Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Tabela coraz bardziej wyrównana

PlusLiga: Tabela coraz bardziej wyrównana

fot. archiwum

W niewątpliwym szlagierze 16. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel pokonał Skrę Bełchatów. Sprawcą małej niespodzianki był lubiński Cuprum, który gładko ograł kędzierzyńską ZAKSĘ. Zdecydowane zwycięstwa odniosły drużyny z Gdańska, Rzeszowa i Bydgoszczy.

W spotkaniu otwierającym 16. kolejkę PlusLigi siatkarzy Lotos Trefl Gdańsk nie dał szans Cerrard Czarnym Radom. Będący w doskonałej dyspozycji gdańszczanie na własnym boisku nie pozwolili rywalom nawet na ugranie seta. – Myślę, że każdy element funkcjonował bardzo dobrze w drużynie z Gdańska. Byli groźni w polu serwisowym, kończyli wiele więcej piłek w ataku niż my. Dominowali w każdym elemencie w tym spotkaniu i tym sposobem mogli kontrolować jego przebieg. Wszystko zależało tak naprawdę od postawy gdańszczan, bo my nie mieliśmy nic do zaproponowania ze swojej strony – mówił po meczu rozgrywający Czarnych, Lukas Kampa. Różnica pomiędzy obiema ekipami szczególnie była widoczna w ataku – 55% skuteczności Trefla w tym elemencie radomianie potrafili przeciwstawić jedynie 31%. W szeregach siatkarzy z Pomorza prym wiódł Murphy Troy, zdobywca 14 punktów, którego dzielnie wspierali przyjmujący Mateusz Mika i Sebastian Schwarz, którzy zgromadzili na swoim koncie po 12 oczek. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany rozgrywający gdańskiego zespołu – Marco Falaschi. Po tym zwycięstwie za trzy punkty podopieczni Andrei Anastasiego nadal zajmują 3. lokatę w tabeli, ale do prowadzących Skry Bełchatów i Resovii Rzeszów tracą już tylko jeden punkt, natomiast radomianie obecnie zajmują 9. miejsce.

Lotos Trefl Gdańsk – Cerrad Czarni Radom 3:0
(25:10, 27:25, 25:15)

Dobra passa Effectora Kielce została przerwana. Kielczanie byli bezradni w starciu z siatkarzami Transferu Bydgoszcz, nie przekraczając w żadnym z setów granicy 20 punktów. Podopieczni Vitala Heynena, choć nieznacznie, byli lepsi w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Zanotowali chociażby 59% efektywności przyjęcia czy 11 udanych bloków. Radomianie mylili się, popełniali błędy własne i było to przyczyną ich porażki w całym spotkaniu. Na parkiecie błyszczał Konstantin Cupković, przyjmujący Transferu zdobył 16 oczek przy 57% skuteczności w ataku i zgarnął statuetkę MVP. Po tej wygranej Transfer Bydgoszcz ma już na swoim koncie 33 punkty i wskoczył na 4. miejsce tabeli PlusLigi, natomiast Effector Kielce spadł na pozycję 12.



Transfer Bydgoszcz – Effector Kielce 3:0
(25:14, 25:19, 25:18)

W Lubinie miało dojść do wyrównanego starcia sąsiadów z ligowej tabeli, tymczasem miejscowe Cuprum zdeklasowało ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, pewnie zwyciężając 3:0. Kędzierzynianie nie byli w stanie dotrzymać kroku rywalowi, jedynie w drugim secie doprowadzając do walki punkt za punkt, natomiast w trzeciej odsłonie przegrywając nawet 9:20. Choć obie drużyny uzyskały zbliżone wyniki, jeśli chodzi o skuteczność ataku – 49% lubinian przy 48% siatkarzy ZAKSY – to jednak podopieczni Gheorghe Cretu „zmiażdżyli” rywali blokiem i zagrywką. Gospodarze zanotowali na swoim koncie 10 punktowych bloków i 13 asów serwisowych, podczas gdy kędzierzynianie odpowiednio 2 i 4. Wśród zawodników beniaminka prym wiedli Szymon Romać i Ivan Borovnjak, zdobywcy 15 i 14 punktów. Spotkania tego z pewnością nie może zaliczyć do udanych Kay van Dijk. Holender nie zdobył w meczu ani jednego punktu i został zmieniony przez Dominika Witczaka, który zapisując na swoim koncie 12 oczek, stał się najlepiej punktującym graczem swojego zespołu. Po tej wygranej Cuprum Lubin wskoczyło na 6. lokatę klasyfikacji generalnej, natomiast ZAKSA spadła na miejsce 7.

Cuprum Lubin – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0
(25:19, 25:22, 25:16)

W starciu MKS-u Banimex Będzin z Asseco Resovią Rzeszów obyło się bez niespodzianki. Wicemistrzowie Polski, będący zdecydowanymi faworytami tego starcia, pewnie zwyciężyli 3:0. Będzinianie tylko w trzecim secie zdołali zbliżyć się do oponentów, w pozostałych wyraźną przewagę utrzymywali podopieczni Andrzeja Kowala. Siatkarze MKS-u nie potrafili przełożyć dobrego przyjęcia (53% dokładnego) na większą skuteczność ataku – w tym elemencie uzyskali 37%, a z kolei rzeszowianie skończyli 72 piłki, co dało im 63% efektywności. Gracze Resovii w całym spotkaniu zdobyli 4 asy serwisowe, jednak zagrywka zawsze stanowi ważny czynnik ich dobrej gry, co podkreśla rzeszowski środkowy, Łukasz Perłowski – Zagrywka musi być u nas mocnym elementem i nią przede wszystkim staramy się grać. Dziś mimo wszystko dużo graliśmy też taktycznie, wyłączając jedną ze stref będzinian. Dzięki temu mogliśmy przewidzieć, co będzie grał przeciwnik. Po tym zwycięstwie Resovia Rzeszów zrównała się liczbą punktów w tabeli ze Skrą Bełchatów, obie ekipy mają ich po 40, jednak to posiadający lepszy bilans małych punktów bełchatowianie zajmują fotel lidera.

MKS Banimex Będzin – Resovia Rzeszów 0:3
(18:25, 17:25, 22:25)

W spotkaniu drużyn z dołu tabeli zwycięsko wyszedł BBTS Bielsko-Biała, który w trzech setach pokonał Indykpol AZS Olsztyn. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha tylko w drugim secie byli w stanie stawić opór gospodarzom, natomiast w pierwszej i trzeciej odsłonie bielszczanie wzięli górę nad rywalami. – Nie można nie zauważyć, że nasi rywale z Olsztyna zagrali dzisiaj słabsze spotkanie, niż można było się tego spodziewać. To były dla nas dobre zmagania, ale są jeszcze elementy, które musimy poprawić. Mam nadzieję jednak, że idziemy w dobrym kierunku i myślę, że nasza dyspozycja będzie rosła z każdym pojedynkiem – stwierdził po meczu Serhiy Kapelus. Bielski przyjmujący punktował w meczu 22 razy przy 57% skuteczności, czym zdecydowanie zasłużył sobie na otrzymanie statuetki MVP. Siatkarze Piotra Gruszki zdominowali olsztynian zagrywką – zdobyli 9 asów serwisowych przy tylko 1 graczy z Warmii i Mazur. Dzięki tej wygranej BBTS obecnie plasuje się na 11. miejscu w tabeli, oczko wyżej znajdują się olsztynianie, jednak bilans 4 zwycięstw i 12 porażek, szczególnie po bardzo dobrej, 5. pozycji wywalczonej w tamtym sezonie, jest niezadowalający dla włodarzy klubu z Olsztyna, którzy zdecydowali się na zmianę trenera. Wybór padł na legendę włoskiego volleya – Andreę Gardiniego. Czy niedawny II trener reprezentacji Polski mężczyzn zdoła wykorzystać swoją wiedzę siatkarską i doświadczenie w odbudowaniu formy zawodników AZS-u, dowiemy się już niebawem.

BBTS Bielsko-Biała – Indykpol AZS Olsztyn 3:0
(25:16, 28:26, 25:19)

W zdecydowanym hicie 16. kolejki PGE Skra Bełchatów uległa 2:3 Jastrzębskiemu Węglowi. Bełchatowianie nie wykorzystali swoich szans, a podopieczni Roberto Piazzy wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i wygrali pojedyncze, ale bardzo ważne akcje, które zaważyły na wyniku meczu. Choć siatkarze Skry przeważali w statystykach, jak chociażby skuteczności ataku – 51% gospodarzy przy 45% gości, czy liczbie punktowych bloków – 14 przy 9 „pomarańczowych”, to jednak ogromna wola walki graczy ze Śląska pozwoliła im przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. – Nie ma tragedii. Wiadomo, że był to ligowy mecz, trzy punkty były ważne, ale do fazy play-off pozostało jeszcze trochę czasu. Oczywiście człowiek nie cieszy się, gdy przegrywa, ponieważ po to gramy, aby wygrywać, ale takie jest życie, a my już niejedną porażkę przeżyliśmy. Na pewno coś nam to da, ponieważ porażki bardziej pomagają, mobilizują, by grać jeszcze lepiej. Więc tak trzeba to odebrać – wyznał po meczu Karol Kłos. Statuetkę MVP otrzymał młody atakujący Mateusz Malinowski, który z powodzeniem zastąpił Michała Łasko, na boisku błyszczał także Zbigniew Bartman, zdobywca 22 punktów. Mistrzom Polski nie pomogła nawet świetna dyspozycja Facundo Conte, który zapisał na swoim koncie 25 oczek. Pomimo porażki PGE Skra utrzymała fotel lidera, Jastrzębski Węgiel obecnie zajmuje 5. lokatę.

Skra Bełchatów – Jastrzębski Węgiel 2:3
(25:20, 27:29, 23:25, 25:18, 11:15)

W derbach akademickich lepszy okazał się AZS Politechnika Warszawska, który 3:2 pokonał AZS Częstochowa. Inżynierowie prowadzili już 2:0, jednak zryw siatkarzy spod Jasnej Góry pozwolił im doprowadzić do tie-breaka i urwać punkt wyżej notowanemu rywalowi, bowiem stołeczna drużyna obecnie zajmuje w klasyfikacji generalnej 8. miejsce, natomiast podopieczni Marka Kardosa spadli na 13. lokatę. – Po dwudziestym punkcie zaczyna się prawdziwa gra w secie. Nawet jeżeli przegrywamy, ale doprowadzamy do wyrównanej końcówki to wychodzi w pewnym sensie nasz charakter – mówił po meczu atakujący gości, Michał Filip. Należy zwrócić uwagę na dokładne przyjęcie, jakie prezentowały te młode zespoły: warszawianie zanotowali 61% dokładnego dogrania piłki do rozgrywającego, natomiast częstochowianie 73%. Elementem, w którym wyraźnie dominowali podopieczni trenera Jakuba Bednaruka, był blok. Udało im się 19 razy skutecznie zatrzymać rywali, podczas gdy gospodarze zanotowali 11 udanych prób. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Aleksander Śliwka, w szeregach Politechniki Warszawskiej dobre zawody rozegrali także Artur Szalpuk i Michał Filip, zdobywcy odpowiednio 17 i 14 punktów.

AZS Częstochowa – AZS Politechnika Warszawska 2:3
(21:25, 23:25, 25:17, 25:20, 10:15)

Zobacz również:
Wyniki 16. kolejki i tabela PlusLigi

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved