Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Damian Dacewicz: Po cichu liczyliśmy na słabszy dzień rywala

Damian Dacewicz: Po cichu liczyliśmy na słabszy dzień rywala

fot. archiwum

- Resovia zrobiła wszystko, żebyśmy w ten mecz dobrze nie weszli. Rywale zaczęli od mocnej i agresywnej zagrywki. My troszkę wierzyliśmy, że może tak szybko się nie wstrzelą w naszej hali - oceniał pojedynek z Resovią, Damian Dacewicz, trener MKS-u Banimexu Będzin.

W sobotni wieczór Asseco Resovia Rzeszów bez większych problemów uporała się z będzińskim beniaminkiem i na terytorium rywala łatwo sięgnęła po komplet oczek. – Resovia zrobiła wszystko, żebyśmy w ten mecz dobrze nie weszli. Rywale zaczęli od mocnej i agresywnej zagrywki. My troszkę wierzyliśmy, że może tak szybko od razu się nie wstrzelą w naszej hali, ale nic z tych rzeczy. Wychodziły im akcje od pierwszych piłek, przez co uzyskiwali przewagę kilku punktów i później już kontrolowali sytuację – komentował pojedynek szkoleniowiec MKS-u Banimexu Będzin, Damian Dacewicz, który miał nadzieję na niespodziankę, chcąc wykorzystać przemęczenie rywala. – Po cichu liczyliśmy na słabszy dzień rywala i że być może będą odczuwać zmęczenie po pięciosetowym meczu, jaki rozegrali dwa dni wcześniej w Berlinie. Oni mają jednak w kadrze czternastu graczy i każdy może wejść na boisko i zagrać na bardzo wysokim poziomie, co zresztą doskonale pokazali. Dwa pierwsze sety ustawiły cały mecz – wyjaśniał były środkowy reprezentacji Polski, dodając. – Fajnie, że w trzecim secie nie straciliśmy wiary, optymizmu i walczyliśmy. Wiedzieliśmy, że jeśli będzie mały dystans punktowy, to w końcówce będziemy mieli szanse.

Damian Dacewicz nie był zadowolony z decyzji arbitrów pod koniec trzeciego seta. – Niestety, decyzja sędziego zniweczyła nasz plan. Piłka po ataku Lotmana nie otarła naszego bloku i była autowa. Ta decyzja była dla nas krzywdząca. Zrobiło się 20:24 i już nie byliśmy w stanie dogonić rywala – tłumaczył trener będzinian, który docenia jednak klasę rywala. – To jest właśnie przewaga mocnej drużyny. Resovia przy swojej pierwszej akcji grała na bardzo wysokim poziomie i nie zatrzymywała się w jednym ustawieniu na dłużej, a nam trafiały się niestety te przestoje. Rzeszowianie potrafili nas w jednym ustawieniu przetrzymać na 2-3 akcje. Na tle tak mocnego rywala było to widoczne i nie byliśmy w stanie grać jak równy z równym – przyznał szkoleniowiec ekipy z Zagłębia.

Dla MKS-u Banimexu Będzin pierwszy sezon w PlusLidze nie jest na razie zbytnio udany. Pomimo pokonania mistrza Polski beniaminek w dalszym ciągu zamyka tabelę rozgrywek i często brakuje mu doświadczenia w decydujących momentach meczu. – Końcówki setów nie są naszą mocną stroną w tym sezonie. Musimy to poprawić, grać pewnie i co najważniejsze skutecznie. Jeżeli uda nam się to zrobić, to jeszcze w PlusLidze wygramy, a przed nami dziesięć szans w sezonie zasadniczym – z optymizmem stwierdził trener MKS-u. Były reprezentant Polski wierzy w swój zespół. – Będziemy pracować dalej, bo skoro w każdym meczu pojawia się taka szansa, to myślę, że w końcu to wykorzystamy – zakończył Damian Dacewicz.



źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved