Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Pierwsza porażka AS Cannes

Ligue A: Pierwsza porażka AS Cannes

fot. archiwum

Nie ma już we francuskiej lidze zespołu bez porażki na koncie. Po 11 kolejnych wygranych także AS Cannes znalazło swojego pogromcę, a okazało się nim dosyć niespodziewanie Chaumont. Podopieczni Igora Kolakovicia nadal jednak zajmują pozycję lidera.

Lekko, łatwo i przyjemnie – w taki sposób siatkarze z Beauvais pokonali w piątkowy wieczór Saint Nazaire, zapisując tym samym na swoim koncie siódme zwycięstwo w tym sezonie. O dysproporcji w postawie dwóch zespołów świadczy po pierwsze fakt, że z wyjątkiem remisu 4:4 na początku pierwszego seta i potem wyniku 19:18 w dalszej części tejże odsłony gospodarze mieli przynajmniej  punktowe cztero-, pięciopunktowe prowadzenie przez cały czas. Rzut oka w statystyki również potwierdza, że w każdym elemencie lepsi byli podopieczni Giampaolo Medei, od zagrywki (8 asów i tylko 6 błędów) do bloku (12 punktowych przy 5 rywala). Wprawdzie najlepiej punktującym zawodnikiem był atakujący SNVBA, Ronald Jimenez, z dorobkiem 16 oczek, ale w drużynie przeciwnej nie gorzej punktowali Matej Patak (14 oczek) i Gert Van Walle (13 oczek). – Rywal grał bez dwóch swoich przyjmujących, co nie jest bez znaczenia, ale my zrobiliśmy swoje. Mój zespół zagrał solidnie w bloku i pewnie na zagrywce. Też jednak przytrafiły się mu drobne przestoje. Jednak nie jest łatwo wygrać 3:0 – analizował przebieg meczu włoski szkoleniowiec. Jego drużyna awansowała na szóste miejsce, ale tyle samo oczek mają aż cztery drużyny – od miejsca piątego do ósmego. Saint Nazaire spadło zaś na 10. lokatę.

Beauvais Oise Université Club – Saint-Nazaire Volley-Ball Atlantique 3:0
(25:21, 25:19, 25:16)

Czarna seria Montpellier trwa. Tym razem podopieczni Loïca Le Marreca przegrali 0:3 z ASUL Lyon. Nie pomógł powrót na parkiet po wielu miesiącach przerwy Juliena Lyneela, który wchodził tylko na zadaniowe zmiany. Jedynie o drugim secie można powiedzieć, że był jako tako wyrównany, bo momentami gospodarze do rywala tracili tylko jeden punkt. I to by było na tyle. Ale czy mogło być inaczej, skoro podopieczni Silvano Prandiego skończyli 64% ataków, a ich rywale tylko 43%? W miejscowej ekipie dwaj najlepiej punktujący zawodnicy nie przekroczyli granicy ośmiu punktów, a w ASUL więcej punktów zdobyli Władimir Nikołow – 15, Adam Simac – 10 i Toontje Van Lankvelt – 9. No i jeszcze zagrywka… 6 punktów liończycy zdobyli bezpośrednio, a dodatkowo ich rywale popełnili 12 błędów, przyjmując je. Po tej porażce Montpellier wprawdzie nadal pozostaje na 11. pozycji, ale od strefy spadkowej dzielą je już tylko 3 punkty. ASUL Lyon zaś wróciło na czwartą lokatę, wykorzystując potknięcie Ajaccio.



Montpellier-Agglomération-Volley U.C. – ASUL Lyon Volley 0:3
(19:25, 21:25, 16:25)

Kibice Tourcoing z pewnością liczyli na to, że ich faworyci pójdą za ciosem i wygrają kolejny mecz, zwłaszcza że grali z sąsiadem w tabeli. Nic z tych rzeczy. Stojące pod ścianą Nantes-Rezé pokonało ich 3:0, może nie był to do końca jednostronny mecz, bo goście próbowali walczyć, ale nie na tyle skutecznie, by coś ugrać. Przede wszystkim podopieczni Olivera Lecata mieli przeciętną skuteczność w ataku – 42%, najlepiej punktujący w zespole Milos Vemic uzbierał wstrząsającą liczbę 9 oczek. Poza tym ani razu nie zapunktowali zagrywką, psując ich 14 i popełnili 4 bezpośrednie błędy w przyjęciu. Dla porównana ich rywale skończyli w tym meczu 55% swoich akcji, 4 razy zapunktowali bezpośrednio zza linii 9 metra przy okazji psując 12 serwisów no i nie pomylili się w przyjęciu. Najlepiej punktował dla Nantes Rezé Jan Hadrava, który zdobył aż 21 punktów, 15 dołożył Iban Perez. Ta wygrana pozwoliła podopiecznym Martina Demara odetchnąć z ulgą i uciec ze strefy spadkowej na 12. miejsce. A Tourcoing nadal pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli i z każdą kolejką będzie mu z tej pozycji coraz trudniej uciec, zwłaszcza że za tydzień runda zasadnicza osiągnie już półmetek.

Nantes Rezé Métropole Volley – SAEMS Tourcoing Volley-Ball Lille 3:0
(25:19, 25:21, 25:23)

Każda seria ma swój koniec. Ta, której autorem było AS Cannes, trwała sobie w najlepsze przez 11 kolejek, aż w dwunastej dość niespodziewanie i brutalnie zakończyła ją 10. ekipa ligi francuskiej. Chaumont, bo to o nich mowa, generalnie nie czaruje jakoś swoją grą w tym sezonie, ale ostatnio zaczęło podszczypywać faworytów – najpierw boleśnie się o tym przekonało ASUL Lyon Volley, a teraz AS Cannes. Lider nie dość, że doznał pierwszej porażki w tym sezonie, to jeszcze nie wygrał nawet jednego seta. Jakimś usprawiedliwieniem może być brak w składzie zespołu z Cannes Pierre’a Pujola, który doznał na poniedziałkowym treningu zwichnięcia stawu skokowego. W jego miejsce zagrał Jérémy Audric i chyba tego meczu nie będzie najlepiej wspominał. Przyjęcie owszem, przyjezdni mieli nieco gorsze, ale to nie tłumaczy jeszcze, dlaczego tylko 39% ataków skończyli sukcesem, 10 psując, a 12 razy dając się zablokować. Poza tym podopieczni Igora Kolakovicia grali praktycznie bez atakującego – Ludovic Castard zdobył 7 oczek i miał 32% efektywności, Dusan Petković dołożył 4 oczka, kończąc 33% ataków. Ta porażka oczywiście nie spowodowała, że AS Cannes straciło fotel lidera, ale nad goniącym go peletonem ma już tylko 3 punkty przewagi. A Chaumont wskoczyło na 9. miejsce.

Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne – AS Cannes Volley-Ball 3:0
(25:21, 25:18, 25:19)

Aktualni mistrzowie Francji nie mieli większych problemów z pokonaniem 3:0 przedostatniej ekipy, Narbonne. W tym spotkaniu Tours wreszcie zagrało jak na mistrzów kraju przystało, nie dając rywalowi większych nadziei. Klasą dla samego siebie był w tym spotkaniu David Konecny, który na 23 piłki, które otrzymał, 14 skończył, dołożył też 5 punktów zagrywką i 2 blokiem. 11 oczek dołożył David Smith, który mógł się pochwalić 89-procentową skutecznością w ataku. W zespole z Narbony po 10 oczek zdobyli Luis Diaz Mayorca i Guillermo Falasca.Jestem bardzo zadowolony z tego, jak się zaprezentowała moja drużyna. Było czuć, że wszyscy w zespole są bardzo zaangażowani w to, co robili. Zwłaszcza w końcówkach setów. Oczywiście doświadczyliśmy trudnych momentów w secie trzecim, ale nie straciliśmy spokoju – podsumował występ swojej drużyny Mauricio Paes, trener Tours. Jego zespół wprawdzie pozostaje na ósmej pozycji, ale ma tyle samo punktów co piąte w tabeli Ajaccio, a jedynie gorszy bilans setów. Podopieczni Tristana Martina powrócili zaś do strefy spadkowej i zajmują przedostatnie miejsce.

Narbonne Volley – Tours VB 0:3
(20:25, 14:25, 22:25)

Paryżanie nie wykorzystali okazji, żeby przybliżyć się bardziej do lidera. Zamiast zgarnąć trzy oczka i tracić do AS Cannes już tylko 1 punkt, przegrali w tie-breaku z Arago de Sète i przybliżyli się tylko na jeden punkcik. Siatkarze ze stolicy Francji tym bardziej mają czego żałować, bo w meczu prowadzili już 2:1, ale pozwolili rywalowi doprowadzić do tie-breaka. W nim prowadzili wprawdzie początkowo 5:2, ale potem przewagę wypracowali sobie przeciwnicy i mimo zaciętej końcówki już jej nie oddali. Nie pomogło podopiecznym Doriana Rougeyrona 29 oczek zdobytych przez Nikolę Gjorgieva – po drugiej stronie siatki niewiele gorszym wynikiem mógł się pochwalić Ivan Raić – 28 oczek. Arago nadrabiało mniejszą liczbę punktów zdobytych atakiem i zagrywką lepszymi zdobyczami w bloku, a przede wszystkim mniejszą liczbą błędów własnych – 16 przy 24 rywala. Po tej wygranej podopieczni Patricka Duflosa awansowali o jedno oczko na czwartą pozycję w tabeli.

Paris Volley – Arago de Sète 2:3
(21:25, 25:21, 25:20, 20:25, 15:17)

Poprzedni tydzień był bardzo trudny dla graczy z Ajaccio. Najpierw w 1/8 finału Pucharu CEV ulegli 1:3 Arkasowi Izmir i odpadli z pucharów europejskich, w sobotę zaś przegrali 1:3 z Spacer’s Toulouse. Dla siatkarzy z Korsyki konieczność łączenia rozgrywek ligowych z pucharami nie powinna być usprawiedliwieniem porażki, bowiem zespół z Tuluzy również gra w Pucharze CEV, za to z lepszym rezultatem, bo po pokonaniu niemieckiego TV Ingersoll Buehl awansował do ćwierćfinału. Co przede wszystkim rzucało się w oczy i zadecydowało o wygranej gospodarzy to skuteczność w ataku, podopieczni Cédrica Enarda skończyli 52% swoich akcji, podczas gdy wyspiarze tylko 41%, a nie nadrobili tego pozostałymi elementami. – W tym meczu byliśmy zbyt „przymuleni” i nie dostosowaliśmy się do poziomu tego widowiska. Powinniśmy być bardziej skoncentrowani i bałem się, że tak się stanie. Nie wykorzystaliśmy okazji w odpowiednich momentach, w przeciwieństwie do zespołu Tuluzy, który rozegrał dobry mecz i wynik doskonale ilustruje przebieg spotkania – podsumował występ swojego zespołu Frédéric Ferrandez, trener GFCA.

Sapcer’s Toulouse volley – GFCA Volley-Ball 3:1
(25:20, 23:25, 25:17, 25:20)

Zobacz również:
Wyniki 12. kolejki oraz tabela francuskiej Ligue A siatkarzy

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved