Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: Trento Łukasza Żygadły znalazło sposób na niepokonanych

Serie A: Trento Łukasza Żygadły znalazło sposób na niepokonanych

fot. Joanna Skólimowska

Skończyła się imponująca seria siatkarzy Modeny. Dotychczasowy lider rozgrywek znalazł pogromcę, miano niepokonanych odebrał Modenie zespół Łukasza Żygadły. Mniej szczęścia miało Lube Bartosza Kurka, przegrywając z Latiną 1:3.

Porażką tegoroczne zmagania kończy zespół Bartosza Kurka. Lube Banca podejmując u siebie niżej notowaną Latinę, nie zdołała odeprzeć ataku rywali. Tym razem polski przyjmujący otrzymał szansę zaprezentowania się w dłuższym wymiarze. Bartosz Kurek pojawił się na boisku w pierwszej partii, przy stanie 15:20. Zmiana była wymuszona bólem ramienia Jiriego Kovara, nie chcąc ryzykować poważniejszego urazu trener Giuliani pozostawił Polaka na boisku do końca spotkania. Mimo porażki Lube indywidualnie Bartosz Kurek rozegrał niezłe spotkanie, będąc jednym z najlepiej punktujących swojego zespołu. Przy dorobku 17 oczek Polak utrzymał 63-procentową skuteczność w ataku, nieco gorzej radząc sobie z odbiorem serwisu rywala (20% przy 7-procentowym przyjęciu perfekcyjnym). Po przegranej odsłonie premierowej biancorossi wrócili do gry, w ataku obok Bartosza Kurka dobrze prezentował się Giulio Sabbi, as Lube przy nieco niższej niż Kurek skuteczności zakończył mecz z dorobkiem 18 oczek. W odsłonie kolejnej podopieczni Alberto Giulianiego zaczęli nieco lepiej, utrzymując kilkupunktowe prowadzenie. Pogoń za rywalem opłaciła się siatkarzom Latiny, jednak przy końcówce partii rozgrywanej na styku więcej zimnej krwi zachowali miejscowi. Był to jednak jedyny set wygrany przez Lube, kolejne partie rozgrywały się pod dyktando gości. Katem biancorossich był Sasza Starović, zdobywca 22 oczek, atakował z 56-procentową skutecznością. MVP spotkania wybrany został Tine Urnaut.

Z postawy swoich podopiecznych był zadowolony Gianlorenzo Blengini.Wierzyłem w wygraną mojego zespołu. Przed spotkaniem prosiłem moich zawodników, żeby zagrali tak, jak trenowaliśmy. Podeszliśmy bardzo dobrze do tego spotkania, prowadząc grę punkt za punkt, wiedzieliśmy, że to będzie długie i męczące spotkanie. Zwycięstwo daje nam nie tylko dobrą pozycję w klasyfikacji, to także ważne w kontekście poczucia wartości zespołu. Zdobyliśmy trzy punkty i to wspaniały rezultat – podkreślił trener Latiny.

Lube Banca Marche Treia – Top Volley Latina 1:3
(17:25, 26:24, 22:25, 23:25)



Składy zespołów:
Lube Banca Marche Treia: Parodi (15), Stanković (8), Kovar, Sabbi (18), Baranowicz (3), Podrascanin (8), Henno (libero) oraz Shumov (2), Kurek (17) i Paparoni (libero)
Top Volley Latina: Rauwerdink (6), Sottile (4), Van De Voorde (5), Rossi (5), Starović (22), Urnaut (18), Mania (libero) oraz Skrimow, Tailli i Semenzato

Spotkanie mające być hitem kolejki nie rozczarowało. Mimo że po dwóch stronach siatki spotkały się klasowe drużyny porażka Modeny bez wygrania choćby seta może być rozpatrywana w kategoriach niespodzianki. To właśnie podopieczni Angelo Lorenzettiego zdominowali początek sezonu na włoskich parkietach. Aż do 11. kolejki rozgrywek Modena Volley pozostawała jedynym zespołem, który nie doznał porażki. Imponujący bilans z tylko jednym przegranym setem został jednak zakończony. Swoją szansę wykorzystali podopieczni Radostina Stojczewa. Po mocnym starcie gości siatkarze gialloblu dość szybko musieli gonić wynik. Cierpliwa gra opłaciła się jednak i już w pierwszej partii na etapie drugiej przerwy technicznej obie ekipy dzieliło pięć oczek, przy przewadze gialloblu. Łukasz Żygadło wykorzystując dobre przyjęcie swoich kolegów, nie miał większych problemów z rozrzuceniem bloku rywali. Podobnie jak przed tygodniem do roli lidera swojego zespołu w ataku wyrósł Martin Nemec. Słowacki atakujący przy 18 zdobytych punktach osiągnął poziom skuteczności blisko 70%. As Trento popisał się także w bloku, 6 razy powstrzymując w ten sposób ataki rywali, cztery punkty w tym elemencie dodał Sebastian Sole, tym samym podopieczni trenera Stojczewa stworzyli dla rywali na siatce ścianę nie do przejścia. W szeregach przyjezdnych najwięcej pewności w ataku utrzymał Luca Vettori, nie miał jednak większego wsparcia swoich kolegów. Losów spotkania nie odmieniły także rotacje w składzie, mimo zrywu w końcówce trzeciego seta i gry na przewagi podopieczni Angelo Lorenzettiego musieli uznać wyższość rywali. Porażka nie odebrała jednak Modenie pozycji lidera rozgrywek. Wyróżnienie dla najlepszego zawodnika meczu trafiło do Martina Nemca.

Radości z wygranej nie krył Martin Nemec, atakujący Trento krótko podsumował hit kolejki. – Mimo że mieliśmy mało czasu, dobrze przygotowaliśmy się do tego spotkania. Prawda jest taka, że praktycznie we wszystkich elementach byliśmy lepsi od rywali. Także wsparcie naszych kibiców bardzo nam pomogło. Być może to wynik nieoczekiwany, jednak całkowicie zasłużony. To wygrana, o której można marzyć – przyznał wybrany MVP meczu zawodnik.

Diatec Trentino – Modena Volley 3:0
(25:18, 25:19, 29:27)

Składy zespołów:
Diatec Trentino: Kazijski (12), Birarelli (6), Żygadło, Nemec (18), Lanza (10), Solé (7), Colaci (libero) oraz Giannelli i Fedrizzi
Modena Volley: Bruno (3), Petrić (8), Piano (7), Verhees (5), Kovacević (3), Vettori (13), Rossini (libero) oraz Sala (3), Bonifante i Casadei

Pięciosetowy bój stoczyły zespoły Perugii i Monzy. Mimo dystansu dzielącego obie ekipy w ligowej tabeli podopieczni Oreste Vacondio do spotkania przystąpili bez kompleksów. Ostatni zespół zestawienia już od początku meczu postawił trudne warunki wyżej notowanym rywalom. Dobra dyspozycja w polu serwisowym gości i oczka oddawane przez Perugię po błędach własnych zrobiły różnicę i po 25 minutach to podopieczni trenera Vacondio byli w lepszej sytuacji. Perugia mogła jednak liczyć na Aleksandara Atanasijevicia, Serba w ataku wspierał Christian Fromm i miejscowi szybko wyrównali stan zmagań. Nie był to koniec emocji, przy zmianie sytuacji jak w kalejdoskopie ekipa Nikoli Grbicia pozwoliła rywalom ponownie objąć prowadzenie, aby w czwartym secie wypunktować przeciwników. Rywalizacje rozstrzygnąć miał więc tie-break. W decydującej części meczu siatkarze Perugii ustrzegli się zbyt wielu błędów własnych, dominując nad rywalami we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Co prawda w końcówce seta goście niebezpiecznie zbliżyli się do rywali (12:11), jednak sytuację szybko wyjaśnił Atanasijević i Perugia wygrała 15:13 i w całym meczu 3:2. Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Rocco Barone.

O powrocie swojego zespołu do gry i wyjściu z opresji mówił dyrektor sportowy Perugii. – To było bardzo ciężkie spotkanie. Mamy za sobą dość skomplikowany okres. W tym całkiem niezłe spotkania, które często przegrywaliśmy. W końcu zaprezentowaliśmy się dobrze, podnosząc się i zabierając do domu bardzo ważne zwycięstwo – podkreślił Bino Rizzuto.

Sir Safety Perugia – Vero Volley Monza 3:2
(19:25, 25:18, 18:25, 25:22, 15:13)

Składy zespołów:
Sir Safety Perugia: Fromm (21), Paolucci, Barone (12), Beretta (2), Atanasijević (25), Maruotti (8), Giovi (libero) oraz Buti (2), Tzioumakas (1), Fanuli (libero) i Vujević (4)
Vero Volley Monza: Elia (10), Gotsev (12), Galliani (16), Padura Diaz (18), Jovović (6), Botto (11), De Pandis (libero) oraz Tiberti i Wang

Nie było to ostatnie pięciosetowe starcie 11. kolejki rozgrywek. Sporo emocji przyniosła konfrontacja Rawenny z Molfettą. Podopieczni Vincenzo Di Pinto spotkanie rozpoczęli dość pewnie, szybko budując dystans punktowy i wygrywając odsłonę premierową. W drugim secie meczu zdobywanie punktu nie przychodziło gościom tak łatwo, na zagrania rywali skutecznie odpowiadał Klemen Cebulj. Najlepiej punktujący Rawenny (26 oczek) wyróżniał się także 56-procentową skutecznością. Goście mogli jednak liczyć na duet Sket/Kooistra i wygrywając na przewagi (26:24), byli już o krok od końcowego triumfu. Przy prowadzeniu 2:0 w szeregi Molfetty wkradło się rozluźnienie, które bezbłędnie wykorzystał Cebulj i jego koledzy. Wracając do gry, miejscowi zdominowali rywali w ataku, gwarantując sobie jeden zdobyty w meczu punkt. Był to jednak ostatni zryw ekipy Waldo Kantora. Gospodarze w decydującej partii mieli problemy z wyprowadzeniem skutecznych ataków, przy 25-procentowej skuteczności Rawenny dominowali goście, triumfując 15:7 i całym meczu 3:2. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został zawodnik Molfetty – Elia Bossi.

Pozytywnie o poczynaniach swoich podopiecznych wypowiadał się Vincenzo Di Pinto, zwracając przy tym uwagę na dyspozycję liderów Molfetty. – Chłopcy zagrali bardzo dobrze, Noda Blanco i Piscopo to dwa pewniaki, na których zawsze możemy polegać. Nasza młodzież również odegrała istotną rolę, prowadząc nas do końcowego wyniku, który jest dla nas wyjątkowo ważny – podsumował szkoleniowiec.

CMC Rawenna – Exprivia Molfetta 2:3
(20:25, 24:26, 25:17, 25:22, 7:15)

Składy zespołów:
CMC Rawenna: Mengozzi (10), Cavanna (2), Zappoli (11), Renan (5), Cester (11), Cebulj (24), Bari (libero) oraz Pasquale, Jeliazkov (20), Goi (libero) i Mc Kibbin
Exprivia Molfetta: Candellaro (13), Sket (19), Del Vecchio (5), Kooistra (18), Bossi (15), Hierrezuelo (6), Romiti (libero) oraz Noda Blanco, Spirito i Blagojević (1)

Cenne oczka zgubili także siatkarze Copry Piacenza. Po pewnej wygranej z Molfettą tym razem zespół z Piacenzy natrafił na większy opór rywali. O zmarnowanej szansie mogą jednak mówić zawodnicy Tonazzo Padwy. Podopieczni Valerio Baldovina prowadzili już 2:0, aby pozwolić rywalom wrócić do gry. Przegrane przez miejscowych partie to efekt słabnącej siły w ataku, podczas gdy gości prowadził Hristo Zlatanov. To właśnie doświadczony przyjmujący Copry sprawił rywalom najwięcej problemów, punktując 27 razy. As Piacenzy nie mógł jednak liczyć na wsparcie ze strony swoich kolegów. W decydującym fragmencie meczu Andrea Radici szukając szans swojego zespołu, rotował jeszcze składem. Końcówka meczu zapowiadała sporo emocji, goście prowadzili już 12:11 i wszystko wskazywało, że kontrolują sytuację na boisku. Kolejny zwrot akcji i zagrania duetu Quiroga/Rosso dały gospodarzom ważne zwycięstwo. MVP spotkania został Mattia Rosso.

O postępach w grze swoich podopiecznych, czego zwieńczeniem miała być wygrana, mówił Valerio Baldovin.Jesteśmy bardziej otwarci w ważnych momentach spotkania, co jest pewnym krokiem do przodu w naszej grze. Rozegraliśmy niezłe zawody przede wszystkim grając w obronie i kontratakach, pokazując wyższą jakość gry niż dotychczas – zakończył szkoleniowiec.

Tonazzo Padwa – Copra Piacenza 3:2
(25:21, 25:23, 22:25, 17:25, 16:14)

Składy zespołów:
Tonazzo Padwa: Mattei (4), Orduna (3), Giannotti (15), Rosso (22), Aguillard (4), Quiroga (22), Balaso (libero) oraz Vianello (libero), Volpato (4), Garghella i Milan (1)
Copra Piacenza: Alletti (11), Poey (13), Vermiglio (3), Massari (5), Zlatanov (27), Ostapienko (4), Mario (libero) oraz Ter Horst (7), Tencati, Kohut (7) i Marra (libero)

Ponad dwie godziny trwała rywalizacja zespołu z Mediolanu z beniaminkiem rozgrywek. Ostatecznie siatkarze Revivre postawili kropkę nad i. Swój zespół do triumfu poprowadził Peter Veres. Węgierski przyjmujący zakończył mecz z dorobkiem 24 oczek, do 18 punktów dodając sześć skutecznych bloków. To właśnie z powstrzymaniem zagrań asa Revivre siatkarze Altotevere mieli najwięcej problemów. Przegrane w pierwszej i trzeciej partii gospodarzy to przede wszystkim rezultat błędów popełnianych przez gospodarzy. Tylko w tych dwóch setach mediolańczycy oddali rywalom 21 oczek. Kiedy podopieczni Marco Maranesiego utrzymywali swój poziom gry, wyraźnie dominowali. Także w odsłonie decydującej ani przez chwilę gospodarze nie oddali prowadzenia rywalom. Za najlepszego zawodnika meczu uznano Petera Veresa.

Powody do optymizmu miał Marco Maranesi, zwracając jednak uwagę również na mankamenty w grze swoich podopiecznych. – Jesteśmy w stanie wygrywać ot tak.. oczywiście serce do gry nie wystarczy. Źle potoczył się pierwszy set spotkania, w którym nie utrzymaliśmy cały czas naszej dobrej gry. W drugiej partii potwierdziliśmy jednak, że potrafimy robić niesamowite rzeczy – mówił po meczu trener Revivre Milano.

Revivre Milano – Altotevere Città di Castello 3:2
(32:34, 25:23, 23:25, 25:19, 15:13)

Składy zespołów:
Revivre Milano: Bencz (21), Kauliakamoa (6), De Togni (12), Dos Santos (16), Veres (24), Valsecchi (7), Rizzo (libero) oraz Mattera i Preti (2)
Altotevere Città di Castello: Corvetta (2), Baroti (16), Della Lunga (7), Aganits (10), Randazzo (20), Mazzone (10), Tosi (libero) oraz Dolfo (2), Kaszap, Lensi (libero) i Marić (13)

Zobacz również:
Wyniki 11. kolejki i tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved