Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Orlen Liga: Nierówna gra główną cechą 12. kolejki

Orlen Liga: Nierówna gra główną cechą 12. kolejki

fot. archiwum

Trudne wygrane faworytów i słabe mecze zespołów z  dołu tabeli - tak przebiegały mecze w 12. kolejce Orlen Ligi. Kibicom pozostaje mieć nadzieję, że wszystkie siatkarki w prezencie świątecznym dostaną wiele woli walki i siły, które pomogą im dotrwać do końca sezonu.

12. kolejkę siatkarskiej ekstraklasy kobiet w piątek zainaugurowały dwa mecze – w Bydgoszczy i Legionowie. W tym pierwszym miejscowy Pałac podjął wicemistrzynie Polski. Zdecydowanym faworytem boju były przyjezdne, lecz (mimo wyniku 3:0) spotkanie nie było do końca jednostronne. W każdym z setów ostatni zespół ORLEN Ligi miał swoje szanse, a wrocławianki nie potrafiły poradzić sobie z wewnętrznymi problemami – wygrały z rywalkami blokiem (10 do 5 dla Impelu) i asami serwisowymi (10 do 3), ale więcej woli walki pokazały podopieczne Dawida Pawlika. Ich motorem napędowym była Natalia Misiuna, która zdobyła 11 oczek dla swojej ekipy, natomiast po drugiej stronie siatki takim samym rezultatem mogła się pochwalić Denise Hanke, która w szeregach gości punktowo ustąpiła tylko późniejszej MVP spotkania, czyli Joannie Kaczor (18 oczek). – Cieszy to, że miałyśmy dużo obron i piłki właściwie nie wpadały na czysto. Wyciągałyśmy nawet bardzo trudne ataki, z czego jesteśmy zadowolone. Myślę, że także dobrze popracowałyśmy zagrywką, rywalki miały z nią sporo problemów – powiedziała po meczu przyjmująca gospodyń, Julia Twardowska. W grze jej drużyny widać postęp – pozostaje się tylko zastanowić na ile rozwinie się on pod skrzydłami Adama Grabowskiego, który został nowym trenerem bydgoszczanek.

MVP: Joanna Kaczor
Pałac Bydgoszcz – Impel Wrocław 0:3
(22:25, 21:25, 23:25)

Równolegle na parkiet wyszły zawodniczki SK banku Legionovii Legionowo i BKS-u Bielsko-Biała, których pojedynek był specyficzny – przyjezdne prowadziły już 2:0 w setach, by finalnie wygrać dopiero po tie-breaku. Takie rozwiązania stają się domeną zespołu Leszka Rusa – tylko jeden z siedmiu ostatnich meczów rozstrzygnęły w mniej niż pięciu partiach. Po raz kolejny także zdarzył im się przestój w czwartym secie, który przegrały do 13. Powodów takich zajść może być wiele, choć wszystko wskazuje na to, że szkoleniowiec BKS-u nie ma zbyt dużej możliwości manewru w sytuacji, kiedy Helena Horka nie prezentuje wysokiej dyspozycji. W piątkowym spotkaniu zdobyła 18 oczek przy zaledwie 36-procentowej efektywności ataku, a na dodatek podobną skutecznością mogła popisać się druga siatkarka, stanowiąca trzon zespołu, czyli Heike Beier. Na pochwałę zasłużyła natomiast Aleksandra Trojan, która aż pięciokrotnie zablokowała przeciwniczki. Na dobre słowa u legionowianek zapracowały wszystkie siatkarki, bowiem ich widowiskowy powrót do meczu (możliwy dzięki ulepszeniu przyjęcia do poziomu 69% poprawności) był naprawdę godny podziwu. Przodowały we wszystkich statystykach, a wygrana uciekła im w tie-breaku granym na przewagi. Osiągnięty rezultat jest dla nich na pewno dobrym prognostykiem przed kolejnymi meczami, a dla bialanek i ich sztabu szkoleniowego okazją do refleksji i zastanowienia się nad tym, czy w świetle takiego braku stabilności mają szansę na realizację swoich przedsezonowych założeń.

MVP: Helena Horka
Legionovia Legionowo – BKS Bielsko-Biała 2:3
(16:25, 22:25, 25:18, 25:13, 14:16)

Zupełnie inny przebieg miał sobotni mecz w Pile, w którym miejscowe w 75 minut uległy dąbrowiankom w stosunku 0:3. Gospodyniom tylko w jednym secie udało się przekroczyć granicę dwudziestu punktów, ale nawet i to nie uchroniło ich przed triem brylującym na siatce – Katarzyną Konieczną (15 oczek w meczu), Giną Mancuso (14 zdobytych punktów) i Dominiką Sobolewską, która w ataku grała na 80-procentowej skuteczności i siedmiokrotnie zablokowała rywalki. MKS swoim zwyczajem słabo zaprezentował się w defensywie, ale nawet to nie poprawiło prezencji pilanek, z których najlepsza, czyli Magdalena Wawrzyniak, zapisała na koncie drużyny zaledwie 9 oczek. Ponadto cały zespół ustąpił oponentkom w bloku (4 do 12 udanych prób ekipy Juana Manuela Serramalery), ofensywie (37 do 46 procent efektywności) i zagrywce (2 do 6 asów). To wszystko złożyło się na szybkie i łatwe zwycięstwo gości i dodatkowo pognębiło miejscowe, które za tydzień na wyjeździe zmierzą się z równie groźnym przeciwnikiem z Bielska-Białej.



MVP: Katarzyna Konieczna
Nafta Piła – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 0:3
(18:25, 16:25, 21:25)

Jednostronność cechowała sobotnie pojedynki, bowiem w drugim Chemik Police w nieco ponad godzinę pokonał beniaminka z Rzeszowa. – Cieszę z tego, że potrafiłyśmy się na tym meczu skoncentrować. Wiadomo było, że po spotkaniu z Developresem czeka nas przerwa świąteczna i każdy chce wyruszyć w drogę do domu. Nie zawsze to sprzyja temu, żeby się skupić na meczu – zaznaczyła po meczu libero policzanek, Aleksandra Krzos. Mistrzynie Polski zagrały w mocno rezerwowym składzie, bowiem na boisku nie pojawiły się Małgorzata Glinka-Mogentale, Agnieszka Bednarek-Kasza, Anna Werblińska, Mariola Zenik, a po pierwszym secie z boiska zeszła Maja Ognjenović. To pokazało jak równym składem dysponuje Giuseppe Cuccarini, którego zawodniczki niezależne od roszad potrafią grać z 60-procentowym przyjęciem. – Dziewczyny, które zazwyczaj grają mniej, dostały szansę i ją wykorzystały. Zrobiłyśmy to, co do nas należy, wygrałyśmy mecz za trzy punkty. Myślę, że takie było założenie trenera – podsumowała zawodniczka. Siatkarki Chemika mają tym samym powody do radości, których brak w szeregach Developresu, gdzie zabrakło lidera w ofensywie, przez co rzeszowianki osiągnęły w niej jedynie 28 procent efektywności.

MVP: Agnieszka Rabka
Chemik Police – Developres Rzeszów 3:0
(25:15, 25:15, 25:19)

Wzorem BKS-u siatkarki z Muszyny powróciły z dalekiej podróży w meczu w Łodzi. Podopieczne Bogdana Serwińskiego przegrywały już 0:2, żeby potem, w ostatniej chwili tie-breaka, wyrwać zwycięstwo gospodyniom. – Dobrze się stało, że po tych dwóch przegranych setach się „obudziłyśmy”. Myślę, że spodziewałyśmy się trudnego meczu. Z zespołem z Łodzi nigdy nie gra się łatwo, tym bardziej rozgrywając spotkanie na jego terenie – powiedziała po meczu MVP i zdobywczyni 13 oczek w meczu, Natalia Kurnikowska. – Jakiś czas temu przegrałyśmy z drużyną z Bielska-Białej i nie chcemy pozwolić, aby takie porażki przytrafiały nam się częściej. Uważam, że to zwycięstwo 3:2, po walce i na trudnym terenie, doda nam jeszcze więcej motywacji na przyszłość – zapewniła przyjmująca MKS-u. Kibicom jej drużyny nie pozostaje nic innego, jak wierzyć w te zapewnienia, ponieważ pojedynek z Budowlanymi był kolejnym, w którym wygrał zespół, który był statystycznie słabszy. Można wyciągnąć wniosek, że mineralnym zwycięstwo przyniósł hart ducha i większa waleczność – pytanie tylko czy to wystarczy im do utrzymania dobrej pozycji w tabeli po kolejnych meczach. Tendencja formy wśród łodzianek jest zwyżkowa, ponieważ team ten doskonale wzajemnie się uzupełnia – Sylwia Pycia i Gabriela Polańska stanowią zaporę nie do przejścia dla rywalek, a Sanja Popović dba o zdobycze punktowe ekipy (22 oczka w ostatnim boju), co jest dobrą zapowiedzią kolejnych meczów podopiecznych Błażeja Krzyształowicza.

MVP: Natalia Kurnikowska
Budowlani Łódź – Muszynianka Muszyna 2:3
(25:15, 25:22, 22:25, 21:25, 13:15)

Bój PGE Atomu Trefla Sopot z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (mimo wygranej) brązowym medalistkom mistrzostw Polski na pewno odbije się czkawką. Gospodynie otworzyły mecz wysoką wygraną, w drugim secie zwyciężyły na przewagi, a następnie uległy ostrowczankom w końcówce trzeciej partii. Właśnie w tej odsłonie spotkania popełniły osiem błędów, które zaważyły na ostatecznym wyniku, nawet mimo punktowej zagrywki Charlotte Leys. Wpadki zdarzają się jednak największym i w kolejnym rozdaniu przypieczętowały swoje zwycięstwo nad beniaminkiem głównie dzięki olbrzymiej różnicy, która towarzyszyła obu zespołom w ataku (52 procent efektywności dla Atomu i 17 procent po stronie KSZO). – Myślę, że koncentracja grała w drugim i trzecim secie ważną rolę. Dziewczyny z Ostrowca Świętokrzyskiego przycisnęły nas zagrywką, my za to w polu serwisowym nieco spuściłyśmy z tonu. Pojawiło się więcej błędów z naszej strony – przyznała po meczu autorka 18 oczek, Katarzyna Zaroślińska. Zawodniczka dodatkowo wskazała zmęczenie jako jedną z przyczyn przestojów w grze jej teamu. Pojedynek ten ujawnił także, że podopieczne Dariusza Pakitnego mają wiele powodów do zmartwień, bowiem ich postawa w najważniejszych elementach siatkarskiego rzemiosła jest słaba – wyników ich spotkań nie ratuje nawet dobrze spisujący się duet – Joanna Kuligowska i Katarzyna Brojek. Pozostaje im tylko mieć nadzieję, że odrobina dystansu, którą nabiorą w święta, pomoże poprawić niedoskonałości towarzyszące im od początku sezonu.

MVP: Brittnee Cooper
PGE Atom Trefl Sopot – AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:1
(25:14, 26:24, 23:25, 25:17)

Zobacz również:
Wyniki 12. kolejki i tabela Orlen Ligi

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved