Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Murilo Endres: Przyszłość brazylijskiej siatkówki wisi na włosku

Murilo Endres: Przyszłość brazylijskiej siatkówki wisi na włosku

fot. Jacek Cholewa

- Ze względu na trofea i medale, które zdobyłem z kadrą, oraz moje zaangażowanie w sprawy Seleção był to mój obowiązek i opowiedziałem się po dobrej stronie - po stronie sportowców - przyznał Murilo Endres. Sytuacja w Brazylii staje się coraz bardziej napięta.

Sytuacja w brazylijskiej siatkówce jest krytyczna. Biuro Inspektoratu Generalnego badające sprawę korupcji i nieprawidłowości finansowych w Brazylijskim Związku Siatkarskim (CBV) ujawniło raport, z którego wynika, iż w latach 2010-2013 działacze mogli nieprawidłowo rozdysponować aż 30 milionów brazylijskich reali. Ta sytuacja w połączeniu z karami od FIVB dla Bernardo Rezende i kilkorga zawodników związanymi z ich zachowaniem podczas mundialu w Polsce i rezygnacją z organizacji finałów Ligi Światowej w 2015 roku doprowadziły do fali protestów w środowisku siatkarskim w Kraju Kawy. Zawodnicy Superligi postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i ratować ukochaną dyscyplinę. Liderem wszystkich działań jest ikona brazylijskiej siatkówki, Murilo Endres.

Od momentu kiedy problemy CBV wyszły na jaw, stałeś się przywódcą protestu. Jakie były te ostatnie dni dla ciebie?

Murilo Endres: – Były bardzo zakręcone. Sprawa została nagłośniona, odbiła się szerokim echem i tak powinno być. Protesty w sprawie sytuacji w federacji złożyło wiele osób i zatoczyły one szerokie kręgi. Wiele osób dowiedziało się, jak funkcjonował nasz związek. Sprawą zajmuje się prokuratura i policja, które prowadzą dochodzenie. To oni zadecydują, co będzie działo się dalej.



Ty i inni zawodnicy otrzymujecie wsparcie w trakcie swoich działań?

– Chciałbym wszystkim bardzo podziękować, bo nie było nawet potrzeby, by prosić o jakieś wsparcie. Bardzo dużo ludzi połączyło się z naszą sprawą za pomocą mediów społecznościowych, które aktualnie są najłatwiejszą formą przesyłania informacji. Innymi drogami również udało się przekazać te wiadomości. Chciałem wszystkim bardzo gorąco za to podziękować. Kiedy pojawiliśmy się w hali z czerwonymi nosami, nie tylko zawodnicy i trenerzy nam przyklaskiwali, ale także kibice zgromadzeni w hali, więc nie jest to tylko mało znaczący protest siatkarzy i działaczy, a coś większego, dotyczącego całego kraju. Osoby, które popełniają błędy, muszą za nie zapłacić, ponieważ przyszłość brazylijskiej siatkówki wisi na włosku.

Działacze CBV chcieli z tobą rozmawiać i skonsultować się w sprawie całej kryzysowej sytuacji, czy rozmawialiście o proteście środowiska siatkarskiego?

– Nie byliśmy zapraszani przez nikogo z federacji. My nie jesteśmy osobami, które mają zajmować się podejmowaniem decyzji i wykonywanie konkretnych zmian. Chcemy tylko, by odpowiedzialnych za całe zamieszanie odpowiednio ukarać, żeby poczuli się odpowiedzialni za to, co aktualnie dzieje się w Brazylii. Chcemy też, by oddali pieniądze, które nie powinny do nich trafić. Chciałbym znać odpowiedź na to, co działo się i co przyświecało w tych działaniach osobom z CBV. Wiem jedynie, że nasza federacja chce teraz szybko przedstawić plan dalszej współpracy z Banco do Brasil, czyli naszym strategicznym sponsorem. Dla mnie, jako zawodnika z reprezentacji, takie spotkanie powinno odbyć się najszybciej, jak to tylko możliwe, ponieważ jest to sponsor, który wspiera nas przez ponad 20 lat i jest kimś niezwykle ważnym dla siatkówki w Brazylii. Mamy dwa lata do igrzysk olimpijskich i nie możemy sobie pozwolić na utratę tak ważnego partnera.

Czy spodziewałeś się, że w czasie Świąt będziesz miał jeszcze jakieś inne zmartwienia oprócz swojego stanu zdrowia i rehabilitacji barku?

– To dla mnie ciężki czas. Po i przed każdym treningiem staram się spotykać z wszystkimi osobami, które chcą coś w tej sprawie zrobić. Myślę, że jest to konieczne i bardzo ważne pomimo tego, jak wiele mnie to kosztuje. Musimy być głośno, musimy mówić i przypominać o tym temacie, żeby tej sprawy nie zamieść pod dywan i nie zostać z tą sytuacją nierozwiązaną na kolejne lata.

Mówiłeś o tym, że możesz zakończyć karierę reprezentacyjną, jeśli sytuacja nie wyjaśni się do maja. Na boisku zdobyłeś wiele medali i dałeś kadrze Brazylii coś wielkiego i niezapomnianego. Czy myślisz, że twoja aktualna działalność pozaboiskowa będzie miała wpływ na twoją dalszą karierę?

– Szczerze? Nie wiem jeszcze, czy temat odejścia z reprezentacji w połowie przyszłego roku jest w moim przypadku przesądzony. Jeszcze będzie czas, żeby wszystko przemyśleć. Wydaje mi się, że ze względu na wszystkie medale, tytuły i trofea, które zdobyłem oraz moje zaangażowanie w sprawy reprezentacyjne, po prostu musiałem zabrać głos w tej sprawie. Był to mój obowiązek i opowiedziałem się po odpowiedniej stronie – po stronie sportowców. Nie wszyscy mają okazję i możliwość mówić o tym przed kamerą, ale każdy powinien mieć prawo do głosu. Nie chcę w pojedynkę decydować o losach brazylijskiej siatkówki, bo nie od tego tu jestem. Każdy, kto zainteresował się tą sprawą i nie jest mu obojętne dobro tego sportu, powinien w tym uczestniczyć i mieć wpływ na decyzje.

Jak organizujecie się w środowisku zawodniczym?

– Staramy się wybrać po co najmniej jednym przedstawicielu z każdej z czternastu ekip Superligi. Jeśli chcielibyśmy gdziekolwiek udać się wszyscy, to byłoby to bardzo trudne, bo zabrałaby się nas duża grupa. Próbując wszystko ustalić, musieliśmy działać niezwykle szybko, bo mieliśmy mało czasu. W meczu pomiędzy Sesi-SP a Sadą Cruzeiro udało się „zwerbować” Williama, Edera i Wallace’a, przed meczem Funviku Taubate z Canoas rozmawiałem z Lipe i Dante, a oni w hali z Gustavo i Minuzzim. Musieliśmy podjąć decyzję i byliśmy bardzo ograniczeni czasowo. Po naszej stronie opowiedziały się największe gwiazdy brazylijskiej siatkówki, mogliśmy też pokazać się całej Brazylii podczas meczu z ubiegłorocznego finału – Sesi-SP – Sada. To pomogło rozprzestrzenić falę protestów.

Ujawniono również informację, że siatkarzom nie zostały przekazane indywidualne nagrody od sponsora w związku z występami na konkretnych imprezach. Federacja zobowiązała się wypłacić wam nagrody za osiągnięcie celów?

– To bardzo delikatny temat. Nie mieliśmy pojęcia, że zostały przekazane jakiekolwiek pieniądze na ten cel od Banco do Brasil. Wiedzieliśmy tylko, że należą nam się nagrody za zdobywane medale w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach Ameryki Południowej czy Igrzyskach Panamerykańskich, ale oczekiwaliśmy tylko i wyłącznie funduszy z CBV. Zresztą po niektórych imprezach nie było przewidzianych nagród. Na przykład po Igrzyskach Panamerykańskich w 2007 roku otrzymaliśmy bonusy, a w 2011 już nie były one przewidziane. Z tego co mi wiadomo, to sponsor przekazał również pieniądze na docenienie reprezentacji U-21, a także zespołów młodzieżowych i dziecięcych, o czym chyba nikt z nas nawet nie miał pojęcia. Jeśli o nas chodzi, to wszystkie premie od CBV zostały wypłacone oprócz tej za ostatni sukces na mistrzostwach świata, ale te pieniądze na pewno dotrą do każdego z graczy przed końcem roku. Nie mam pojęcia, czy władze używały naszych nazwisk po to, by uzyskiwać większe sumy, bo nigdy nie rozmawialiśmy z nikim z Banco do Brasil, a wyłącznie z CBV.

Czy wasz protest i cała grupa jest w jakiś sposób prawnie uregulowana?

– Nie mamy możliwości założenia stowarzyszenia zawodników pod względem formalnym. W zeszłym roku staraliśmy się współpracować z prawnikiem, który zadbałby o nasze sprawy jako ogółu graczy, jednak nie potrafiliśmy „dobić się” do prezesa związku czy jakiejkolwiek innej odpowiedzialnej za takie sprawy osoby. Może jeśli pewne sprawy udałoby się wcześniej uregulować, to dzisiaj mielibyśmy więcej siły i większy wpływ na to, co dzieje się w związku.

Czy jest warto walczyć o organizację finałów Ligi Światowej w 2015 roku po decyzji, którą podjęła CBV? Czy to też jeden z waszych punktów protestu?

– Powiem szczerze, że przestraszyłem się konsekwencji, jakie mogą zostać nałożone na federację w przypadku wycofania się z organizacji Final Four w 2015 roku. Może nas czekać roczne zawieszenie, czyli brak udziału w rozgrywkach kadrowych w całym 2015 roku. To potężna kara. Przygotowujemy się do igrzysk olimpijskich i nie możemy sobie jedynie trenować i nie grać. Nie wiem, czy ta decyzja została już podjęta, czy możemy jeszcze ją cofnąć lub negocjować, ale kara może być dotkliwa. Ktoś zadecydował w taki sposób, żeby stanąć w naszej obronie i to po części bardzo szlachetny gest, jednak musimy na to patrzeć w szerszej perspektywie.

*Cały wywiad z Murilo Endresem w serwisie globoesporte.globo.com

źródło: globoesporte.globo.com, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved