Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Marcin Wojtowicz: Nie można być do końca zadowolonym

Marcin Wojtowicz: Nie można być do końca zadowolonym

fot. Wiesław Kozieł / plusliga.pl

- Brakuje nam wygrania meczu, w którym nie jesteśmy faworytem. To jest kluczowe, żeby dziewczyny uwierzyły, że zasługują na grę w tej lidze - mówi Marcin Wojtowicz, trener Developresu Rzeszów. W sobotę beniaminek rozpocznie rundę rewanżową.

Tomasz Błażejowski: Półmetek Orlen Ligi za wami. Po jedenastu spotkaniach i trzech zwycięstwach jest bardziej niedosyt czy zadowolenie?

Marcin Wojtowicz (trener Developresu SkyRes Rzeszów): – Nie można być do końca zadowolonym z tej rundy. Zakładaliśmy sobie, że po jedenastu kolejkach będziemy mieć cztery punkty więcej (10. miejsce w tabeli i 9 punktów – przyp. red.). Chcieliśmy mieć komfort przed drugą rundą, która będzie dla nas o wiele trudniejsza, bo punktów z rywalami w naszym zasięgu trzeba będzie szukać w meczach wyjazdowych.

W kilku spotkaniach mogliście pokusić się o coś więcej. Widać było, że w kluczowych momentach zawodniczkom brakowało spokoju, zimnej krwi.



– Było kilka takich spotkań, gdzie do pewnego momentu graliśmy jak równy z równym. Końcowe fragmenty setów jednak przeciwnik rozgrywał jako kolejną akcję, a nam się ręce trzęsły. Wynika to z doświadczenia, z ilości rozegrania takich fragmentów spotkań. Jesteśmy jeszcze mocno z tyłu. Psychika jest bardzo ważna, zwłaszcza u kobiet. Brakowało tej chłodnej głowy, wyrachowania. Pozytywne jest to, że nie oddawaliśmy meczów za darmo. Oprócz pojedynczych wpadek.

W statystykach nie wyglądacie źle. Jesteście najlepszą drużyną, jeśli chodzi o przyjęcie zagrywki (32%). Zagrywka też na plus.

– Zgadza się, ale my wciąż musimy się jeszcze sporo nauczyć, obyć w realiach Orlen Ligi. Nasza gra, jako całość, musi być lepsza. Wspomniane statystyki cieszą, ale jesteśmy też jedną ze słabszych drużyn fizycznie, głównie wzrostowo, i musimy to nadrabiać innymi elementami. One muszą działać perfekcyjnie. Do tych standardów, które sobie przyjąłem, jest jeszcze daleko. Zagraliśmy ambitnie i z tego jestem bardzo zadowolony. Pokazaliśmy dużą wolę walki, że możemy walczyć z najlepszymi. To bardzo cieszy i pokazuje, że nie ma przepaści między nami a innymi. Mamy jednak nad czym pracować. Pierwsza runda pokazała, że tylko ambicją nie jesteśmy w stanie wygrywać z tymi z góry tabeli.

Zwycięstwo z wyżej notowanym rywalem dałoby kopa drużynie?

– Jestem o tym przekonany. Potrzeba nam takiego kroku naprzód. Jesteśmy w stanie wygrywać z Legionovią, z KSZO, Pałacem i Piłą, choć mecz z Naftą akurat przegraliśmy (porażka 0:3 – przyp. red.), co do dziś bardzo boli. Brakuje nam wygrania meczu, w którym nie jesteśmy faworytem. To jest kluczowe, żeby zrobić kolejny krok. Żeby dziewczyny uwierzyły, że zasługują na grę w tej lidze.

Obserwując rozgrywki, wicelider z Muszyny to spora niespodzianka? Podobnie jak postawa Budowlanych, zespołu, który zapowiadał głośno walkę o „czwórkę”?

– Dla mnie postawa Muszynianki, ale też drużyny z Bielska-Białej jest sporym zaskoczeniem. O ile wydawało mi się, że zespół z Muszyny może sprawić niespodziankę, o tyle siatkarki z Bielska już nie. To pokazuje, że w sporcie nie jest do końca wszystko przewidywalne. Innym przykładem jest zespół Budowlanych. Nikt nie spodziewał się takiego początku. Każda drużyna potrzebuje jednak czasu. Wszyscy myśleli, że wprowadzenie do zespołu Sanji Popović samo w sobie podniesie poziom drużyny, a ona musiała się wkomponować w zespół.

Mało też kto spodziewał się zmian tylu trenerów w pierwszej rundzie. I to w drużynach, poza oczywiście Łodzią, z dołu tabeli. Trochę dziwna sytuacja, zważywszy, że liga została zamknięta.

– Nie mnie to oceniać, bo ja zawsze jestem po stronie zwalnianych (śmiech). Pewnie były jakieś powody. Każdy z trenerów wychodzi na mecz czy na trening z maksymalnym poświęceniem. Taki zawód. Czasami wychodzi, czasami nie. Proszę pamiętać, że my nie pracujemy przy komputerze. Zawodniczki reagują różnie na niektóre rzeczy i tak naprawdę musi się zgrać dużo czynników, aby wszystko wypaliło. Jako trenerzy odpowiadamy za wszystko. Ale faktycznie, obecny sezon pod tym względem jest wyjątkowy. Nie pamiętam takich rozgrywek, żeby tylu trenerów w I lidze i Orlen Lidze straciło pracę. I to jakby się wydawało – w warunkach względnego spokoju.

*Rozmawiał Tomasz Błażejowski (rzeszow.sport.pl )

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved