa załamanie formy. Co więcej, na początku 2015 roku czekają nas mecze z najtrudniejszymi rywalami w lidze. Zanim zacznie się poprawiać u zawodników niedociągnięcia techniczne, trzeba sprawić, by uwierzyli w siebie – powiedział dla serwisu sport.pl nowy szkoleniowiec. Czy zmiana trenera podziała jako bodziec i akademicy postarają się o wygraną, czy też lubinianie podtrzymają dobrą passę, przekonamy się już w poniedziałek.

Kolejne ciekawie zapowiadające się spotkanie zostanie rozegrane we wtorek pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i PGE Skrą Bełchatów. Żaden z tych zespołów po ostatniej kolejce nie może być zadowolony. Bełchatowianie przegrali na własnym boisku z Jastrzębskim Węglem po emocjonującym pojedynku. Przegrywali już 1:2 w meczu, ale jeszcze zdołali doprowadzić do tie-breaka, w którym jednak nie dali rady dobrze dysponowanym rywalom. Jednak ogólny bilans aktualnych mistrzów Polski jest bardzo dobry, bo na 16 rozegranych meczów to była dopiero druga ich porażka i nadal są liderem tabeli, chociaż mają tyle samo punktów co druga w klasyfikacji Resovia Rzeszów. Stąd dla siatkarzy Skry tak ważne będzie wywieźć trzy punkty z Kędzierzyna-Koźla, by ponownie odskoczyć w tabeli na kilka punktów. O ile w przypadku bełchatowian można mówić o lekkim spadku formy, zespołu przecież nie omijały także problemy zdrowotne, przez jakiś czas z gry wykluczony był Mariusz Wlazły, o tyle w przypadku kędzierzynian mamy do czynienia z sinusoidą. Kiedy po kiepskim początku sezonu siatkarze z Opolszczyzny zaczęli kolekcjonować punkty i piąć się w tabeli, wydawało się, że kryzys minął i teraz kędzierzynianie mogą zajmować tylko coraz lepsze lokaty w tabeli. Tak się jednak nie stało, a o trzech ostatnich meczach podopieczni Sebastiana Świderskiego z pewnością będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Dwa mecze ligowe zakończyli bez zdobyczy punktowej, przegrywając kolejno 1:3 z Lotosem Treflem Gdańsk i 0:3 z Cuprum Lubin, w międzyczasie zaś zmierzyli się w Pucharze Polski z Jastrzębskim Węglem. Po trzysetowym pojedynku przegrali z rywalem ze Śląska i nie będą mieli szansy na bronienie trofeum w przyszłym roku. Co gorsza, dwie porażki bez ugrania punktu spowodowały spadek z piątego na siódme miejsce w tabeli. Jeżeli dodamy do tej wyliczanki fakt, że w pierwszej rundzie podopieczni Miguela Falaski łatwo poradzili sobie z kędzierzynianami, wygrywając 3:0, to faworytem wtorkowego spotkania pozostają siatkarze z województwa łódzkiego.

Ostatnie spotkanie 17. kolejki, pomiędzy Effectorem Kielce i Lotosem Treflem Gdańsk zostanie rozegrane dopiero 7 stycznia. Mecz został przełożony, podobnie jak i mecz gdańszczan w 1/8 Pucharu Polski. Zanim więc dojdzie do konfrontacji między tymi zespołami, w międzyczasie 3 stycznia zostanie rozegrana już następna kolejka. Niezależnie od tego, co się w niej wydarzy, można w ciemno zakładać, że faworytem tej konfrontacji jest Lotos Trefl Gdańsk. Gdańszczanie pod wodzą Andrei Anastasiego są jedną z rewelacji tegorocznych rozgrywek PlusLigi, zajmują obecnie trzecie miejsce w tabeli, tracąc zaledwie punkt do lidera i wicelidera. W tym sezonie potrafili wygrać ZAKSĄ, Resovią i Jastrzębskim Węglem, jedyne dwie porażki notując z Cuprum (0:3) i Skrą (2:3). Liderem zespołu jest Mateusz Mika, wspomagany przez Murphy’ego Troya i Sebastiana Schwarza, a piłki świetnie rozdziela kolegom Marco Falaschi. Na przeciwnym biegunie są kielczanie. Z czterema wygranymi na koncie i w sumie 16 punktami plasują się dopiero na 12. miejscu. Nie omijały ich w tym sezonie problemy kadrowe, stąd w trakcie rozgrywek najpierw sprowadzono atakującego Arvydasa Miseikisa, a w zeszłym tygodniu przyjmującego Humberto Machacona. Ostatni mecz ligowy siatkarze z województwa świętokrzyskiego przegrali 0:3 z zespołem z Bydgoszczy, a przed samymi świętami ulegli w 1/8 pucharu Polski Banimexowi Będzin 2:3. Wszystko więc wskazuje na to, że 7 stycznia gdańszczanie powtórzą wynik z pierwszej rundy, czyli wygraną 3:0.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved