Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Filip: Po dwudziestym punkcie zaczyna się prawdziwa gra

Michał Filip: Po dwudziestym punkcie zaczyna się prawdziwa gra

fot. plusliga.pl

Chociaż podopieczni trenera Jakuba Bednaruka prowadzili w poniedziałkowym meczu przeciwko AZS-owi Częstochowa 2:0, zwyciężyli dopiero w tie-breaku. - Taktykę realizowaliśmy w miarę dobrze, ale zabrakło nam tego czegoś - mówił atakujący przyjezdnych, Michał Filip.

Siatkarze warszawskiej Politechniki po pierwszym wyraźnie wygranym secie przez większość drugiej partii przegrywali kilkoma punktami, by dopiero w końcówce doprowadzić do wyrównania, a ostatecznie pokonać gospodarzy do 23. – Po dwudziestym punkcie zaczyna się prawdziwa gra w secie. Nawet jeżeli przegrywamy, ale doprowadzamy do wyrównanej końcówki, to wychodzi w pewnym sensie nasz charakter – powiedział atakujący Michał Filip. Siatkarze z Warszawy w kolejnej odsłonie spotkania nie byli w stanie postawić kropki nad i, gdyż to częstochowianie poprawili skuteczność i koncentrację, dzięki czemu trzeciego seta wygrali do 17. – Nie wychodziło nam praktycznie nic. Taktykę realizowaliśmy w miarę dobrze, ale zabrakło nam tego czegoś. Może trochę straciliśmy koncentrację. Ciężko powiedzieć. Na spokojnie przeanalizujemy sobie ten mecz i wtedy będziemy wyciągać wnioski.

Chociaż zarówno trzecia, jak i czwarta partia rozegrana została pod dyktando gospodarzy, nie podłamało to młodej drużyny z Warszawy i to zespół prowadzony przez Jakuba Bednaruka ostatecznie po ponad dwóch godzinach walki cieszył się z dwóch punktów i zwycięstwa w poniedziałkowym spotkaniu. – Mieliśmy chwilę zwątpienia, że ten czwarty set nam uciekł, ale wiedzieliśmy, że zagramy tie-break i wtedy ten mecz zaczynie się od nowa, nie ma znaczenia, jakie były poprzednie cztery sety – tłumaczył atakujący. Według siatkarza nie bez znaczenia w meczu była rola zmienników. – Na szczęście mamy tak wyrównany skład, że każdy uzupełnia tego, za którego wchodzi. Ja zacząłem w wyjściowym składzie, skończył Patryk Strzeżek, który zagrał dobre spotkanie. Bardzo mnie cieszy, że ktokolwiek nie wejdzie z ławki robi dobrą robotę i pomaga nam wszystkim.

Siatkarzom warszawskiej Politechniki nie wiodło się ostatnio w lidze. Kontuzje zawodników przełożyły się na słabszą postawę na boisku. Jednak po ostatnich porażkach z Transferem Bydgoszcz i Effectorem Kielce warszawianie ponownie zaczęli wygrywać. – Do tej pory błędy własne nas niszczyły. Psuliśmy bardzo dużo zagrywek w końcówkach. Mając piłki setowe, trzeba je oddać przeciwnikowi, żeby on się męczył, a nie psuć, zagrywając w siatkę. To między innymi nas wyniszczało w tych meczach – tłumaczył słabszą postawę Filip. Podopieczni trenera Bednaruka we wtorek odbędą jeszcze trening, następnie otrzymają dwa dni wolnego, a już 28 grudnia zmierzą się z BBTS-em Bielsko-Biała. Atakujący Politechniki nie ukrywa, że cel na ten mecz jest tylko jeden. – Nastawiamy się na wygraną w tym meczu – twierdzi.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved