Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV M: Tylko Arkas Izmir odrobił straty

Puchar CEV M: Tylko Arkas Izmir odrobił straty

fot. archiwum

W meczach rewanżowych 1/8 finału Pucharu CEV mężczyzn obyło się bez niespodzianek. Awans do dalszej fazy przypieczętowali faworyci, a jedynie Arkas Izmir odrobił straty z pierwszego pojedynku. W rywalizacji pozostała ekipa Piotra Orczyka.

Niespodzianki nie było w rewanżowym starciu Macabi Tel Aviv z Diatec Trentino. Izraelska drużyna po raz drugi dostała srogą lekcję siatkówki od bardziej utytułowanego przeciwnika. O dominacji przedstawiciela włoskiej Serie A świadczy fakt, że w trzech setach pozwolił ugrać gospodarzom zaledwie 44 punkty, oddając im 10 oczek po błędach. Przyjezdni osiągnęli przewagę przede wszystkim w ataku oraz w bloku, którym 15 razy zatrzymywali zespół z Tel Avivu. Pierwszoplanową postacią w teamie z Trydentu był Filippo Lanza, który zgromadził na swoim koncie 18 oczek, osiągając 70-procentową skuteczność w ataku.

Trudną przeprawę w meczu rewanżowym z Lokomotivem Charków miał zespół z Lennik. Wprawdzie we własnej hali pokonał rywali 3:1, ale musiał się sporo napracować, by wykazać nad nim wyższość. Kluczowa dla losów meczu była trzecia partia, którą belgijska ekipa wygrała po walce na przewagi, a w czwartej odsłonie przypieczętowała zwycięstwo. Obie drużyny zaprezentowały się na podobnym poziomie w ataku, ale gospodarze popełnili mniej błędów i lepiej zagrali w bloku. Do sukcesu poprowadził ich Robin Overbeeke, który zdobył 23 oczka. Piotr Orczyk nie pojawił się na boisku. W meczu zagrał natomiast drugi Polak grający w barwach belgijskiej ekipy – Janusz Górski.

W cuglach awans do kolejnej rundy wywalczył także Stambuł BBSK, który odprawił z kwitkiem Dynamo Apeldoorn. U siebie holenderska drużyna urwała rywalom seta, ale na wyjeździe nie miała nic do powiedzenia. O dysproporcji pomiędzy oboma zespołami świadczy fakt, że przyjezdnym w żadnej z partii nie udało się nawet dobrnąć do dwudziestu punktów, gospodarze byli lepsi praktycznie w każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła. Prym w zwycięskiej ekipie wiódł Tomislav Cosković, który zapisał na swoim koncie 15 oczek.



Formalności dopełnili także siatkarze SCM Un Craiova, którzy przed własną publicznością lekko, łatwo i przyjemnie pokonali węgierski Kecskemet RC. Przyjezdni jedynie w drugiej odsłonie próbowali nawiązać walkę z przeciwnikami, ale przegrana 24:26 przesądziła losy całej rywalizacji. W trzeciej partii gospodarze jednak nie odpuścili i przypieczętowali w niej awans do kolejnej rundy. Sami zaprezentowali poprawną siatkówkę, ale mogli także liczyć na 22 oczka podarowane po błędach rywali. Pierwsze skrzypce w zwycięskiej drużynie grał Laurentiu Lica, który zdobył 18 punktów.

Problemów z przypieczętowaniem awansu nie miało także Dinamo Moskwa, choć trzeba przyznać, że Landstede Zwolle dzielnie próbowało pokrzyżować szyki przed własną publicznością bardziej utytułowanemu przeciwnikowi. Stać było je jednak tylko na urwanie mu seta, co nie wystarczyło, by sprawić niespodziankę. Wprawdzie gospodarze popełnili mało błędów, ale przedstawiciele rosyjskiej Superligi rozbili ich zagrywką, dokładając do tego 55-procentową skuteczność w ataku. Do wygranej siatkarzy z Moskwy poprowadził Paweł Krugłow, który zgromadził na swoim koncie 15 oczek.

Straty z pierwszego meczu odrobił Arkas Izmir, który w meczu rewanżowym wykazał wyższość nad GFC Ajaccio. Wprawdzie po dwóch setach był remis 1:1, ale dwie kolejne partie padły łupem gospodarzy, dzięki czemu mogli oni świętować awans do dalszej fazy pucharowych zmagań. Przyjezdni popełnili stosunkowo mało błędów, ale przegrali rywalizację na siatce oraz w polu serwisowym. Trudno było im nawiązać wyrównaną walkę z tureckim zespołem, kiedy ich skuteczność w ataku ukształtowała się na poziomie 39%. Do sukcesu Arkas poprowadził zdobywca 33 oczek, Gavin Schmitt.

Strat nie udało się za to odrobić TV Ingersoll Bühl, który po raz drugi musiał uznać wyższość Spacer’s Toulouse. Wprawdzie po dwóch setach był remis i niemiecka drużyna miała jeszcze możliwość odwrócenia losów rywalizacji, ale dwie kolejne partie padły łupem francuskiej ekipy, dzięki czemu to ona nadal będzie walczyła w Pucharze CEV. Obie ekipy zdobywały sporo punktów w polu serwisowym, ale gospodarze przegrali rywalizację w ataku i popełnili za dużo błędów. Pierwsze skrzypce wśród przyjezdnych grał Mirosław Gradinarow, który zdobył 22 punkty.

Dalej gra również ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która potrzebowała tylko dwóch wygranych setów na wyjeździe, by weliminować z rywalizacji mistrza Finlandii, VaLePa Sastamala. Cel osiągnęła już w dwóch pierwszych partiach, stąd też trener Świderski od trzeciej odsłony desygnował do gry zmienników. Ci jednak nie spisywali się już tak dobrze.. Słabsza skuteczność perfekcyjnego przyjęcia przekładała się na gorszą skuteczność w ataku, co zaowocowało ostatecznie porażką polskiej ekipy 2:3. Skandynawski zespół godnie zatem pożegnał się z Pucharem CEV, a do sukcesu w czwartkowym meczu poprowadził go Olli Kunnari, zdobywca 22 oczek.

Zobacz również
Wyniki 1/8 finału Pucharu CEV mężczyz

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved